Trzymaj się, Krzysiu - są dobrzy ludzie

    Trzymaj się, Krzysiu - są dobrzy ludzie

    Agnieszka Romanowicz [email protected]

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Codziennie mama Krzysia przygotowuje mieszankę, którą przez kilkanaście godzin podaje mu wprost do serca

    Codziennie mama Krzysia przygotowuje mieszankę, którą przez kilkanaście godzin podaje mu wprost do serca

    Pamiętacie Państwo Krzysia? Rok temu napisaliśmy o malcu, który walczy z ciężką chorobą. Nadzieja, dana mu przez lekarzy, spełniła się. Krzyś żyje. Pomogli w tym również Czytelnicy "Pomorskiej".
    Codziennie mama Krzysia przygotowuje mieszankę, którą przez kilkanaście godzin podaje mu wprost do serca

    Codziennie mama Krzysia przygotowuje mieszankę, którą przez kilkanaście godzin podaje mu wprost do serca

    W październiku Krzyś skończy trzy lata. Przez pierwsze pół roku przy życiu utrzymywał go respirator, bo Krzyś urodził się o trzy miesiące za wcześnie, dlatego nie umiał sam oddychać. Od respiratora odkleiły się mu siatkówki. Lekarze szybko zoperowali oczy - to pierwsza operacja Krzysia. Potem było jeszcze kilka. - Jest porżnięty - płacze Renata, jego matka, gdy głaszcze pocięty bliznami brzuszek Krzysia.
    Jego jelita nie spełniają swoich funcji. Tworzą się w nich stany zapalne. Jeszcze rok temu powodowały one pęknięcia. Zawartość przerwanych jelit przeżerała w skórze Krzysia dziury i wyciekała nimi na zewnątrz. Bardzo go to bolało.

    Jedzenie przez serce

    Lekarze zdecydowali o karmieniu pozajelitowym. Prawie od urodzenia Krzyś dostaje jedzenie wprost do serca. - Do największej żyły ma wprowadzony wężyk, tak zwany browiak - wyjaśnia Renata. - Codziennie, od godziny 17 do 6 rano podajemy nim 950 mililitrów specjalnej mieszanki.
    Dzięki temu i kilku skomplikowanym operacjom, jelita Krzysia już nie pękają, choć nadal nie działają tak, jak powinny. - Ciągle nie wchłaniają pokarmu. Nie wiadomo, czy zaczną - mówi Jacek, tata Krzysia. - Niektórzy cierpią na to latami. Poznaliśmy dziewczynę, dwudziestoletnią studentkę. Sama, raz dziennie, podłącza się do pompy. Jej ojciec zmarł na raka jelita grubego. Ona odziedziczyła po nim skłonność do chorób jelit. Ciągle miała bóle brzucha, biegunki. W końcu musiała przejść na browiak. Każdego z nas może to spotkać.
    - Dobrze, że istnieje jakieś rozwiązanie - podkreśla Renata, pielęgniarka na intensywnej terapii włocławskiego szpitala. - Gdybym urodziła go kilka lat wcześniej, nie miałby szansy na przeżycie. Browiak to nowość. Niestety, wszystko, co z nim związane można załatwić tylko w Warszawie.
    Minimum raz w miesiącu jadą tam ze Szpetala Górnego koło Włocławka na badania krwi, ważenie i wymianę browiaka. Gdy coś z nim jest nie tak, a zdarza się to niestety, muszą jechać do Warszawy. Tam też zamawiają pożywienie - miesięcznie kilka kartonów butelek, fiolek, ampułek.
    - Rośnie dzięki temu, ale chudy jest przeraźliwie. Waży tylko dziewięć kilogramów - przyznaje Renata. - Podczas ostatniej wizyty w szpitalu pani doktor cieszyła się, że tak ładnie brzuszek mu się goi, ale też nie podobało się jej, że jest taki chudy.
    - Silniejszy by był, gdyby utył - przyznaje Jacek. - Szybciej zacząłby chodzić.

