Żyjemy Kujawiakiem

    Żyjemy Kujawiakiem

    Agnieszka Domka-Rybka [email protected]

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Ryszard Borucki, szef "Solidarności” w Kujawiaku cały czas wierzy, że bydgoski browar uda się uratować

    Ryszard Borucki, szef "Solidarności” w Kujawiaku cały czas wierzy, że bydgoski browar uda się uratować ©Fot. Tytus Żmijewski

    Grupa Żywiec zamyka istniejącego od 150 lat Kujawiaka. Zabierają nam lokalną markę, ale może uda się utrzymać tradycję browarnictwa w Bydgoszczy. A przede wszystkim uchronić ludzi przed zwolnieniami.
    Ryszard Borucki, szef "Solidarności” w Kujawiaku cały czas wierzy, że bydgoski browar uda się uratować

    Ryszard Borucki, szef "Solidarności” w Kujawiaku cały czas wierzy, że bydgoski browar uda się uratować ©Fot. Tytus Żmijewski

    Niespodziewana decyzja o likwidacji browaru uderza w pracowników browaru i smakoszy chmielowego z pianką.

    Wartość liczona w kosztach

    Miesiąc temu Grupa Żywiec, właściciel Kujawiaka, ogłosiła, że myśli o sprzedaży browaru.
    - Jest położony w centrum miasta.Nie można go już rozbudować i wyposażyć w nowoczesną technologię, która zwiększyłaby moc produkcji. Skala produkcji jest obecnie najważniejsza, a Kujawiak przestał być opłacalny. To dla nas zbyt duże koszty - uważa Krzysztof Rut, dyrektor ds. korporacyjnych w Grupie Żywiec.
    Najpierw zgłosiło się dwóch inwestorów. Ofertę złożyły firmy: Van Pur z Rakszawy (producent m.in. piwa Karpackiego) i Browar z Jabłonowa (producent piwa Jabłonowo).
    Marek Krzystkiewicz, prezes firmy Van Pur powiedział nam, że Grupa Żywiec odrzuciła jego ofertę.
    Podobnie było w przypadku Browaru w Jabłonowie.
    Nie wiadomo jeszcze, jak potoczą się negocjacje z grudziądzkim browarem, który przed kilkoma dniami także złożył spółce swoją ofertę.

    - Zależy nam na kupnie browaru wraz z maszynami. Zatrudnilibyśmy część pracowników z likwidowanego zakładu. Ale nie kryję, że będę negocjował niższą cenę, niż zaproponowana przez Grupę Żywiec - mówi Zdzisław Saari, prezes Browaru w Grudziądzu, który produkuje piwo Kunter. Firma ta kupiła w 2002 roku majątek po zlikwidowanym tam oddziale Kujawiaka. Wówczas należał jeszcze do austriackiego koncernu Brau Union.

    Choć GŻ nie zdradza, za ile mogłaby odsprzedać browar, tłumacząc się tajemnicą handlową, ustaliliśmy w kilku źródłach, że chodzi o 18 mln zł.

    Dodajmy jeszcze, że zakład mieści się na działce w o wielkości 1,7 ha. - Trudno powiedzieć, ile jest warta, ale niedawno na sprzedaż wystawiono podobną, także w centrum Bydgoszczy, z budynkami do wyburzenia. Właściciel żądał 340 zł za metr kwadratowy - informują w dziale marketingu jednego z deweloperów.

    Z obliczeń wynika więc, że sama działka przy ul. Ustronie może być warta prawie 6 mln zł.

    Ludzie na bruk

    Brau Union, Żywiec


    W 2000 roku w bydgoskim browarze rozpoczęły się rozmowy z inwestorem strategicznym, austriackim koncernem Brau Union AG. Dwa lata później Kujawiak został oficjalnie włączony w struktury spółki Brau Union Polska. W 2003 r. rozpoczęto proces integracyjny między austriackim inwestorem, a Grupą Żywiec. Do Grupy Żywiec - której głównym udziałowcem jest holenderski koncern piwny Heineken - Kujawiak został włączony 1 maja 2005 r.



    Grupa Żywiec tłumacząc swoją ostateczną decyzję, czyli zamknięcie browaru, podaje, że oferty inwestorów nie były wystarczająco atrakcyjne.

    Hans van Zon, prezes spółki powiedział: - Nie ma sensu odwlekać czegoś, co i tak musi nastąpić, bo czekanie mogłoby tylko osłabić pozycję całej naszej grupy (w jej skład wchodzą browary w: Żywcu, Leżajsku, Elblągu, Cieszynie, Warce i Bydgoszczy - red.).

    Spółka zamknie zakład w Bydgoszczy, ale zachowa sobie markę Kujawiak. Piwo będzie więc warzone, tyle że już nie w Bydgoszczy, a w Warce.

    84 pracowników browaru pójdzie na bruk. Nie pomogły protesty, oflagowanie zakładu, a nawet wyjazd związkowców z zakładowej "Solidarności" do Żywca, gdzie usłyszeli, że zarząd decyzji nie zmieni.

    Nadzieje i szanse...

    - Nie wyobrażam sobie, że od stycznia nie będę już chodził do pracy, pod górkę, ulicą Ustronie. Bydgoszcz bez browaru to nie będzie to! - uważa Robert Pomykajczyk, wiceszef "Solidarności" w Kujawiaku.

    Związkowcy chcą ratować browar. Myślą choćby o stworzeniu tam spółki pracowniczej.

    - Złożymy się, poszukamy inwestora i będziemy nadal produkować piwo - mówi optymistycznie Ryszard Borucki, szef "Solidarności" w Kujawiaku. - Jeśli nie będzie spółki, stworzymy inny twór, jeszcze nie wiem jaki, byle tylko uratować browar. Jednak cały czas liczymy, że Grupa Żywiec cofnie swoją decyzję.

