Michał Nowicki

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Panie, liczące zebrane pieniądze podczas tegorocznego finału WOŚP w Radziejowie, mają wątpliwości, czy wszyscy wolontariusze byli uczciwi. Od lewej:

    Panie, liczące zebrane pieniądze podczas tegorocznego finału WOŚP w Radziejowie, mają wątpliwości, czy wszyscy wolontariusze byli uczciwi. Od lewej: Irena Szynkowska, Marianna Wyciechowska, Renata Wrzesińska, Jolanta Nawrocka (w głębi po prawej) oraz Halina Paczkowska. ©Fot. Michał Nowicki

    Czy niektórzy wolontariusze zbierający pieniądze do puszek podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zabrali z nich pieniądze? Tak uważa jeden z naszych Czytelników.
    Panie, liczące zebrane pieniądze podczas tegorocznego finału WOŚP w Radziejowie, mają wątpliwości, czy wszyscy wolontariusze byli uczciwi. Od lewej:

    Panie, liczące zebrane pieniądze podczas tegorocznego finału WOŚP w Radziejowie, mają wątpliwości, czy wszyscy wolontariusze byli uczciwi. Od lewej: Irena Szynkowska, Marianna Wyciechowska, Renata Wrzesińska, Jolanta Nawrocka (w głębi po prawej) oraz Halina Paczkowska. ©Fot. Michał Nowicki

    Mieszkaniec miasta z taką informacją zadzwonił do redakcji po publikacji o rzekomych nieprawidłowościach w rozliczeniu pieniędzy zebranych podczas finału WOŚP w Ciechocinku.

    - Nie wiem jak było w tamtym mieście, ale wszystko wskazuje na to, że u nas kilku wolontariuszy było nieuczciwych - twierdzi mieszkaniec miasta. Uważa, że niektórzy zbierający okradli swoje puszki. - Sztab liczący pieniądze odkrył w kilku puszkach same grosze. Nie było nawet monety o nominale złotówki. Przecież to niemożliwe, by w trakcie całodziennej zbiórki nikt nie wrzucił do puszki dwóch czy pięciu złotych. Myślę, że po zebraniu pieniędzy nieuczciwy wolontariusz je wyjął, a puszkę uzupełnił drobnym bilonem, by przy odbieraniu jej przez liczących swoim ciężarem nie wzbudziła podejrzeń - mówi.

    Osoby, które otwierały puszki, potwierdzają, że w niektórych był wyłącznie miedziany bilon, przemieszany ze starymi monetami, wycofanymi z obiegu.- Ja na taką puszkę nie natrafiłam, ale miały moje koleżanki, z którymi liczyłam zebrane pieniądze, -mówi Renata Wrzesińska. Liczące panie nie potrafią wyjaśnić tej sytuacji. - Spotkałam pojemniki z groszakami, inne z kolei były puste. Nie wiem, czy to normalne, w sztabie byłam pierwszy raz - mówi Halina Paczkowska.

    Bardziej stanowczo wypowiada się Irena Szynkowska, która liczyła pieniądze po raz trzeci: - Nikogo za rękę nie złapałyśmy, więc nie można mówić o kradzieży, ale to co wyjmowałyśmy z niektórych puszek, budziło różne domysły. Był w nich bilon wycofany z obiegu, niektóre wypełniały tak zaśniedziałe monety, że po ich podliczeniu miałyśmy czarne palce - mówi. Sama kiedyś kwestowała i twierdzi, że czasami udawało jej się zebrać po kilkaset złotych.

    Tymczasem teraz w jednej ze skarbonek znajdowało się raptem osiem złotych. - Moim zdaniem po każdej akcji powinna być sporządzana imienna lista, kto ile zebrał. Ci którzy zebrali najmniej, nie mogliby już kwestować za rok. Trzeba też ograniczyć liczbę wolontariuszy. Sto pięćdziesiąt puszek na tak małe miasto, jak Radziejów, to zdecydowanie za dużo - mówi Irena Szynkowska.

    W OŚP jest jedną z największych na świecie charytatywnych imprez. Coroczne finały udowadniają nam, że mimo ciężkich czasów potrafimy podzielić się tym co mamy z najbardziej potrzebującymi. Jeśli faktycznie kilku z wolontariuszy okradło swoje puszki, oznacza to upadek kolejnego wielkiego ideału, porażkę szkoły i rodziców. Dla organizatorów wątpliwości związane ze zbiórką funduszy to sygnał, by ściślej rozliczać kwestujących.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    1 3 4 5 ... 8 »