Podtoruńskie gminy budują przyszłość na przyszłość

    Podtoruńskie gminy budują przyszłość na przyszłość

    MICHAŁ ŻUROWSKI [email protected]

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Pałac w Turznie

    Pałac w Turznie ©FOT. LECH KAMIŃSKI

    Gminy Łubianka i Papowo Biskupie mają u siebie zamki krzyżackie, ale jeden z najpiękniejszych pałaców stoi w Turznie, w gminie Łysomice. Najwięcej parków dworskich - aż dwadzieścia osiem - jest natomiast w gminie Chełmża.
    Pałac w Turznie

    Pałac w Turznie ©FOT. LECH KAMIŃSKI

    Każdy z tych zabytków (i wiele innych) z osobna stanowi nie więcej niż ciekawostkę wartą co najwyżej kilkunastominutowego postoju "przy okazji". Ale razem - w jednej spójnej, dobrze przygotowanej ofercie - stanowią spory, ciekawy potencjał. Dziś jeszcze tylko potencjał.
    "Ziemia gotyku" - fundacja czterech podtoruńskich gmin, pilotażowy w Polsce projekt w ramach unijnego programu "Lider Plus" - to jeden z najciekawszych przykładów aktywności obywatelskiej w naszym regionie.
    W ciągu najdalej dwóch lat ma być z tego - mówiąc językiem marketingu - "produkt turystyczny". Paradoksalnie, ta przyszłość - lepsza przyszłość czterech gmin - budowana jest na przeszłości. Bardzo zamierzchłej.

    Na szczęście, to nie autostrada

    Społeczeństwo obywatelskie, inicjatywy obywatelskie, aktywność obywatelska - niemal od początku III Rzeczpospolitej marzy nam się "zaimportowanie" takiego modelu z rozwiniętych latami demokracji. Chcielibyśmy państwa rozwijającego się "od dołu" dzięki nam samym. Niezależnie od tego, kto i jak rządzi w Warszawie czy w stolicy województwa, damy radę zrobić wiele sami; oby tylko nie przeszkadzali... - to zdaje się jedyny sposób, by rozwijać nasze małe ojczyzny w czasach arogancji władzy, buty, prywaty, partyjniactwa. Pewnie, że to rada nie na wszystko. Jasne, że inicjatywy obywatelskie nie wystarczą, by budować autostrady i organizować olimpiady. Ale, np. w takiej Bukowinie i Białce Tatrzańskiej wspólnymi obywatelskimi siłami powstały nowoczesne ośrodki zimowe, a Krynica (trasy na Jaworzynie i Słotwinach) łączy się z Muszyną (trasy Wierchomli) w projekcie pierwszej w Polsce stacji narciarskiej europejskiej miary. Słynne "Księstwo Łebskie" czyniące akurat Łębę szczególnie gościom przyjazną , to też inicjatywa oddolna - efekt "ciśnienia" obywateli na urzędników. Na samorządowych na szczęście. Aż strach pomyśleć, jak długo powstawałyby kompleksy wyciągów i nartostrad w Białce, ile trwałoby uzgadnianie turystycznej strategii w Łebie, gdyby - jak autostrady - trzeba to było realizować przy udziale państwa. Kiedy więc usłyszałem o "Ziemi Gotyku", ruszyłem poznać projekt z bliska.
    Ta ziemia - przez małe "z", po prostu obszar czterech gmin - obejmuje zamieszkaną przez 27,5 tysiąca ludzi powierzchnię 46 tysięcy hektarów; przede wszystkim zdominowanych uprawami rolnymi, słabo zalesionych. Przez trzy z tych gmin biegnie droga E-75 z Torunia do Gdańska i projektowany odcinek autostrady A-1. Słowem: ziemia, jak ziemia. Kawałek Polski, jakich wiele. Gdyby nie ten gotyk. Dwa zamki (ten w Papowie, to ruiny), trzynaście zabytkowych kościołów, dwadzieścia dziewięć zespołów pałacowo-parkowych, stanowiska archeologiczne, zabytkowe obiekty użytkowe - m.in. XVIII-wieczna karczma, ratusz, wiatrak, młyny, spichlerze, kuźnie... Jest co pokazać.

    "Lider" płaci

    Przewodnik "Pomorskiej" po tym projekcie - wójt Łubianki Jerzy Zająkała przedstawia swoich partnerów w tym projekcie: Jarosława Bukowskiego - wójta gminy Łysomice, Andrzeja Zielińskiego - wójta Papowa Biskupiego i - Zająkała nie ukrywa - pomysłodawcę "Ziemi Gotyku" - gospodarza gminy Chełmża Jacka Czarneckiego. Podkreśla jednak wójt Zająkała, że były też sprzyjające temu pomysłowi warunki zewnętrzne:
    - Nie ma co ukrywać, że od kilku lat dodatkową zachętą obywatelskiej (i urzędniczej też) aktywności jest większa dostępność pieniędzy. Akurat nasza inicjatywa wiązała się z możliwością realizowania - w Polsce pilotażowego - unijnego programu "Lider Plus", sprawdzonego wcześniej pod nazwą "Lider" w Hiszpanii, Grecji, Irlandii i Portugalii. Jego istotą jest właśnie pobudzanie aktywności obywatelskiej. Widziałem, jak to działa w Grecji. Za unijne pieniądze tworzone były tam lokalne projekty turystyczne, kuszące nie tylko starożytnymi skorupami i murami, ale stanowiące ofertę kompletną - sumę specjalności regionalnych - odrębnych od innych w Grecji - np. kulinariów czy rękodzieła. Często ci sami ludzie - miejscowi restauratorzy, artyści, rzemieślnicy - byli jednocześnie przygotowanymi marketingowo menedżerami tego swojego lokalnego biznesu. A pieniądze na ich szkolenia, także na koszty prezentacji i materiałów promocyjnych pochodziły właśnie z programu "Lider". W Polsce jest już około 120 gmin, które uzyskały status uczestników programu "Lider Plus" i pierwsze 150 tys. zł na opracowanie strategii - pierwszego etapu projektu.
    Sojusznicy z gminy Chełmża, Papowo Biskupie, Łysomice i Łubianka mają już ten pierwszy, "strategiczny", etap za sobą.
    - Trwało to od grudnia - wspomina Jerzy Zająkała. - Pierwszy raz spotkaliśmy się w Kończewicach, potem bardzo intensywnie - wspólne spotkania, warsztaty w każdej gminie - dwadzieścia razy w ciągu czterech miesięcy.
    Ogłosili przetarg na opracowanie strategii - dokumentu, który spełniałby wymogi unijnego programu. Zgłosiło się kilka firm potrafiących pisać takie projekty. Wyłoniona tą drogą spółka z Torunia "kosztowała" 80 tys. zł, a była też oferta opiewająca na 150 tys. Rzecz jasna "zrzucają się" na ten wydatek wszyscy czterej partnerzy, którym później refunduje to "Lider Plus".

    Bo tu się fajnie mieszka

    Ważniejsi byli jednak ludzie. Urzędnicy oczywiście, ale przede wszystkim - niech to nawet zabrzmi wzniośle - obywatele. W Łubiance na pierwszym spotkaniu pojawiło się 40 osób, na następnym 30, ale za to ci już zostali. Łącznie we wszystkich czterech gminach w tworzeniu projektu uczestniczyło 199 osób. Co to za ludzie?
    - Nie licząc urzędników, byli to przede wszystkim społecznicy - członkowie Stowarzyszenia Rozwoju Gminy Łubianka (nie malowanego, ale naprawdę aktywnego) oraz przedsiębiorcy ze społecznikowskim zacięciem - mówi Jerzy Zająkała. - Ciekawe, że w gminie nie ma biznesów typowo turystycznych - hoteli, zajazdów, ośrodków wczasowych i nawet gospodarstw agroturystycznych jest bardzo mało - a jednak przedsiębiorcy przyszli zakładać fundację mającą pobudzić właśnie ruch turystyczny. Byli ludzie z jedynego tutaj banku wiążący pewnie nadzieje z napływem do Łubianki turystów - np. korzystających z bankomatu, był właściciel stacji benzynowej i niedużej (na razie) gastronomii, był także Roman Blachowski - handlujący artykułami rolnymi i ogrodniczymi...
    Co ma sprzęt ogrodniczy do "Ziemi Gotyku"? Pojechaliśmy o to zapytać samego przedsiębiorcę.
    Okazało się, że to nie tyle "handlowiec ze społecznikowskim zacięciem", ale społecznik pełną gębą, ktoś bardzo - od korzeni - stąd, od lat działający w miejscowym klubie piłkarskim. I pewnie jako działacz sportowy zaproszony na spotkanie założycielskie "Ziemi Gotyku".
    - Ja ciągle wierzę, że dzięki temu projektowi zostanie zmniejszone w gminie bezrobocie - mówi Blachowski. - Mam taką filozofię, że samo działanie, aktywność, spotykanie się z innymi ludźmi pomaga znaleźć się w obecnej rzeczywistości. Trzeba mieć wykształcenie - owszem, to każdy wie. Ale nic nie da wykształcenie człowiekowi biernemu, zamkniętemu w czterech ścianach i czekającemu na gwiazdkę z nieba. Niech działa w kole gospodyń wiejskich, niech kopie piłkę w klubie - wszystko jedno, ale niech coś robi. Znam moich piłkarzy i tych, którzy odeszli do klubów w innych miejscowościach. Rzadko który jest bezrobotny. Jeśli sam się gdzieś nie wkręci, to kolega z boiska z kimś go skontaktuje albo trener lub prezes klubu. I to samo może być w fundacji - zaczyna się jakiś ruch, ludzie chcą się spotykać, rozmawiać o jakimś celu. I samo działanie okazuje się celem, jakąś ideą. A jeśli idea się ziści, będą korzyści już wprost z turystyki. Ale tu znów nie widzę tego tylko tak, że za dwa lata dadzą nam tu zarobić tysiące turystów. To naiwność. Nie sądzę, by wycieczka z końca Polski po zwiedzeniu gotyku Torunia znalazła jeszcze czas i chęci na wydłużenie trasy o cztery gminy. Niechby chociaż Zamek Bierzgłowski znalazł się w programie dwutygodniowych uczniowskich kolonii, to już byłoby coś. Wierzę natomiast, że coraz więcej ludzi - uciekających z wielkich miast - zacznie się u nas osiedlać na stałe. To już się dzieje, widzę to po coraz to nowych klientach. A jeśli do, np. Torunia dotrze wieść, że fajnie żyje się w gminie Łubianka, to zechce się tu budować coraz więcej ludzi. A my już będziemy na nich czekać. Z naszymi sklepami budowlanymi, ogrodniczymi, ze stacjami benzynowymi i z restauracjami. Ta fundacja - ten projekt i te unijne pieniądze - to nie czarodziejska różdżka, która z wtorku na środę zlikwiduje bezrobocie. To proces.

