Wzrost płac, zatrudnienia i poprawa warunków pracy - z takimi postulatami wystąpiły do spółki związki zawodowe działające w Tesco.

- Zastanawia mnie jedno - pisze na forum portalu Regiopraca pod jednym z tekstów o Tesco użytkownik "No właśnie”. - Kiedyś nie było chleba, to ludzie wyszli na ulice. Teraz ten przysłowiowy chleb jest, tylko nie ma go za co kupić, bo płace są głodowe. Dlaczego ludzie siedzą cicho? Sytuacja taka sama... Bo boją się stracić pracę? Bzdura... Co to za praca, jeżeli za wynagrodzenie nie możesz normalnie przeżyć? Taka praca jest wtedy g... warta i nie nazywa się to pracą tylko wyzyskiem, na który sobie wszyscy pozwalają właśnie przez takie siedzenie cichosza.

- Hipermarket musi mieć zysk, ale taki ponadprzeciętny - dodaje na forum Onet Biznes „pracownik hipermarketu”. - Dlatego zwalnia i minimalizuje załogi, nie daje podwyżek. Niestety w każdym biznesie trzeba być dobrym i szanować ludzi.

- Sytuacja jest bardzo trudna - mówi Elżbieta Fornalczyk, przewodnicząca "Sierpnia 80" w Tesco Polska. - Pracuje się coraz gorzej. Jest coraz mniej pracowników, a obowiązków przybywa. Związki zaproponowały spotkanie z zarządem. Mogłoby się ono odbyć w połowie lutego. Jeśli do niego nie dojdzie, a firma nie będzie chciała rozmawiać, będziemy protestować.

- Mamy nadzieję, że pracodawca będzie chciał z nami rozmawiać i uda się porozumieć - dodaje Fornalczyk.

W piśmie podpisanym przez związki znalazło się sześć żądań:
- podwyżki płac o 10 procent dla pracowników podstawowych i liderów we wszystkich grupach płacowych i o 5 proc. dla kierowników,
- zniesienie regionalizacji płac - za pracę tej samej wartości i na tym samym stanowisku w Tesco inną pensję dostaje się np. w województwie kujawsko-pomorskim, a inną na Podlasiu czy w Warszawie,
- wzrost o 100 proc. ekwiwalentu za pranie odzieży roboczej,
- zmniejszenie normy skanowania produktów na kasie z obecnych 1500 do 1200 produktów na godzinę,
- zmniejszenie transakcji z udziałem Club Card z 60 do 40 proc.
- zwiększenie odpisu na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych.

- Chcemy informacji od Tesco na jakich warunkach i kto wymyślił normę skanowania dla kasjerek w wysokości 1500 artykułów na godzinę - wyjaśnia Elżbieta Fornalczyk. - Pracodawca powinien udostępnić nam dokumentację przeprowadzonych badań wyznaczających określone normy pracy kasjera. Chyba, że te normy robiące z kasjerek roboty są wyssane z palca.

Pracownicy buntują się też przeciwko nakazowi namawiania klientów na wyrobienie kart Club Card i konieczności używania tych kart minimum w sześciu transakcjach na 10. Jak stwierdza Fornalczyk, z kasjera robi się robota i akwizytora. I zwraca uwagę, że z jedne strony każe się wyrabiać normy skanowania, a z drugiej każe zajmować kartami lojalnościowymi, co spowalnia pracę kasjerów.

- Dialog zarządu Tesco z organizacjami związkowymi słabnie. Nie z naszej winy! Mamy prawo zapoznać się z aktualną sytuacją finansową spółki, tym bardziej, że docierają do nas sygnały o zamiarze przeprowadzenia kolejnych zwolnień pracowników. Po przeprowadzonych w 2012 roku zwolnieniach grupowych w marketach Tesco nie ma już kto pracować - opowiada szefowa zakładowego "Sierpnia 80".

Związkowcy podkreślają, że na fatalnej sytuacji organizacji pracy w Tesco tracą klienci. Horrendalne normy tempa skanowania skutkuje koniecznością kasowania klienta za klientem. Dochodzi do mieszania się poszczególnych zakupów klientów. Z kolei niskie zatrudnienie powoduje kolejki tak do kas, jak i do stoisk z mięsem. Gorsze jest także zatowarowanie półek.

- Nie ma się co dziwić buntowi w Tesco. To bunt tak wszystkich związków zawodowych, jak i pracowników w nich zrzeszonych - przyznaje Patryk Kosela, rzecznik Komisji Krajowej WZZ "Sierpień 80".

W lutym minie pięć lat od pierwszego w Polsce strajku w hipermarkecie Tesco, w Tychach. - Wtedy protesty organizował jedynie "Sierpień 80" - przypomina Kosela. - Dziś wszystkie związki działające w tej sieci handlowej działają razem. To o czym świadczy.

Jak podało "Gazecie Pomorskiej" biuro prasowe Tesco Polska, spotkanie związków i przedstawicieli spółki odbędzie się w drugiej połowie lutego. - Nie otrzymaliśmy dotychczas ze strony związkowej bezpośrednio żadnego pisma z propozycjami czy postulatami - zaznacza biuro prasowe. - Oczywiście ustosunkujemy się do nich, gdy tylko takowe otrzymamy. Sprawa dotyczy bardzo ważnych dla nas kwestii pracowniczych i przed podjęciem jakichkolwiek decyzji wymaga rzetelnej wewnętrznej analizy.