Radni miotali gromy

    Ewa Skibińska

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Na nadzwyczajną środową sesję przyszli tylko radni. Nie było ani burmistrza, ani radcy prawnego. <i>- To lekceważenie samorządu </i>- uważa część rajców.
         Nadzwyczajną sesję zwołał burmistrz Michał Włoszek. Wspólnie z przewodniczącym rady Krzysztofem Wdowczykiem ustalili termin na środę 30 listopada. Chodziło o upoważnienie burmistrza przez radnych do udziału w licytacji kolejowej, zabudowanej działki przy ul. Narutowicza, za budynkiem Urzędu Pocztowego. Miasto kiedyś już przymierzało się do kupna tego gruntu. Planowano urządzić tam parking albo przenieść miejskie targowisko.
         Kolejna okazja do kupna działki PKP przy ul. Narutowicza nadarza się 6 bm., wtedy ma się odbyć przetarg w formie licytacji. Termin nadzwyczajnej sesji wyznaczono odpowiednio wcześniej. Na środowe obrady o 14.30 przyszli jednak tylko radni. Nie było żadnego z burmistrzów, nie pojawił się też radca prawny. Zastępca Jerzy Erwiński wziął dzień wolny, a burmistrz Michał Włoszek... pojechał do telewizji do Bydgoszczy, by zapowiedzieć konferencję na temat regionalizmu, która odbędzie się w Aleksandrowie jutro. Nieobecność radcy prawnego powoli staje się zwyczajem, zwłaszcza, gdy ma on wesprzeć swoją opinią radnych. - Tak dzieje się któryś raz z rzędu. Rada nie ma obsługi prawnej, radca nie pojawia się na komisjach, spóźnia się z odpowiedziami na nasze pisma. Burmistrz na te uwagi nie reaguje - mówi Krzysztof Wdowczyk, przewodniczący Rady Miejskiej Aleksandrowa.
         Ten fakt dziwi tym bardziej, że burmistrz zatrudnia dla potrzeb magistratu dwóch radców prawnych: Michała Szczerbiaka oraz Cezarego Szymańskiego, który rzekomo reprezentuje burmistrza w ważnych sprawach procesowych.
         
    Podczas sesji nadzwyczajnej radni nie podjęli uchwały (obrady przesunięto na dziś). Mieli m.in. wątpliwości, czy podanie kwoty, którą burmistrz mógłby dysponować w czasie licytacji, nie jest ustawieniem przetargu i naruszeniem prawa. Podobne wątpliwości zgłaszał jeszcze przed sesją w rozmowie z "Kujawską" Michał Włoszek: - Inaczej byłoby, gdyby rada dała mi dyspozycję do kwoty pięćset tysięcy złotych. Znając wartość rynkową działek, zachowałbym rozsądek przy licytowaniu. Ale przy tych relacjach z radą jest to chyba nierealne.
         
    Burmistrzowi Michałowi Włoszkowi dostało się już podczas sesji w poniedziałek 28 listopada, gdy radni wypomnieli mu m.in. nierealizowanie uchwał, brak ostatecznego wyjaśnienia przekroczenia uprawnień przez dyrektora SP nr 3, projekt organizacji kosztownego sylwestra. W kolejnych wydaniach "Kujawskiej" napiszemy więcej na te tematy.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    1 3 4 5 ... 8 »