    Ze wsparciem rycerstwa

    Nie miejsce tu na szczegółowe opisywanie kuchni i procedur unijnego projektu. Dość powiedzieć, że musieli sformułować tematy (powstały dwa), cele strategiczne (siedem) i zadania (ponad... pięćdziesiąt), a to potem jeszcze poddać selekcji, by spełnić wymogi "Lidera Plus". Jednocześnie powstawała instytucja - fundacja pod tą samą nazwą, co projekt - "Ziemia Gotyku" - która realizować będzie kolejne etapy. Tym razem refundowane przez Unię w kwocie do 700 tys. zł.
    Zadania postawili sobie wspólne dla czterech gmin i osobne, indywidualne dla każdej z nich. Wspólnymi są: stworzenie szlaku "pieszo-rowerowego" (przede wszystkim z myślą o torunianach) i podjęcie działań promocyjnych - wydania mapy turystyczno-drogowej "Ziemi Gotyku" i opracowania strony internetowej z linkami do największych pobliskich miast - Torunia, Bydgoszczy, Chełmży i Chełma; rzecz jasna z wzajemnością. Interesującym zamierzeniem jest szlak: jednakowo oznakowana (potrzebne będzie logo "Ziemi Gotyku") trasa od toruńskiej Barbarki przez Olek, Różankowo, Świerczynki do Łubianki i dalej ku Pigży, przez Zamek Bierzgłowski, Przeczno, Nawrę do Papowa Biskupiego i powrót do Torunia. W sumie około 50 km przez zabytki kultury materialnej i atrakcje przyrodnicze. Wójt Zająkała wierzy, że wzdłuż trasy pojawią się miejsca noclegowe: u niego w gminie Łubianka w ofercie prywatnej (może to będzie początek agroturystyki w szerszej skali), w pozostałych gminach także w istniejących tam dość licznie świetlicach wiejskich.
    Obywatele gminy Łubianka sami sobie zadali zaprojektowanie (bo to tzw. "miękki" program unijny - pozwalający finansować projekty, a nie inwestycje) podświetlenia czterech najciekawszych obiektów turystycznych (Zamek Bierzgłowski i trzy kościoły), projekt szlaku rowerowego Toruń-Łubianka - jako części turystycznej trasy przez cztery gminy - z automatami telefonicznymi, z gastronomią na nieużywanym od lat torowisku dawnego szlaku kolejowego Toruń-Unisław oraz organizowanie turniejów rycerskich na Zamku Bierzgłowskim (są już chętni do bractwa rycerskiego) i przeprowadzenie cyklu lekkoatletycznych biegów (12 imprez) pod nazwą "Grand Prix Ziemi Gotyku". Wójt Zająkała ocenia, że wszystkie te projekty zostaną zrealizowane najpóźniej w latach 2007-2008:
    - Program "Lider Plus" jest tak pomyślany, że nie opłaca się ociągać z realizacją projektów. Najpierw bowiem my wykładamy pieniądze, a dysponenci unijni mówią: pokażcie, co zrobiliście, to dostaniecie refundację.
    No właśnie. Pokażcie, obywatele.

    PS. Jeśli gdzieś w naszym regionie znajdujecie Państwo podobnie interesujące przejawy aktywności społeczeństwa obywatelskiego, wskażcie nam je, powiedzcie nam o nich. Posłuchamy, zobaczymy. O najciekawszych napiszemy.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo