Doktor Emil

    Hanka Sowińska hanna.sowinska@pomorska.pl 52 326 31 33 52 326 31 33

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Berlin. Okres studiów. Emil Warmiński (stoi) na spotkaniu towarzyskim

    Berlin. Okres studiów. Emil Warmiński (stoi) na spotkaniu towarzyskim ©Fot. Ze zbiorów Antoniego Zolla

    Tak jak Katon Starszy zwykł kończyć swoje mowy w rzymskim senacie słowami: "A poza tym sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć", tak pruski szowinista prof. Schieman okraszał swoje wykłady frazesem: "Gdybym był Polakiem, zakryłbym sobie ze wstydu twarz". - Panie profesorze, gdybym był Niemcem zakryłbym teraz sobie ze wstydu twarz - to Emil Warmiński, student medycyny z Bydgoszczy pewnego dnia "poczęstował" Schiemana parafrazą jego własnych słów.
    Berlin. Okres studiów. Emil Warmiński (stoi) na spotkaniu towarzyskim

    Berlin. Okres studiów. Emil Warmiński (stoi) na spotkaniu towarzyskim ©Fot. Ze zbiorów Antoniego Zolla

    Skąd te kłamstwa?

    Emil Warmiński, lekarz, działacz społeczny i narodowy Fot. Ze zbiorów Antoniego Zolla

    Emil Warmiński, lekarz, działacz społeczny i narodowy
    (fot. Fot. Ze zbiorów Antoniego Zolla)

    Młodość, gorąca głowa? Nic podobnego. Gwałtowna reakcja Warmińskiego na antypolskie wypowiedzi wykładowcy nie była wybrykiem. Taki był początek nierównej walki, którą w obronie polskości podjął przyszły lekarz. Walki, która wiele kosztowała ambitnego i niezwykle zdolnego bydgoszczanina. Reakcja władz uniwersytetu w Berlinie też była ostra - Warmiński został skreślony z listy studentów.


    - Nie jest prawdą, że mój dziadek stał się Polakiem w trakcie studiów. Gdyby czuł się Niemcem, nie przenosiłby się z Marburga do Berlina, wiedząc, że tam napotka większe skupisko Polaków. To nielogiczne. Kłamstwem jest również to, że Niemcem był pradziadek, Ferdynand Otto. Nie wiem, skąd autorzy różnych publikacji, w tym noty w Bydgoskim Słowniku Biograficznym mieli takie informacje - irytuje się Antoni Zoll, wnuk Emila Warmińskiego.

    Może wszystkiemu winien "Dziennik Bydgoski", pierwsza polska gazeta w pozostającej pod pruskim zaborem Bydgoszczy (sygnalny numer ukazał się w grudniu 1907 r.), której - nomen omen - współzałożycielem był także doktor Warmiński. Trzy dni po jego śmierci - 12 czerwca 1909 r. - redakcja przypomniała postać i zasługi zacnego doktora "serc i dusz polskich". Tylko dlaczego w tekście znalazł się passus: "Pochodząc z rodziny, która miłością Ojczyzny nigdy się nie odznaczała, sam aż do czasów studenckich Polakiem się nie czuł i dopiero obelga, jaką jeden z profesorów uniwersytetu berlińskiego rzucił na Polaków wstrząsnęła nim do głębi"?
    Tej zagadki już pewnie nie rozwiążemy.

    - Mam niepodważalne dowody na to, że dziadek Emil był Polakiem od urodzenia. I na pewno je kiedyś upublicznię - zapowiada pan Antoni.

    Idzie w ślady kuzyna

    Małgorzata z Siuchnińskich Warmińska, matka Emila Fot. Ze zbiorów Antoniego Zolla

    Małgorzata z Siuchnińskich Warmińska, matka Emila
    (fot. Fot. Ze zbiorów Antoniego Zolla)

    Był 15 marca 1881 r., gdy w kamienicy przy pl. Poznańskim nr 14 przyszedł na świat przyszły twórca "Domu Polskiego", owej twierdzy polskości w pruskiej Bydgoszczy. Jego rodzicami byli: pochodząca z Szubina Małgorzata Siuchnińska i Ferdynand Otto, sekretarz sądowy.

    - Oprócz Emila pradziadkowie mieli trzy córki - Marię, Helenę i Stanisławę. Był jeszcze jeden syn Władysław, ale zmarł po urodzeniu - opowiada wnuk.

    Pod koniec czerwca 1887 r. umiera Ferdynand Otto. Emil ma wówczas sześć lat.
    - Jego wykształceniem zajął się stryjeczny brat Stanisław Warmiński (w wielu publikacjach błędnie podaje się, że to był stryj Emila - przyp. red.) Był już wtedy wziętym lekarzem, praktykującym w Bydgoszczy. Stanisław zadbał również o to, by jego kuzynki, a siostry Emila też były wykształcone. Wysłał je do Anglii, aby dobrze nauczyły się języka angielskiego - opowiada pan Antoni.

