Wstydliwy temat: uczennica w ciąży

    Wstydliwy temat: uczennica w ciąży

    ANNA KLAMAN [email protected]

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Wstydliwy temat: uczennica w ciąży

    © Rys. Monika Wieczorkowska

    Złośliwcy śmieją się, że w szkole trzeba będzie otworzyć żłobek, koleżanki współczują i składają się na kołyskę. A dyrektor martwi się, że Gimnazjum im. Jana Pawła II w Czersku interesują się szukający "taniej sensacji" dziennikarze.
    Wstydliwy temat: uczennica w ciąży

    © Rys. Monika Wieczorkowska

    Dzieci rodzące dzieci to temat wstydliwy nie tylko dla szkoły. - Nie życzę sobie, by pisać o córce - mówi młoda babcia. - Jest małoletnia, ja za nią odpowiadam. Choć przyznaję, temat jest. Słyszałam o jedenastu z brzuchami. Proszę pytać gdzie indziej.
    Według innych urodziły cztery, a siedem jest w stanie błogosławionym. Dyrektor Kazimierz Wasieniewski pytany, czy to prawda, z niedowierzaniem rozkłada ręce i każe dzwonić później. Po kilku godzinach ma dobrą wiadomość. Nieprawda. W szkole zidentyfikowano jedynie dwie ciężarne gimnazjalistki. Dwie zostały matkami w tym roku i radzą sobie dobrze.

    Identyfikacja ciężarnych

    W tym roku dyrektor Kazimierz Wasieniewski odchodzi na emeryturę. Od września kto inny będzie się martwił o szkołę. Zestresowany dyrektor nie chce z nami rozmawiać i nie życzy sobie, byśmy go cytowali. Rozśmiesza go pytanie, czy przypadkiem nie jest tak, że po prostu nie wie o wszystkich uczennicach w odmiennym stanie. Przecież nie chodzi za każdą z nich dzień po dniu i nie sprawdza, czy któraś nie jest w ciąży. Bo przecież one same na początku nie wiedzą, a jeżeli nawet tak, to skrzętnie to skrywają.

    Trochę inna sława

    Dyrektor uważa, że i inne szkoły mają takie kłopoty. Opowiada, że stara się pomóc gimnazjalistkom i ich rodzinom. On i cała szkoła. Ma rację. Dziewczyny nie są pozostawione same sobie. Nauczyciele idą im na rękę, bo ciąża i poród nie są przeszkodą nie do pokonania. Jak mają dobre chęci, mogą uczyć się dalej, skończyć szkołę i myśleć o przyszłości.
    Tyle że w dziesięciotysięcznym Czersku daje o sobie znać małomiasteczkowa mentalność. Nastoletnie mamy są wymieniane z imienia i nazwiska. Padają zdania w rodzaju, to ta, co ... One same i ich bliscy nie chcą rozmawiać. To zbyt wstydliwy temat.

    Do ginekologa po zaświadczenie

    Plotki krążące po mieście są różne. Doszło do tego, że o ciąże podejrzewane są Bogu ducha winne czternastolatki. - Plotkują i o mnie - przyznaje jedna z dziewczyn spotkana przy szkole. - Co, pani też słyszała moje nazwisko? No tak, nawet do dyrektora doszło. Wezwał matkę i kazał mi iść do ginekologa po zaświadczenie. Ale ja nie pójdę. Nie jestem w ciąży i nie pójdę. Nie wiem, skąd się te plotki biorą.
    A bierze się ze zwyczajnej ludzkiej ciekawości z domieszką niezbyt śmiesznych żartów i zwyczajnej ludzkiej głupoty.
    - Koledzy mówią nam, że i my pewnie jesteśmy w ciąży - mówi trójka dziewczyn. - Ot, takie wygłupy.

