MARIUSZ STRZELECKI

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Na targi gołębi pocztowych do Katowic z powiatów radziejowskiego i aleksandrowskiego pojechało ponad 30 hodowców. Jednym z nich był Ludwik Pawlak mieszkaniec gminy Zakrzewo. Hodowca przeżył koszmarne chwile.
    Grupa członków Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych z Aleksandrowa, Ciechocinka, Dobrego, Straszewa i Piotrkowa Kujawskiego opuściła halę targową wcześniej. Z Katowic zamierzali wyjechać o godzinie 14.00. Niestety, popsuł im się autokar, zapowietrzyły się hamulce. Musieli więc przymusowo pozostać na miejscu. - Część z nas została w autobusie reszta rozeszła się zwiedzać, czy coś jeszcze kupić - opowiada pan Ludwik.
    - Około szesnastej czterdzieści poszedłem do hali kupić gołębia. Brałem tego gołębia od właściciela, gdy nagle poczułem, że leje się na mnie woda. Podniosłem głowę do góry i zobaczyłem, że dach się zapada. Wtedy krzyknąłem, żeby ludzie uciekali i sam zacząłem biec W pierwszym momencie nikt nie zareagował. Ludzie zaczęli uciekać dopiero, gdy spadły na ziemię pierwsze elementy konstrukcji dachu.

    - Biegli za mną, kilka razy się przewróciłem. Nagle znalazłem się na śniegu. Myślałem, że jestem już na zewnątrz, a to był dopiero środek hali. Potem biegliśmy w stronę drzwi. Gdy udało się nam tam dotrzeć, przydusiła nas reszta dachu i zrobiło się ciemno.

    Ludwik Pawlak zobaczył światło. Teraz już nie pamięta, czy to były drzwi, czy okno. Opowiada, że znalazł zgniecioną gaśnicę i próbował rozbić nią szybę ale była bardzo mocna. Potem pomagał sobie prętem. Udało się ją rozbić dopiero, gdy pomogli ludzie z zewnątrz. Pan Ludwik pomógł wyjść dwóm kobietom, z których jedna wróciła do środka po torebkę, i pomógł dziecku. - Pamiętam, że było lekko ubrane. Jak je wyprowadzałem to zawaliła się druga część dachu, tam gdzie były stoiska z gołębiami ozdobnymi. Podmuch przewrócił mnie i to dziecko na ziemię.

    Usłyszałem jęk, pisk i zapadła cisza opowiada hodowca. - Poszedłem do autobusu i już z niego nie wychodziłem. Potem koledzy jeszcze podchodzili do rumowiska, ale nie weszli do środka.

    Ludwik Pawlak uważa, że ta tragedia to wina właściciela hali targowej. - Tam nic z dachu nie było odgarniane. Było też pełno śniegu wokół hali. Najbardziej straszne jest to, że właścicielowi nic nie grozi, a ludzie cierpią - dodaje. Hodowcy gołębi z naszego regionu odjechali z Katowic około godz. 22.00.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    1 3 4 5 ... 9 »