    W 1899 r. Emil zdaje maturę w gimnazjum przy pl. Wolności i postanawia iść w ślady kuzyna. Rozpoczyna studia medyczne na uniwersytecie w Marburgu, a po pierwszym semestrze przenosi się do Berlina. Po słynnej ripoście, z wilczym biletem (ma zakaz wstępu na wyższe uczelnie w Prusach) musi szukać uniwersytetu, w którym mógłby dokończyć studia. Trafia do Fryburga w Badenii, gdzie w 1904 r. uzyskuje tytuł doktora nauk medycznych. Za pracę o tyfusie brzusznym dostaje ocenę "summa cum laude" (z najwyższym uznaniem).

    Jako pruski poddany ma obowiązek odbyć po studiach służbę wojskową. Wiemy tylko, że "pamiątką" po półrocznej służbie była ciężka choroba płuc.

    Szyld po polsku "LEKARZ"

    Do Bydgoszczy Warmiński wraca w maju 1905 r. i przejmuje praktykę lekarską po zmarłym kuzynie. Zawodowy start doktora Emila ma posmak skandalu. Warmiński bowiem zrywa z panującą w środowisku medyków modą - zamiast złożyć wizyty niemieckim lekarzom (było ich znacznie więcej niż polskich) wiesza na ścianie domu przy Gdańskiej 13 (niedaleko Hotelu "Pod Orłem") szyld po polsku: "Lekarz".

    "Wśród pruskich szowinistów fakt ten, zresztą pierwszy w Bydgoszczy, wywołał wielką wrzawę i wściekłość, zaś u rodaków zachwyt i słowa podziwu. Znikają trzy polskie szyldy, zaś czwarty zawieszony na I piętrze jest ostrzeliwany wraz z mieszkaniem Doktora. Kiedy okazało się, że Doktor jest nieustępliwy, sprawę oddano do sądu i przeprowadzono eksmisję. Pisała o niej prasa niemiecka twierdząc, że przypomina ona sprawę wozu Drzymały" - zanotowała w swoim pamiętniku Halina z Mayów Warmińska, żona Emila.


    Jej zapiski to kopalnia wiedzy nie tylko o rodzinie Warmińskich. Prowadzone przez większą część życia - a wiedzieć trzeba, że żyła lat 90 - są unikatowym dokumentem.


    Z Gdańskiej doktor Emil przenosi swój gabinet na ul. Dworcową. Sława dzielnego polskiego lekarza rośnie z dnia na dzień. Szczególnie wśród biedaków ma wielki mir. Leczy ich chętnie i bezpłatnie. Sam też pokrywa koszty lekarstw, pisząc na receptach formułkę "Pro me".

    Lekarz serc i dusz polskich

    Niepokorny medyk daje się we znaki nie tylko swoim niemieckim kolegom po fachu, ale także hakatystom, którzy starają się zwalczać "polski żywioł" różnymi sposobami. Nic dziwnego, że szybko zyskuje sobie przydomek "młodego lekarza serc i dusz polskich".

    Liczba podejmowanych przez dr. Emila Warmińskiego inicjatyw jest imponująca - w 1907 r. przy Farze uruchamia pierwszą bibliotekę i czytelnię polską dla dzieci, w następnym roku również dla osób starszych; budzi z odrętwienia Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół", oraz Towarzystwo Śpiewu "Halka". Dla obrony polskiego stanu posiadania zakłada Towarzystwo Kupieckie i Towarzystwo Młodzieży Kupieckiej, bierze też aktywny udział w pracach Towarzystwa Robotników i Towarzystwa Przemysłowego.


    Jednak największym jego dziełem jest "Dom Polski".
    "Pomnik niespożyty postawił sobie Zmarły zakładając Spółkę budowlaną, której posiadłość jest dziś ogniskiem życia naszego" - pisał po śmierci Warmińskiego "Dziennik Bydgoski", przypominając tym samym znaczenie spółki, która pozwoliła na wykup ziemi z rąk niemieckich i utworzenie tak ważnej placówki, jaką był właśnie "Dom Polski".

    Jest wszędzie tam, gdzie trzeba budzić ducha narodowego i zagrzewać do walki o prawa narodowe.

    "Rozgłos o jego ofiarnej walce z zaborcą rozchodzi się na całą prowincję. Zapraszany na liczne wiece w Bydgoszczy, Gnieźnie, Inowrocławiu, Toruniu i w pobliskich wsiach wygłasza płomienne przemówienia w obronie zagrożonego ludu polskiego, twierdząc iż "on nas żywi i broni" - pisze w pamiętniku żona Halina.

    Doktor żyje niezwykle aktywnie, bo jako lekarz ma zapewne świadomość, że z chorobą nie wygra. Umiera na gruźlicę w Poznaniu 9 czerwca 1909 r.
    Pozostawia żonę i dwoje dzieci - Sławutę (matka Antoniego Zolla) i Przemysława (zginie w 1939 r. w obronie Warszawy). Halina wyjdzie powtórnie za mąż za Andrzej Rozmiarka, przyjaciela Emila.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo