45 proc. ankietowanych jeszcze nie wie, ile wyda na tegoroczne święta, a aż połowa w ogóle nie przeanalizuje wydatków związanych z organizacją świąt - podaje TNS Polska.

-  W walce z potrzebami wmawianymi nam przez marketingowców nasz rozsądek niestety często przegrywa, a przecież po świętach życie toczy się dalej - przestrzega Piotr Minkina z Union Investment TFI

Przedświąteczna gorączka to czas największej sprzedaży. Sklepikarze już zacierają ręce na najwyższe zyski w roku, a są w stanie zwiększyć swoje obroty nawet o połowę. Konsumenci z kolei wcale nie zamierzają im tego utrudniać: na wystawne święta, jak pokazuje raport firmy Deloitte, zamierzamy przeznaczyć 13 procent więcej niż w roku ubiegłym. Do kieszeni sprzedawców trafią tym samym 23 mld zł. 

- Walka o świątecznego klienta rozpoczęła się już w listopadzie i jest z roku na rok coraz bardziej zażarta - zauważa dr Lidia Czarkowska, psycholog i socjolog. - Rozświetlone witryny sklepów, kuszące przepychem i różnorodnością towarów, coraz bardziej agresywnie namawiają nas, abyśmy ten jeden raz w roku poczuli się wyjątkowi, wolni od trosk i hojni. Robią wszystko, abyśmy na chwilę zapomnieli o samokontroli i zaspokoili wszystkie potrzeby, a dokładnie mówiąc nawet nie potrzeby, tylko zachcianki nasze i naszych bliskich. 

- A my bardzo często tym namowom ulegamy, niestety za cenę późniejszych problemów finansowych - dodaje Minkina. - Tymczasem w zrównoważonym zarządzaniu budżetem nie chodzi o odcięcie się od świątecznych potrzeb, ale o wyważenie, które rzeczywiście są nasze. A przede wszystkim o rozsądne zaplanowanie świąt, zamiast działania pod wpływem impulsu. 

Zanim przystąpimy do świątecznych zakupów sprawdźmy, jaką kwotę jest on w stanie udźwignąć. W opozycji do przekazu atakujących nas reklam, celebracja wcale nie musi być mniej wartościowa, jeśli nie sfinansujemy jej kredytem.  

- Psychologiczne badania pokazują jednoznacznie, że wyższą samokontrolę możemy zachować dzięki wyższej samoświadomości oraz zadbaniu o własny dobrostan psychofizyczny - przypomina Czarkowska. – Pisemne zaplanowanie wydatków pomaga powstrzymać się przed impulsywnymi zakupami, w szczególnych przypadkach można też zostawić karty płatnicze w domu, a na zakupy wyruszyć z odliczoną kwotą pieniędzy. Warto też być wyspanym, najedzonym i mieć na świąteczne zakupy przeznaczony odpowiedni czas, ponieważ samoregulacja jest utrudniona, kiedy jesteśmy głodni, zmęczeni i działamy pod presją chwili .

Najważniejsze jednak jest długofalowe myślenie o świętach i uwzględnianie ich w domowym budżecie w perspektywie co najmniej kilku miesięcy. Dzięki oszczędnościom możemy przeżyć świąteczny czas bez finansowego kaca. 

- W przyszłym roku pomyślmy więc o świętach kilka miesięcy wcześniej, oszczędzając odpowiednie kwoty - radzi ekspert Union Investment TFI. - Dzięki temu spędzimy nie tylko udane święta, ale również z optymizmem finansowym i bez zbędnych balastów wkroczymy w nowy rok.