Papowo Biskupie

    Papowo Biskupie

    Marek Weckwerth

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Choć mocno zniszczony, zamek w Papowie Biskupim mógłby stanowić mocny punkt w promocji gminy, a nawet całego regionu

    Choć mocno zniszczony, zamek w Papowie Biskupim mógłby stanowić mocny punkt w promocji gminy, a nawet całego regionu

    Odłóżmy uprzedzenia, które w Krzyżakach kazały nam widzieć śmiertelnych wrogów. O historii nie można zapominać, ale z perspektywy lat spójrzmy na to, co dobrego zostawili nam rycerze zakonni. A przecież zostawili coś, co dziś można nazwać produktem turystycznym. To ruiny zamków i kościoły gotyckie, które wciąż robią ogromne wrażenie.
    Choć mocno zniszczony, zamek w Papowie Biskupim mógłby stanowić mocny punkt w promocji gminy, a nawet całego regionu

    Choć mocno zniszczony, zamek w Papowie Biskupim mógłby stanowić mocny punkt w promocji gminy, a nawet całego regionu

    W Papowie Biskupim znajduje się także kościół św. Mikołaja z przełomu XIII i XIV wieku. Obecnie odbudowywana jest jego dzwonnica.

    W Papowie Biskupim znajduje się także kościół św. Mikołaja z przełomu XIII i XIV wieku. Obecnie odbudowywana jest jego dzwonnica.

    Dziękować wypada zatem Konradowi Mazowieckiemu za to, że skoro już nabroił sprowadzając Krzyżaków do Polski (właściwie było to księstwo mazowieckie), to akurat na ziemię chełmińską - urokliwą część dzisiejszego województwa kujawsko-pomorskiego. Zamki, które są świadectwem dawnej potęgi Zakonu i niezwykłego kunsztu budowniczych, to wciąż mało wypromowana atrakcja regionu, o czym miałem okazję przekonać się podczas niedawnego objazdu kilku obiektów. Najpierw zajrzymy do Papowa Biskupiego.

    Gdzie są ruiny?

    Szkoda, że we wsi nie ma żadnych znaków wskazujących, że oto gdzieś tam są ruiny zamku i piękny kościół gotycki (właśnie trwa przebudowa dzwonnicy z drewnianej na murowaną). W efekcie, gdybyśmy nie wiedzieli, że tak jest, moglibyśmy przejechać miejscowość nie zorientowawszy się w ogóle, że minęła nas nie lada gratka.
    Na skrzyżowaniu w Papowie trzeba zatem skręcić w lewo - ku wsi Storlus i znamienitemu miastu Chełmnu. Zaparkować można wygodnie tuż przed zamkiem, bądź za nim.
    Od razu widać, że nikt nie dba o zabytek. Zamkowy wzgórek otacza dziurawe, mało estetyczne ogrodzenie. Wszystko porasta tu dzika, wyjątkowo bujna trawa, kryjąca zapadliska zamkowe i mnóstwo kamieni, które spadły z murów. Nie jest zatem bezpiecznie, o czym lojalnie uprzedzam. Łatwo można skręcić nogę!
    Ruiny zostaną oczyszczone z krzaków i bujnych traw. Wkrótce też pojawią się tu archeolodzy.

    Ruiny zostaną oczyszczone z krzaków i bujnych traw. Wkrótce też pojawią się tu archeolodzy.

    W średniowieczu

    Ale cofnijmy się w czasy świetności tej budowli. Pierwotnie wieś należała do biskupów płockich. Oni to oraz sam książę Konrad Mazowiecki, nadali ją w 1222 r. biskupowi misyjnemu Chrystianowi. Wkrótce jednak zjawili się tu wytrawni wojownicy o wiarę chrystusową - Krzyżacy. Zapewne już na początku XIII w. wznieśli na wzgórzu w Papowie drewniano-ziemną strażnicę. Wyższy niż dzisiaj poziom jeziora zapewnił dobre warunki obronne.
    Krzyżacy wzmacniali swoją władzę solidną zaprawą murarską, dlatego już w 1280 r., po podwyższeniu pagórka, przystąpili do budowy zamku. Korzystali z naturalnego budulca, którego wokół było mnóstwo - z wielkich kamieni polnych. To pamiątka po ostatnim pobycie lądolodu skandynawskiego, który nadał całemu Pomorzu tak piękne, odbijające się w zwierciadłach jezior oblicze. Kamienne mury nadbudowane zostały cegłami. Dzięki temu budulcowi możliwe też było modelowanie bardziej kunsztownych detali architektonicznych, zwłaszcza wnętrz.
    Widocznie już w 1287 r. zamek był na tyle silny, że uzyskał status siedziby komtura. Trzynaście lat później prace zakończono.
    Budowla składała się z zamku właściwego, murów zewnętrznych z fosą oraz przyległego od północnego wschodu podzamcza. Do naszych czasów zachowały się tylko szczątki zbudowanego na planie kwadratu (o bokach 40-metrowych) zamku właściwego. Duże wrażenie robi od strony północnej (wejście przez otwartą bramę w ogrodzeniu), gdzie zachowały się wysokie mury i widać pozostałości pomieszczeń. Od tej strony także wjeżdżało się do zamku przed wiekami. Po fosie oddzielającej zamek od podzamcza nie ma już śladu. Wjeżdżało się zatem przez most zwodzony i umocnione przedbramie. Tego też próżno szukać w terenie. Nie ma nawet samej bramy w murach zamku właściwego, a jedynie olbrzymia szczerba w linii umocnień. Zanim przejdziemy na dziedziniec, warto przyjrzeć się wspomnianym pozostałościom pomieszczeń po prawej i lewej (nieco poniżej poziomu wjazdu) - kaplicy oraz kapitularzowi. Zamkowego dziedzińca strzegą dziś jedynie postrzępione mury skrzydeł wschodniego i zachodniego. Dawniej znajdowały się tam odpowiednio - refektarz i dormitorium, czyli sypialnie rycerskie. Po skrzydle południowym, gdzie mieszkał komtur, pozostał tylko fragment murów przyziemia.

    Potężne kamienne ciosy wystające od wewnętrznej strony murów dziedzińca (wyraźnie to widać) stanowiły podpory pod drewniane krużganki (dwukondygnacyjne).
    W 1410 r. papowska warownia poddała się wojskom Władysława Jagiełły, ale na krótko. Podczas wojny trzynastoletniej przechodziła z rąk do rąk aż została zburzony (częściowo) na rozkaz Kazimierza Jagiellończyka. Na mocy II Pokoju Toruńskiego w 1466 r. cała ziemia chełmińska przypadła Koronie. W 1505 r. prawa do zniszczonego zamku i wsi uzyskali biskupi chełmińscy, stąd też do nazwy miejscowości dodano... Biskupie.

    ¤¤¤
    Dojazd

    Do Papowa Biskupiego dojedziemy drogą krajową nr 1 Toruń-Chełmno. Za Falęcinem należy skręcić zgodnie z drogowskazem w prawo. Mieszkańcy Bydgoszczy powinni jechać przez most Fordoński, Ostromecko, Unisław, Stablewice i Żygląd, gdzie też skręcają w prawo na "jedynkę". Na krótko, bo najbliższa dochodząca z lewej droga prowadzi do Papowa.

    ***

    Może znajdą się fundusze

    - Niestety, na razie nie mamy pieniędzy na renowację zabytku, ale wraz z kilkoma innymi gminami w ramach programu Lider Plus staramy się o fundusze z Unii Europejskiej - mówi Andrzej Zieliński, wójt gminy Papowo Biskupie . - W najbliższym czasie chcemy wyciąć dzikie krzaki rosnące pod zamkiem i pozbyć się trawy porastającej dziedziniec. Tu trzeba będzie zastosować chemię. W lipcu naukowcy z Torunia i Warszawy rozpoczną na zamku wykopaliska archeologiczne, a w sierpniu spodziewamy się wycieczek z Niemiec. Na placu pod zamkiem chcielibyśmy w przyszłości ustawić ławki. Wciąż jednak brakuje nam pieniędzy. Może wojewódzki konserwator zabytków przeczyta ten artykuł i sypnie groszem. To przecież wspólny interes i świetna promocja tak gminy, jak i regionu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo