Koszt wynajmu mieszkania jest zbliżony do wysokości raty kredytu, zaciągniętego na zakup własnego lokum.

W tej sytuacji trudno się dziwić, że preferujemy mieszkanie "na swoim", niż w wynajętym. Ale jednocześnie liczna grupa Polaków, zwłaszcza młodych, nie mogąc dostać kredytu, zmuszona jest do wydawania sporych pieniędzy na czynsz. Ich sytuacji nie poprawi ani konieczność posiadania wkładu własnego, ani rządowa inicjatywa budowy mieszkań na wynajem.

Dlaczego wynajem u nas nie jest popularny?

W 2013 r.

przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w gospodarce wynosiło 3650 zł, czyli około 2600 zł "na rękę". Koszt wynajmu kawalerki lub niewielkiego dwupokojowego mieszkania w Warszawie to 1200-1500 zł., czyli mniej więcej tyle, ile wynosi rata kredytu hipotecznego. W innych miastach proporcje są analogiczne. Zestawiając te dwie wielkości, otrzymujemy odpowiedź na pytanie, dlaczego w Polsce, w porównaniu z innymi krajami, mieszkanie w wynajmowanym lokalu jest mało popularne i traktowane jako zło konieczne i stan przejściowy, który jak najszybciej chcielibyśmy zmienić, kupując własne mieszkanie . Trudno się temu dziwić, skoro przeciętnie zarabiający Polak miałby wydawać połowę swojej pensji na czynsz za wynajmowane lokum. Proporcje te są jeszcze bardziej niekorzystne w grupie osób młodych, dopiero zaczynających karierę zawodową lub jeszcze uczących się czy studiujących. Niewielu z nich w pierwszych latach pracy jest w stanie "wyciągnąć" średnią krajową. Co gorsza, spora część z nich ma trudności z uzyskaniem kredytu nie tylko ze względu na wysokość dochodów, ale także z powodu formy zatrudnienia, czyli umów śmieciowych. W efekcie osoby chcące wyrwać się z rodzinnego domu, a częściej ci, którzy zmuszeni są szukać pracy poza miejscem zamieszkania, skazani są na ponoszenie wysokich opłat, pochłaniających zbyt dużą część zarobków, a jednocześnie odcinających im możliwość oszczędzania na wkład własny, konieczny do uzyskania kredytu, nie mówiąc o kupnie nieruchomości za własne pieniądze.

Banki nie są skłonne do stosowania taryfy ulgowej ani w zakresie zdolności kredytowej, ani honorowania umów o pracę. Najchętniej widzą etat na czas nieokreślony, a jeśli umowy są terminowe, to konieczny jest dłuższy czas ich obowiązywania. Co więcej, młodzi ludzie wchodzący dopiero na rynek pracy, stanowiący jednocześnie grupę najbardziej zmotywowanych do zdobycia własnego mieszkania, są w znacznie gorszej sytuacji niż przedsiębiorcy, rozpoczynający karierę w biznesie. Ci drudzy, choć w ograniczonym zakresie, mają jednak możliwość korzystania bądź z różnych form pomocy "na start", bądź rządowych gwarancji kredytowych. Tymczasem chęć zakupu mieszkania na kredyt dodatkowo rozbija się o rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego, wprowadzające obowiązek posiadania wkładu własnego, a planowany wzrost jego wysokości będzie w przyszłości stanowił coraz większą barierę w dążeniu upragnionej hip oteki i mieszkania. Nie zanosi się także na to, że rządowy program Mieszkanie dla Młodych, zaczynający kuleć tuż po stracie, będzie stanowił przełom w dostępie do własnego lokum. Trudno liczyć, by w najbliższym czasie cokolwiek miało zmienić się na lepsze, szczególnie jeśli przypomnieć, ile czasu trwało przygotowanie regulacji dotyczących MdM. Ostatecznie bez wprowadzenia zmian pewnie się nie obędzie.

Sytuacja jest patowa

Na razie jednak sytuacja wygląda na patową i przypomina nieco to, co dzieję się w kwestii emerytur. Skoro istniejące mieszkaniowe "filary" okazują się niewystarczające, warto pomyśleć nad szukaniem nowego, niestety raczej na własną rękę. Być może z czasem w sukurs tym poszukiwaniom przyjdą banki, którym zacznie bardziej doskwierać widoczne już zahamowanie dynamiki kredytów hipotecznych. Na razie hipoteki nie są ich priorytetem, ustępując pola kredytom gotówkowym i finansowaniu firm, ale trudno sobie wyobrazić, by na dłuższą metę instytucje zapomniały o segmencie mieszkaniowym, który był dla nich "dojną krową" przez kilka poprzednich lat. Prawdopodobnie dostrzegą one wkrótce, ile pieniędzy mogłoby trafić do nich, zamiast do kieszeni właścicieli lokali przeznaczonych na wynajem.

Średnie stawki wynajmu mieszkań w wybranych miastach, w zależności od metrażu:
(w złotych za miesiąc)

s

(Źródło: Open Finance)

Źródło: Open Finance