    Chłopaka przy sobie

    Nasze rozmówczynie nie wyobrażają sobie, by miały wychowywać dziecko. - To przegięcie, mają teraz przechlapane, trudniej im będzie iść przez życie - mówią o ciężarnych. - Muszą myśleć nie tylko o sobie, ale i o dziecku. Nie rozumiemy ich. Są nieodpowiedzialne, jedna to nawet mimo wyraźnej ciąży jeździ na rowerze i pali papierosy.
    Zdaniem dziewczyn, ich koleżanki, choć trudno w to uwierzyć, cieszą się. - Mówią, że utrzymają chłopaka, że będą bardziej samodzielne. A jedna z babć to nawet nie może doczekać się narodzin wnuka.
    One ich sytuację oceniają jednak inaczej. Mówią, że za szybko wkraczają w dorosłość, która wcale nie jest taka różowa, jak może się wydawać. A tych ciąż w gimnazjum jest za dużo.

    Czas antykoncepcji

    - Teraz to w szkole na lekcjach z przygotowania do życia w rodzinie mówi się więcej o antykoncepcji i bezpiecznym seksie - relacjonują. - Zaczęło się w tym roku. Nauczyciel mówi, że nie powinniśmy rozpoczynać wcześnie współżycia, ale i mówi, co robić, by nie zajść w ciążę.
    Terminy porodów wskazują, że dziewczyny miały stosunki w wakacje. Tak przynajmniej uważa szkolny pedagog, Felicja Chlebosz. - Nie tylko szkoła odpowiada za wychowanie uczniów, ale i ich rodzice - mówi.
    Felicja Chlebosz zwraca uwagę, że wystarczy się przejść po czerskich lokalach i dyskotekach, by zobaczyć, gdzie popołudnia i wieczory spędzają młodzi ludzie.
    Z zeszytami do wagarującej
    - Gdy dziewczyna jest w ciąży, musimy jej pomóc, to nasze zadanie - mówi Chlebosz. - Rozmawiamy. Bywa przecież, że całkiem dobrze sobie radzą. Jedna pomaga mi nawet w kontaktach z wagarującą, zanosi jej zeszyty. To nie tak, że gimnazjalistce w ciąży musi się zawalić świat. Jeżeli uczennica będzie współpracować, to jej życie może dobrze się ułożyć.
    Pedagog pracuje w Gimnazjum im. Jana Pawła II kilkanaście lat. Temat ciąż zaczął się w poprzednim roku szkolnym, kiedy były dwa porody. Wcześniej, z wyjątkiem uczennicy sprzed kilkunastu lat, której dziecko teraz uczy się w szkole, nastoletnich ciąż nie było. - Wówczas to był szok, że urodzi uczennica ósmej klasy - wspomina nauczycielka. - Skończyło się dobrze, pamiętam to nazwisko do dziś, dziewczyna założyła rodzinę.
    Dlatego tak ważne jest, by rodzice kontrolowali swoje dzieci. - Nie może być tak, że nie wiedzą, gdzie córka czy syn są wieczorem - zauważa Chlebosz. - Jeżeli ich dzieci wychodzą, to powinni wiedzieć, gdzie są i jaki jest z nimi kontakt.

    Postscriptum


    Traf chciał, że Marcie termin porodu przypadł na Dzień Matki. Druga gimnazjalistka, Zosia, urodzi w końcu lipca. Kończy właśnie gimnazjum, przez rok zajmować się będzie dzieckiem i mówi, że następnie podejmie naukę w szkole zawodowej. Niemowlakami zajmą się dziadkowie.
    Matylda z ciążą kryła się w szkole do piątego miesiąca. Jej młoda mama, mimo że wiedziała, nie powiadomiła wychowawczyni. Otrzymała wezwanie ze szkoły. Dziewczyna chodziła na lekcje w luźnych swetrach, bała się reakcji otoczenia. Tego, że będzie mamą, domyślił się nauczyciel wychowania fizycznego.
    Weronika jest pod opieką kuratora, ojcem dziecka jest kryminalista, z którym swego czasu uciekła z domu. Dziećmi zajmą się całkiem młode babcie. Monika bardzo dobrze sobie radzi. Mieszka blisko szkoły, więc w razie czego ma blisko do dziecka. Młode mamy nie dostaną becikowego - ze względu na wiek pieniądze trafi do ich rodziców. Dwie z mam, te ze wsi, planują w przyszłości założenie rodziny z ojcami swych dzieci.
    ***
    Imiona bohaterek tekstu są zmienione.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo