Wielkanoc na Pałukach. Niegdyś święto nie tylko religijne

    Wielkanoc na Pałukach. Niegdyś święto nie tylko religijne

    Marek Wilgórski

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Oprócz bogatszej wymowy i  symboliki towarzyszących świętom, Wielkanoc była także nieco inaczej obchodzona niż obecnie

    Oprócz bogatszej wymowy i  symboliki towarzyszących świętom, Wielkanoc była także nieco inaczej obchodzona niż obecnie ©Archiwum

    Święta wielkanocne to dzisiaj doznanie duchowe, centralne święto religii chrześcijańskiej, przypominające o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. W przeszłości było inaczej.
    Oprócz bogatszej wymowy i  symboliki towarzyszących świętom, Wielkanoc była także nieco inaczej obchodzona niż obecnie

    Oprócz bogatszej wymowy i  symboliki towarzyszących świętom, Wielkanoc była także nieco inaczej obchodzona niż obecnie ©Archiwum

    Wymowa święta

    W okresie międzywojennym, w latach 1918 - 1939, Wielkanoc miała jeszcze dodatkowy wymiar, wymiar patriotyczny.

    Pałuczanie łączyli ją z odzyskaniem niepodległości po 146 latach zniewolenia. Święto Zmartwychwstania Pańskiego łączono ze zmartwychwstaniem Ojczyzny. Kolejne lata obchodów były doskonałą okazją do przypominania wydarzeń z lat 1918-1921.

    W 1928 roku na łamach żnińskiej gazety Pałuczanin z 8 kwietnia 1928 roku czytamy, że Święto Zmartwychwstania Pańskiego przywodzi na pamięć lata niewoli, męki i upokorzenia, nieskończenie długie dni tęsknoty do wyzwolenia i radosny fakt zmartwychwstania państwowego i staje się symbolem i nieustannie płonącym wiary i nadziei naszej, która się ziściła.

    Religijny i wierzący Polak widzi w tym święcie nie tylko dzień przebaczenia i skruchy, ale także dzień odnowienia przymierza między narodem polskim.
    W Polsce bowiem narodowa idea Ojczyzny w ciągu wieków stawała się przedmiotem żarliwej czci coraz mocniej splątywała się z uczuciami religijnymi. Polacy nigdy nie zapomnieli o Ojczyźnie w dniu uroczystości religijnych , poświęconych rozpamiętywaniu smutków , radości i triumfów świata.

    Przepiękne zwyczaje, którymi lud polski ozdobił kościelne obrzędy dowodzą, że święta religijne obrastały w Polsce w wiele cech narodowych. Czytamy także, że: od Boga naród się odwróci, to i też Ojczyźnie krzywdę wyrządzi. Bo od Boga odwrót stanowi w Polsce otwarcie bramy do rozstroju społecznego i państwowego. A z tym w parze idzie upadek i ruina.

    Nasza Ojczyzna zbyt krótkie lata dopiero jest wolną, abyśmy w Święto Zmartwychwstania Pańskiego nie mogli nie pamiętać, że i ona Boskim zrządzeniem zmartwychwstała. W radosnym Alleluja brzmieć musi nuta hołdu bezbrzeżnej wdzięczności dla Zbawiciela, który Ojczyźnie dał zmartwychwstanie i nuta ślubowania karnego, że Go naród polski nie opuści i z głębi duszy idąca prośba, by on między nami pozostawał i pomagał w mozolnej budowie wolnej Polski.

    W podobnym tonie utrzymywano artykuły w kolejnych latach, jednak przy innym ułożeniu akcentów, odpowiadających aktualnym wydarzeniom w kraju. 1933 roku, Święto miało dodawać otuchy, przypadało bowiem na okres największego nasilenia kryzysu gospodarczego w Polsce. Znów potrzebna była wiara i nowa nadzieja, że po klęskach i dotkliwych doświadczeniach , przyjść musi jasne, promienne jutro. Wzywano do radosnego obchodzenia świąt. Smutne święta byłyby zaprzeczeniem wiary w Ideę w światło zwycięstwa, w życie triumfujące nad śmiercią . Także i wówczas przypominano, że Polska zmartwychwstała wieku niewoli, nie po to, zabłysnąć na chwilę jak meteor, a potem zgasnąć i pogrążyć się odmętach przeciwieństw losu.

    W 1935 roku oprócz słów otuchy w związku z przeżywanym nadal kryzysem ekonomicznym, znalazło się także odwołanie do uchwalonej w 1935 roku konstytucji, tzw. kwietniowej, która utrwalała fundamenty dalszej konsolidacji kraju.




    Pałuckie tradycje wielkanocne

    Oprócz bogatszej wymowy i symboliki towarzyszących świętom, Wielkanoc była także nieco inaczej obchodzona niż obecnie.

    Głównym symbolem stołu wielkanocnego był baranek z chorągiewką. Malowano także jaja. Jajka malowano bez wzorów i używania wosku. Do nadania jajkom oczekiwanego koloru wykorzystywano łupiny cebuli, oziminę lub kolorowe papierki.

    Zdarzało się, że w jajku znajdowano igłę, która dostała się tam w niewiadomy sposób. Przypisywano to czarom, dlatego po wyjęciu i przeżegnaniu, igłę wyrzucano. Na świątecznym stole musiało znaleźć się miejsce dla chleba, szynki i kiełbas. W bogatszych domach dania były wykwintniejsze i gościła dziczyzna.

    W okresie postu, który był dawniej bardzo pilnie przestrzegany aż do Wielkanocy, nie było żadnych zabaw. W Wielki Piątek liturgia katolicka zabrania używania dzwonów w czasie nabożeństw - były one zastępowane przez drewniane kołatki zwane "taradajkami" lub "świniami".

    Młodzi chłopcy biegali z nimi po wsi, robiąc ogromny hałas w celu wypędzenia złych duchów. W Wielką Niedzielę zgodnie z dawnym zwyczajem, jeszcze przed wschodem słońca, niektóre kobiety szły do potoku po wodę - po szczęście, urodzaj, dostatek i zdrowie. Wodę tę w butelce przynosiły do domu i stawiały przed świętym obrazem.

    Tego dnia na Pałukach odbywały się przywoływki na dyngus. Chłopacy przywoływali wszystkie dziewczyny ze wsi. Tekst przywoływki był zawsze w formie wierszowanej i zawierał dowcipną lecz dość wierną charakterystykę dziewczyny , której przywoływano chłopaka. Brzmiał następująco:

    U wudarza jest dziewczyna
    Na imię jej Maryna
    Jest urodno, bogobojąco
    Ale jeszcze bardziej chłopa pragnąco
    Niech śpi, niech się nie boi
    Bo za nią Waldek Rybak stoi.


    Dyngus odbywał się w drugi dzień świąt. Chłopacy bili dziewczyny po nogach rózgami brzozowymi i polewali wodą. W trakcie obchodu przez wieś śpiewano różne pieśni dyngusowe, np.:

    Powiedziała nam krowa, że ją od masła boli głowa.
    Powiedziała nam kura, że ją od jaj boli dziura.
    Powiedziała kaczka, że ją od jaj boli sraczka.
    Powiedziała gęś, że jak niesie jaja , musi głową trzęść.


    Dynguśniki po obejściu całej wsi zbierali się w jednej izbie i ucztowali do rana. Za zebrane pieniądze kupowali wódkę. Było bardzo wesoło. Jak dużo nazbierali, to mieli dobre święta.

    Przed i po świętach

    Podobnie jak dziś, święta poprzedzały zakupy. Podsumowując świąteczny tydzień w Żninie w 1935 roku stwierdzono, ze miasto miało wygląd nadzwyczajny. Ruch w mieście panował wielki, składy pełne kupujących, szczególnie u rzeźników czuło się, że ludność, post sowicie przez święta pragnie wynagrodzić. Na targu wzrosła cena jajek!

    W Wielkim Tygodniu i drugim dniu świąt organizowane były koncerty, przedstawienia teatralne i zawody sportowe.

    W Wielki Czwartek 1928 roku staraniem Ligi Katolickiej w Żninie odbył się protest przeciwko prześladowaniom chrześcijan w Meksyku. Odczyt wygłosił student medycyny Kończal.

    W Rogowie w przededniu Wielkanocy zespół miejscowego chóru kościelnego w sali p. Kanclerza wystawił dramat w czterech aktach pt. Tajemnica spowiedzi. Na koniec przedstawienia chór męski pod dyrekcją p. Freitaga zaśpiewał pieśń pt. Ave-Maristela a chór mieszany pieśń pt. Baranku Boży. Niestety, publiczność nie dopisała i sala świeciła pustkami. W drugie święto Wielkanocy o godzinie w 1935 roku odbył się o nagrodę Pałuczanina. Bieg został rozegrany na dystansie 3200 metrów. Do rywalizacji stanęło 25 zawodników, bieg ukończyło 21. Zawody w czasie 10 minut 15 sekund wygrał Adam Rzeszowski.


    Kwiecień w przysłowiach ludowych

    Warto także przypomnieć głoszone wówczas przysłowia i zwyczaje dotyczące kwietnia, czyli miesiąca, w którym najczęściej przypadają święta wielkanocne. Mówiono o tym miesiącu: Suchy marzec, maj nie chłodny, kwiecień mokry, rok niegłodny. Gospodarze w tym miesiącu pospiesznie zabierali się do robót polowych.

    Już około 19 kwietnia, na świętego Tymona przypominano:

    Na świętego Tymona
    siej orkisze, jęczmionka,
    boć się Tymon zna z Kubą,
    znajże się tez rachubą,
    Pamiętając na Tymona,
    Sprawuj rolę pod jęczmionka


    Dzień św. Wojciecha (23 kwietnia) ciepło i pioruny zwiastowały urodzaj dobry:
    Kiedy grzmi na św. Wojciecha
    Rośnie rolnikom pociecha.


    Św. Marek (25 kwietnia) także wróżył o przyszłości urodzaju. W tym dniu procesje obchodziły po polach z nabożeństwem i błogosławieństwem. Do dnia tego przywiązanych było także kilka przypowieści. Jedna z nich powiadała:
    Na świętego Marka
    Późny siew owsa, a wczesna tatarka.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo