Wspólna przeszłość

    Jadwiga Aleksandrowicz

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Wczoraj w Nieszawie po raz drugi spotkali się uczeni, samorządowcy i działacze społeczni z Polski i Niemiec. Na dwudniowej polsko-niemieckiej konferencji rozmawiają o wspólnej historii, o obecnych relacjach między obydwoma narodami i o przyszłości.
         Kilka lat temu doszło do słynnego pojednania Polaków i Niemców w Ciechocinku. W ubiegłym roku tym śladem poszli nieszawianie, wspierani przez urodzonego w Wiktorynie (gm. Waganiec) dra Gustawa Bekkera z Niemiec. Odsłonięto nawet pomnik pojednania obu narodów. Tegoroczna konferencja jest kontynuacją dialogu o wspólnej przeszłości, także tej bolesnej, teraźniejszości i przyszłości. Składa się na nią kilkanaście wystąpień historyków, ale też inicjatorów kujawskich spotkań Polaków i Niemców oraz mieszkańców dawnej i obecnej Nieszawy. Wczoraj wystąpieniom przysłuchiwali się między innymi uczniowie z miejscowych szkół.
         - W moim domu nie mówi się o relacjach między nieszawskimi Polakami a Niemcami. Znam je trochę z podręczników - przyznaje licealista Mariusz Kaczmarek. - To bardzo pożyteczne spotkanie, można dowiedzieć się ciekawych rzeczy o historii miasta. Poza tym teraz, gdy jesteśmy w Unii Europejskiej, powinniśmy wiedzieć o naszych partnerach jak najwięcej.
         Barbara Gilewicz miała 14 lat, gdy wybuchła wojna.
         - Ta wojna zniszczyła dobrosąsiedzkie stosunki między nieszawskimi Niemcami i Polakami. Miałam przed wojną przyjaciółkę Niemkę, Matyldę Werner. Mieszkała w gospodarstwie niedaleko Raciążka. Do dziś pamiętam wrażenie, jakie zrobiła na mnie schludność zagrody i wnętrza domu, gdy odwiedziłam ją po raz pierwszy. Lubiłam też patrzeć, jak Niemcy przyjeżdżali do kościoła protestanckiego, który był w Nie-szawie. Ich konie i bryczki lśniły czystością, a kobiety były zawsze schludnie ubrane i miały perfekcyjnie ułożone fryzury. Moje wspomnienia ze wspólnej przeszłości są jak najlepsze. Dobrze, że próbujemy obalić mur nienawiści i wzajemnej niechęci, który powstał w czasie wojny.
         Jerzy Zyglarski przyjaźnił się z Niemcem, Jerzym Roge.
         - Chodziliśmy do jednej klasy. Wojna uniemożliwiła nam naukę w trzeciej klasie. Moje wspomnienia o współżyciu Polaków i Niemców dotyczą głównie czasu wojny. Nie są czarno-białe, bo i wśród Niemców, i wśród Polaków obserwowałem zarówno postawy godne szacunku, jak i potępienia. Byli Niemcy, którzy pomagali Polakom w czasie okupacji. Ja sam, dzięki Trude Eise uniknąłem wywózki do Niemiec. Byli też tacy jak niejaki Wentland, który pomagał żandarmom i sam w biały dzień zastrzelił polskiego chłopaka na ulicy.
         Z drugiej strony pierwszą flagę hitlerowską wywiesił w oknie Polak. Fakt, że potem zachowywał się przyzwoicie. Dobrze, że mamy takie spotkania jak ta konferencja. Trzeba rozmawiać, poznawać się, wyjaśniać sobie różne sprawy. Nienawiścią i wzajemnymi oskarżeniami niczego się nie zbuduje. Potrzebna jest nam i przyszłym pokoleniom tolerancja i zrozumienie racji innych -
    powiedział "Kujawskiej".
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    1 3 4 5 ... 8 »