Załoga nie godzi się na warunki

    Załoga nie godzi się na warunki

    Michał Nowicki

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Podczas wtorkowych negocjacji zdesperowani  pracownicy czekali na ich wyniki w recepcji  Cukrowni Dobre

    Podczas wtorkowych negocjacji zdesperowani pracownicy czekali na ich wyniki w recepcji Cukrowni Dobre

    Związkowcy przygotowują się do kolejnej rundy negocjacji z przedstawicielami British Sugar Overseas. Załoga twierdzi, że władze samorządowe nie interesują się ich sytuacją.
    Podczas wtorkowych negocjacji zdesperowani  pracownicy czekali na ich wyniki w recepcji  Cukrowni Dobre

    Podczas wtorkowych negocjacji zdesperowani pracownicy czekali na ich wyniki w recepcji Cukrowni Dobre

         We wtorek odbyło się kolejne spotkanie reprezentantów załogi z negocjatorami BSO. Załodze zaproponowano odprawy w wysokości 12 pensji oraz umorzenie połowy pożyczek z funduszu socjalnego. - Takie same warunki wywalczyli pracownicy cukrowni w Unisławiu. Widać, że przedstawiciele koncernu starają się, by w obu zakładach załoga otrzymała identyczne - mówi Jan Tanalski, przewodniczący Związku Pracowników, Inżynierów i Techników przy Cukrowni Dobre.
    Załoga nie godzi się na takie porozumienie, m.in. dlatego, że wynagrodzenia w Unisławiu były wyższe i odprawy naliczone według identycznych reguł w obu zakładach sprawią, że pracownicy z Dobrego otrzymają przeciętnie o kilkanaście procent mniej pieniędzy. Związkowcy zamierzają położyć nacisk na tę kwestię podczas kolejnych rozmów, które zaplanowano na piątek.
         Pracownicy czują się również rozgoryczeni postawą władz gminy. - Chcemy, by zwołano nadzwyczajną sesję rady gminy, której tematem byłaby sytuacja cukrowni. Może dowiedzielibyśmy się, jakiej pomocy możemy spodziewać się ze strony gminy może rada mogłaby napisać pismo interwencyjne do premiera? - mówi Jerzy Smykowski, były główny elektryk zakładu. Inni dodają, że także starostwo biernie przygląda się sytuacji. Tymczasem samorządowcy odpierają zarzuty. - Ze swojej strony staramy się pomóc załodze. Opłaciliśmy usługi kancelarii prawniczej, którą wynajęły związki. Chcemy wprowadzić atrakcyjne ulgi podatkowe dla inwestorów, zainteresowanych prowadzeniem działalności na terenie cukrowni oraz dla pracowników, którzy stworzyliby tam swoje firmy. Uchwalanie prawa lokalnego to dość czasochłonny proces. Najpierw musimy napisać projekty, później muszą je zaakceptować komisje rady, na końcu przegłosować radni. Zwoływanie teraz sesji niczego nowego nie wniesie - mówi Stefan Śpibida, wójt Dobrego. W starostwie też twierdzą, że interesują się losem załogi.
         - Wraz z dyrektorem urzędu pracy spotkaliśmy się już ze zwolnionymi pracownikami. Także przed wtorkowymi negocjacjami pytałem związkowców, czy życzą sobie naszej obecności. Stwierdzili, że na razie nie jest ona konieczna. Cały czas jesteśmy do dyspozycji załogi, deklarujemy pomoc prawną. Zastanawiamy się też, jak pomóc bezrobotnym - mówi Henryk Gapiński, radziejowski wicestarosta.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    1 3 4 5 ... 10 »