    Siły są, ale czasu nie ma

    Jacek pracuje w jednym z urzędów pocztowych we Włocławku. Sam już z sił opada. - Czasu mi brakuje - mówi załamany.
    - Mąż jest świetnym budowlańcem - wtrąca Renata. - On ten dom wybudował - pokazuje z dumą cztery ładnie urządzone pokoje. - Oczywiście zanim Krzyś pojawił się na świecie - podkreśla. - Wtedy świetnie nam się żyło, bo mąż nieźle dorabiał na budowach. Teraz nie może, nikt go nie chce.
    - Bo kto normalny zgodzi się na fachowca, który w poniedziałek i wtorek jest wolny dopiero około godziny trzynastej, po rehabilitacji Krzysia; w środę w ogóle nie przyjdzie, bo przez cały dzień jest na poczcie; a potem też, jak życie pokaże... Każdy marzy, żeby raz - dwa mieć remont z głowy - wyjaśnia Jacek. - Straciłem dodatkową pracę.
    Tymczasem od roku wydali na Krzysia ok. 10 tys. zł. - Liczę, że kiedyś - oby jak najszybciej - wszystko, co mu kupiliśmy i co dostaliśmy sami, przekażemy innym potrzebującym - Renata prosząco składa ręce. Przy okazji dziękuję Czytelnikom "Pomorskiej", bo rok temu podarowali Krzysiowi prawie cztery tysiące złotych. Dostał za to specjalny wózek i wielką piłkę rehabilitacyjną, i urządzenie do trenowania pozycji pionowej, i potężny wałek, przy którym uczy się wstawać.

    Bezcenna rehabilitacja

    - Są dobrzy ludzie - podkreśla Jacek. - Serce mi się ścisnęło, gdy wziąłem wydruk z banku i patrzyłem kto nam pomógł po artykule w "Pomorskiej". Różne były wpłaty, najwyższa tysiąc złotych. Ktoś podarował 20 złotych i napisał "Trzymaj się Krzysiu". Bardzo nas to wzruszyło.
    - Mata do hydromasażu też - przerywa Renata. - Jacek napisał list do Jurka Owsiaka. Krótko potem zadzwoniła do mnie pani z jego fundacji i pyta: co konkretnie potrzebujecie? Powiedziałam, że tę matę, bo gdy chodziliśmy z Krzysiem na kąpiele do szpitala, to wiadomo... dużo dzieci przychodzi, wszystkie chore... od tego Krzysiu miał często zapalenie przy browiaku. W yjściem było rehabilitować go w domu. Ale mata kosztuje kilka tysięcy złotych. Jednak pani przyjęła zamówienie i dwa dni później przywieźli nam tę matę. Byliśmy w szoku.
    Krzyś uwielbia kąpiele w bąbelkach. - Ostatnio, gdy musieliśmy leżeć w szpitalu, tak mu brakowało tych bąbli, że sam ręką robił je w szpitalnej wanience - śmieje się Renata. - I, co najważniejsze, są postępy. Szczególnie zauważają je lekarze, którzy znają Krzysia. Zdaniem jego pani doktor z Torunia, dzięki tym masażom tak świetnie wygoiły mu się rany na brzuchu. Rehabilitacja jest bezcenna. Krzyś ma już sztywniejszy kark, w ogóle jest sprawniejszy, sam siedzi przez chwilę. Przydałoby się więcej ćwiczeń. Codziennie, a nie dwa razy w tygodniu. Ale skąd na to brać pieniądze i jak nie błagać o nie, skoro efekty są tak widoczne?

    Brat - przykład

    W tym zgiełku jest jeszcze jeden człowiek: Marcin, 15-letni brat Krzysia. Do jego urodzin żył jak pączek w maśle. Dziś godzi się z tygodniami bez mamy, z jej łzami, strachem, z nieobecnością zapracowanego taty, z brakiem pieniędzy. - Potrafi i chce zajmować się bratem. Grzecznie przyjmuje ciężar naszego życia, dźwigamy go razem - wzrusza się Jacek.
    Pomożecie Państwo ponownie tej rodzinie? Wielkanoc jest do tego dobrą okazją. Zainteresowanym darczyńcom podajemy nr konta: Bank Millenium 45 1160 2202 0000 0000 5852 6496 z dopiskiem "Dla Krzysia".

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo