Piotr Król: - Po 2020 roku nastąpi spadek zamówień na nowy tabor, co może oznaczać kłopoty dla takich firm, jak między innymi Pesa.

Podczas ostatniego posiedzenia sejmowej komisji infrastruktury (9 kwietnia) dyskutowano o potencjale eksportowym producentów taboru kolejowego w Polsce.

- Firmom, które na tym rynku odnoszą sukcesy, jak między innymi bydgoska Pesa, nie wystarczy, że po 2020 roku, gdy skończy się ostatnia, duża perspektywa unijna, zostaną tylko zakładami naprawczymi taboru - tak wspomina swoje wystąpienie w Sejmie Piotr Król, bydgoski poseł PiS, szef podkomisji ds. transportu kolejowego i poczty. - Bo wtedy rynki eksportowe będą poza ich zasięgiem.

Poseł przekonuje, że produkcja taboru to jedna z niewielu branż polskiej gospodarki zdolna eksportować wysoko przetworzone produkty. Rywalizacja krajowych producentów na lokalnym rynku może doprowadzić do ich osłabienia, a w konsekwencji do prze-jęcia przez konkurencję.

Pesa otrzyma 24 mln zł z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju na pojazdy dla metra

Czas ucieka, ale nie jest jeszcze za późno

- Czas ucieka, ale jeszcze można wypracować model perspektywicznego myślenia i zamawiać nowoczesny tabor.

- Nie ma sensu marnować unijnych pieniędzy na badania dwóch takich samych produktów (Newag, lokomotywa 6-osiowa i Pesa, lokomotywa 4-osiowa - red.). Jeden silny podmiot ma szanse na rywalizację z silną zagraniczną konkurencją i możliwa jest fuzja producentów przy wsparciu Polskiego Funduszu Rozwoju - uważa poseł PiS. Jego zdaniem główny zamawiający, czyli spółka PKP Intercity, nie zdaje sobie z tego sprawy, skoro nastawiła się tylko na modernizację wagonów. - Pesa nie będzie wiecznie naprawiać starych wagonów. Ponadto naszym krajowym zwyczajem jest zamawianie na ostatnią chwilę, jak w przypadku przetargów Intercity - uważa Król.

Linki z Pesy wjechały do Sejmu [wideo]

Przetargi w ostatniej chwili

- PKP Intercity dysponują największym kapitałem, ogłaszały przetargi na ostatni moment i liczyły, że bezawaryjny tabor uda się kupić w dwa lata, podczas gdy absolutne minimum na projekt, testy i wdrożenie do eksploatacji to trzy lata - powiedział w Sejmie Piotr Król do Jarosława Onisz-czuka, członka zarządu PKP Intercity, choć, jak czytamy na rynku-kolejowym.pl, to jego poprzednicy realizowali zamówienia na tabor dla przewoźnika.

- Pesa, Newag i Solaris zatrudniają łącznie 10 tysięcy pracowników, a ich poddostawcy: 80-120 tysięcy - podsumował poseł.