Jak grzyby po deszczu wyrastają firmy, które obiecują klientom, że “napiszą dla nich nową historię w BIK”. Oczywiście, to nie jest za darmo.

 

Niestety, wraz z takimi usługami, oferowanymi m.in. w internecie, chętnych do skorzystania z nich jest coraz więcej, bo przybywa osób, które mają problemy finansowe.

Jak uporać się ze złą historią w BIK? "Za usunięcie każdego negatywnego wpisu pobieramy 500 zł "

  - Co jakiś czas pojawiają się w sieci anonimowi rozmówcy, którzy zapewniają  o fachowości i skuteczności tych usług - twierdzi Halina Kochalska, ekspertka z Open Finance. - Opisują swoje kredytowe perypetie, które skończyły się happy endem. Zapewniają, że dzięki pomocy w czyszczeniu  BIK, dziś nie mają już złych wpisów.

Pracownica jednej z takich kancelarii zachęca: - Najpierw  proszę uzyskać raport na swój temat z BIK. Raz na pół roku można go zamówić bezpłatnie. W razie potrzeby pomożemy.  Gdy już go zobaczymy i  uznamy, że możemy coś zrobić, poprosimy o wystawienie notarialnego pełnomocnictwa do występowania w pani imieniu. Kosztuje to 27 zł. Następnie trzeba wpłacić 100 zł i możemy zacząć starania. Za usunięcie każdego negatywnego wpisu pobieramy 500 zł z góry. Jeśli to nie powiedzie się, oddajemy pieniądze.

Na pytanie, jak można usunąć wpis, skoro BIK ma obowiązek przechowywać, a bank raportować negatywne dane przez pięć lat (i to nawet nie od chwili powstania opóźnień, lecz od momentu spłaty problematycznego kredytu), przedstawicielka kancelarii przekonuje, że mają na to swoje sposoby.

- Tymczasem firmy nawet nie zwracają się o usunięcie negatywnych wpisów, jeśli już to bardzo rzadko - mówi Kochalska. - Występują tylko w imieniu klienta z prośbą o restrukturyzację długu i zawarcie ugody. Z powodzeniem z takim pismem mógłby wystąpić także klient. Kontakt z kimś, kto chce uporać się z długiem jest dla banku cenny,   na pewno nie zostanie on zignorowany.

Uprawiają agresywny marketing

- Agresywny marketing sprawia, że czyściciele BIK mają coraz więcej klientów - informuje Ewa Krawczyk z biura prasowego Kredyt Banku. - Przez  ostatnie pół roku wzrosła u nas liczba pism przesyłanych właśnie przez takie kancelarie prawne.

Nie ma odwołania od zamieszczania danych w BIK. - I nie robimy tu żadnych wyjątków, ani dla klientów, ani dla kancelarii prawnych – twierdzą zgodnie bankowcy.

BIK: 

Banki mają obowiązek oceny każdego klienta pod kątem jego zdolności do spłaty kredytu. Na podstawie informacji z BIK, szacują poziom ryzyka kredytowego dla danego klienta. Dzięki danym udostępnianym przez Biuro proces przyznawania kredytów może być szybszy i bardziej skuteczny. Dostęp do informacji o zobowiązaniach klientów pozwala także minimalizować ryzyko nadmiernego zadłużania się.  Biuro Informacji Kredytowej administruje zbiorem informacji o klientach banków i SKOK-ów i ich rachunkach. Informacje te zawierają dane osobowe klientów, szczegóły dotyczące kredytu, terminowości jego spłat oraz informacje na temat ewentualnego zadłużenia, dotychczasowych działań windykacyjnych i egzekucyjnych. Jeśli rachunek został zamknięty, to informacja o tym, wraz z powodem jego zamknięcia trafia także do bazy Biura. Blisko 90 proc. danych zgromadzonych w BIK to informacje o rzetelnie spłacanych kredytach, które pozwalają klientom budować pozytywną historię kredytową. Baza BIK nie jest więc tzw. „czarną listą dłużników”, jak często mylnie jest nazywana.