Setki osób, które zaciągnęły kredyty we frankach, 18 września jadą do stolicy.

Chcą rozmawiać z przedstawicielami Komisji Nadzoru Finansowego.

Ja na pikietę się nie wybieram - przyznaje pan Łukasz z Torunia. - Muszę pracować, żeby na ratę kredytu zarobić. 

Zaciągnął 200 tysięcy złotych kredytu na dokończenie budowy domu. Był 2008 rok. - Bank zaproponował mi przewalutowanie kredytu. Zgodziłem się. Rata na początku wynosiła 1300 złotych. A teraz 2200 lub 2300 złotych.

Tak frank poszedł w górę. - Płacę co miesiąc. Spłaciłem około 120 tysięcy złotych, a pozostały mi 224 tysiące - dodaje.

Nie tylko on jest poszkodowany przez to, że frank tak podrożał w ostatnich latach. Nazywają siebie fran-kowcami. - Jest 700 tysięcy ludzi w kraju, którzy zaciągnęli kredyty hipoteczne we frankach, a już 135 tysięcy czuje się poszkodowanymi - wyliczają "frankowcy".

Dzisiaj urządzają pikietę.  - Jedziemy do Warszawy - mówi Tomasz Sadlik ze Stowarszyszenia Obrony Poszkodowanych przez Banki Pro Futuris z Krakowa.  - W południe zjawimy się przed siedzibą Komisji Nadzoru Finansowego. - Banki świadomie oferowały nam kredyty we frankach. Nasza Komisja Nadzoru Finansowego zawiodła, dlatego potrzebne jest nowe prawo. Takie, które pomaga ofiarom banków.

W stolicy zapowiada się na dziś nawet 5 tysięcy osób. Wśród pikietujących będą także mieszkańcy naszego województwa. Osoby, które zaciągnęły kredyty (nie tylko we frankach) i teraz czują się poszkodowane, mogą pisać maile na adres internetowy: frankowcy-torun@wp.pl  

Katarzyna Piojda