    - Można na to liczyć, bo spółka nie konsultując z browarem swoich zamiarów, złamała ustawę z 7 kwietnia 2006 roku o informowaniu pracowników i przeprowadzaniu z nimi konsultacji - dodaje Leszek Walczak, przewodniczący Zarządu Regionu "Solidarności" w Bydgoszczy.

    W akcję ratowania browaru zaangażował się również prezydent Bydgoszczy, który zaapelował do biznesmenów o zakup browaru.

    W piątek swoją pomoc zadeklarował także wojewoda. Odbyło się spotkanie Komisji Dialogu Społecznego. Efektem jest deklaracja, która trafi do Żywca. Znalazła się w niej propozycja wydłużenia negocjacji w sprawie likwidacji browaru do końca marca przyszłego roku.

    Siła w markach regionalnych

    Tradycja


    Tradycje piwowarskie w Bydgoszczy sięgają XIV wieku. W XV w. wywożono stąd piwo m.in. do Gdańska, Torunia i Poznania. Historia Kujawiaka rozpoczęła się w 1858 roku, gdy mieszczanin Juliusz Strelow założył browar przy ul. Ustronie. firma wrosła w krajobraz gospodarczy, życie kulturalne i sportowe Bydgoszczy, od lat sponsoruje żużel. Piwo Kujawiak jest absolutnym liderem na rynku lokalnym.



    Likwidacją browaru martwią się nie tylko pracownicy.

    Ubolewają z tego powodu także smakosze piwa Kujawiak, m.in. Paweł Skutecki, rzecznik wojewody kujawsko-pomorskiego. Przyznaje, że Kujawiaka pije od lat:
    - Zawsze ceniłem regionalne marki. Siła jest w piwach lokalnych, w Niemczech na przykład istnieje aż pięć tysięcy małych browarów. Sięgam po Kujawiaczka z Bydgoszczy, Leszka ze Żnina, Kuntera z Grudziądza i Krajana z Nakła, oczywiście w racjonalnych ilościach. I daję słowo, Kujawiaka produkowanego w Warce już nie będę kupował.

    Józef Eljasz, właściciel pubu El-Jazz w centrum Bydgoszczy twierdzi, że w jego klubie Kujawiak sprzedaje się bardzo dobrze, a w weekendy nawet lepiej od Żywca. Obie marki mają swoich amatorów. - Gdy organizowałem festiwal jazzowy i wymieniałem na scenie sponsorów, na hasło Kujawiak"były okrzyki i brawa. To, co się stało w bydgoskim browarze bulwersuje!

    Eliasz przyznaje, że umowa, którą podpisał ze spółką z Żywca, jest mocno obwarowana: - Nie mogę jej zerwać podając jako powód zmianę miejsca produkcji Kujawiaka. Ale na pewno wezmę to pod uwagę, gdy będę zawierał następną. Dotarliśmy też do byłego pracownika marketingu Kujawiaka: - Pamiętam, że w 2000 roku piwo Kujawiak sprzedawało się bardzo dobrze, ale firma wydawała coraz mniej pieniędzy na reklamę. Obecnie nawet w samej Bydgoszczy logo Kujawiaka jest mało widoczne.

    - Nie mogę się z tym zgodzić - ripostuje Krzysztof Rut. - Zainwestowaliśmy ogromne pieniądze w promowanie tej marki, zmieniliśmy na przykład wizerunek naklejki na butelce. Z jakiegoś powodu jej przecież nie sprzedajemy, zrezygnowaliśmy tylko z bydgoskiego browaru.

    Walka o rynek piwny

    Nie ulega wątpliwości, że polski rynek piwny, oprócz tego, że jest duży, zmusza do oszczędności i redukcji kosztów. Zwłaszcza teraz, gdy - jak podają przedstawiciele małych browarów - mamy na rynku 1 mln hektolitrów nadwyżki piwa.

    Tymczasem dzięki inwestycjom w browarach Kampanii Piwowarskiej w Poznaniu, Białymstoku i Tychach, łączne moce produkcyjne mają wzrosnąć w przyszłym roku do 15 mln hl piwa (w br. to 12,5 mln). Może to oznaczać, że KP zaspokoi prawie połowę wynoszącego teraz ok. 31 mln hl rocznie popytu na piwo. Jej udział w rynku może przekroczyć 40 proc.

    Wykorzystanie nowych mocy mocy i wzrost sprzedaży odbędzie się oczywiście kosztem konkurentów, m.in. Grupy Żywiec (po KP to nr 2 w branży).
    Browary należące do GŻ, kontrolowanej przez Heinekena, przeszły w ostatnich latach gruntowną modernizację i również powoli zwiększają moce. Grupa w trzecim kwartale osiągnęła prawie 970 mln zł przychodów, co oznacza wzrost o ponad 12 proc.

    Prezydent Dombrowicz apeluje do biznesmenów. Wojewoda Hoffman wysyła pismo do Żywca. Mają dużo dobrych chęci, lecz mało konkretów. A przecież prezydent mógłby np. zobowiązać się do zwolnienia z lokalnych podatków firmy, która powstałaby w miejsce zlikwidowanego Kujawiaka. Wojewoda mógłby zobowiązać się do pozyskania funduszy unijnych, jeśli powstanie spółka pracownicza. Mógłby też zwrócić się o konkretną pomoc do rządu, do parlamentarzystów. Jedno jest pewne: czas ucieka. Ani apelami, ani najlepszymi nawet chęciami, inwestorów się nie pozyska. Markę Kujawiak już straciliśmy. Możemy pożegnać się z wieloletnią tradycją warzenia piwa. I - co najgorsze - kilkudziesięciu pracowników może pożegnać się z pracą.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo