Normalsom mówimy: nie

    Normalsom mówimy: nie

    MAŁGORZATA ŚWIĘCHOWICZ [email protected]

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Narodowy Instytut Wychowania jeszcze nie ruszył, a już silnie działa na ludzi. Zwolennik Instytutu do przeciwnika: Ty komusza łajzo, esbecka gnido. Przeciwnik do zwolennika: Liczę, że masz raka i niedługo zdechniesz.
    Mamy kryzys wychowawczy - zdiagnozowało ministerstwo edukacji. I przygotowuje pigułki na poprawę stanu. Tylko czy wszyscy je gładko przełkną?
    Pierwsi do leczenia musieli stanąć kuratorzy oświaty. Ci z poprzedniego nadania widać nie rokowali dobrze, trzeba było znaleźć nowych.
    Związek Nauczycielstwa Polskiego twierdzi, że masowa wymiana kuratorów to błąd.
    - Próba upolitycznienia szkoły - mówi prezes ZNP, Sławomir Broniarz. Nie przypomina sobie, żeby wcześniej partie, które wygrywały wybory, dokonywały aż takich kadrowych zmian.
    W Kujawsko-Pomorskiem nie było jeszcze konkursu, który mógłby wyłonić nowe oświatowe władze, a i tak już zaszła zmiana: dawna kurator, Wiesława Wyszyńska musiała oddać fotel Teresie Kordas.
    Jesienią, gdy Wyszyńska była jeszcze kuratorką, a Kordas specjalistką od informatyzacji i statystyk, zespół rockowy z Łodzi wpadł na pomysł nagrania płyty, którą można byłoby obdarować najlepszych maturzystów w kraju. Płyta Normalsów "Dekalog czyli piekło muzykantów" miała przybliżyć uczniom Biblię - każdy z utworów nawiązuje do jednego z dziesięciu przykazań. Ministerstwo edukacji zaakceptowało treść utworów, kuratorium zgodziło się pomóc w dystrybucji płyty. Ale to było jeszcze w czasach innego kuratorium, jesiennego, którym kierowała Wyszyńska. Teraz, gdy p.o. kuratora jest Teresa Kordas, nie ma już zgody na rozdawanie płyt. I to nie tylko u nas. Wielu innych kuratorów, gdy zobaczyło okładkę "Dekalogu", a na niej fragment "Piekła" Hieronima Boscha, wystraszyło się. Czy wolno pokazywać maturzystom obraz Boscha, na którym tyle jest nagich postaci? W dodatku torturowanych przez instrumenty muzyczne? Kuratorzy nawet nie dzwonili do ministerstwa edukacji, nie prosili o wytyczne, co z tym "Piekłem" zrobić? Na wszelki wypadek od razu powiedzieli Normalsom: NIE!

    I sie ma stąd!

    NIE!!! - może też usłyszeć Jerzy Owsiak i jego Wielka Orkiestra. Za pieniądze WOŚP w szkołach mają być organizowane kursy przygotowujące uczniów do niesienia pierwszej pomocy - jest dużo zgłoszeń, w planach przeszkolenie 1,4 mln maluchów z klas I - III. Ale Owsiaka zaatakowali posłowie PiS. I to z pierwszej strony "Naszego Dziennika", gazety związanej z o. Tadeuszem Rydzykiem. Marii Nowak, wiceprzewodniczącej sejmowej komisji edukacji i młodzieży, nie podoba się słynne zawołanie Owsiaka "róbta co chceta". W "Naszym Dzienniku" tłumaczyła, że Owsiak "dotąd więcej zrobił szkody niż pożytku w procesie wychowania młodego pokolenia". I że "Niesprawdzonych osób (albo wręcz takich, które nie wykazały się jeszcze niczym pozytywnym) nie powinno się zapraszać do szkoły".
    Marian Piłka też zamknąłby drzwi przed Owsiakiem. Twierdzi, że do szkół powinny być wpuszczane "organizacje, które nie budzą kontrowersji. A ponieważ WOŚP jest kontrowersyjna, nie powinna działać w placówkach oświatowych".

    Szkodliwe treści

    Wiceminister edukacji Jarosław Zieliński podpowiada, żeby Owsiak złożył wniosek w ministerstwie, to się go zrecenzuje i rozpatrzy. Bez recenzji program nie będzie dopuszczony do szkolnego użytku. Otwarcie wiceminister nie jest przeciw. Mówi na przykład, że chciałby, aby jego syn umiał ratować innych. Ale nie chciałby, żeby przesiąkł owsiakowym stylem "sie ma".
    Wiceminister nie zabrania, nie mówi dyrektorom, co mają robić, ale zaznacza, że jeśli wpuszczą Owsiaka do szkoły, to na własną odpowiedzialność.
    A już w ogóle niech się dobrze zastanowią, nim zaproszą kogoś, kto głośno powie, że jest za ratowaniem przyrody. Albo przeciw wojnie. Na początku marca, przed trzecią rocznicą interwencji w Iraku, wysłał do kuratorów list, który miał być przekazany dyrektorom szkół. Niech wiedzą, jak niebezpieczne może być dawanie posłuchu różnym stowarzyszeniom i organizacjom. Szczególnie pacyfistycznym, ekologicznym.
    "Zdarza się, że atrakcyjne hasła pacyfistyczne, ekologiczne, antywojenne bezkrytycznie przyjmowane przez młodzież niosą w sobie w rzeczywistości szkodliwe treści wychowawcze" - uświadomił dyrektorów wiceminister.
    Działacze Inicjatywy "Stop wojnie" mówili o liście, że paranoiczny, o autorze, że paranoik. Dziwili się, że straszy ekologami i pacyfistami, a nie boi się faszystów. Elżbieta Czyż z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka nie kryła, że sformułowania w treści pisma budzą poważny niepokój. Maciej Muskat, szef Greenpeace Polska, nie dowierzał, że takie pismo mogło wyjść z ministerstwa. - To chyba jakaś pomyłka, że takie pismo mogło wyjść z ministerstwa.
    W szkołach list wywołał panikę. Dyrekcja warszawskiego Liceum im. Cervantesa zakazała przeprowadzenia debaty o wolności słowa i prawach człowieka.
    - Nie wiadomo, czy by nie padło coś, co naraziłoby naszą szkołę na konieczność składania wyjaśnień u władz - tłumaczyła dziennikarzom dyrektor Joanna Malawska. Przyznała, że jest konformistką, nie ma już sił. I coś jeszcze, że dyrektorów można stłamsić, ale młodzieży ust zamknąć się nie da. Dziennikarze podchwycili. Uczniowie zdecydowali, że podyskutują poza szkołą. A wiceminister?
    Trudno zgadywać, co bardziej go wzburzyło: protesty wpływające do ministerstwa? Uczniowie Cervantesa ostentacyjnie przenoszący dyskusję poza szkołę? Ich dyrektorka? Przekazał tylko przez prasę, że dyrektorką Cervantesa powinien zainteresować się kurator. A wszyscy inni powinni zacząć uczyć się czytania ze zrozumieniem, bo on napisał dobry list, tylko ludzie opacznie go odczytali.
    - A może to nie my mamy kłopot z czytaniem, tylko pan minister z pisaniem? - pyta prezes ZNP, Sławomir Broniarz.
    "Pomorska" od miesiąca zabiega o rozmowę z wiceministrem Zielińskim, bez skutku. Nie ma ani zgody, ani odmowy.
    Choć jest wice-, a nie ministrem edukacji, popularnością zaczyna bić na głowę swojego szefa Michała Seweryńskiego, mimo że i ten robi wiele, by promować oświatę i wychowanie (występuje w telewizji Trwam, 22 lutego wygłosił słynny już wykład w warszawskim Kościele św. Krzyża "Dobro dobrem, zło złem"; w ubiegłym tygodniu był w Wielkiej Brytanii, teraz jest w Rzymie na zaproszenie Kongregacji Edukacji Katolickiej, ale jutro znów będzie w kraju - odwiedzi Dom Katolicki w Sandomierzu, wygłosi wykład i weźmie udział w rocznicowej modlitwie o beatyfikację Papieża Jana Pawła II).
    Wiceminister Zieliński ma więcej "roboczych" spotkań. W ostatni wtorek zaprosili go na przykład działacze ZNP - życzył sobie, żeby przy tym nie było prasy, ale go nie posłuchali. Zbiegło się pół redakcji "Głosu Nauczycielskiego". Byli ciekawi jak tam przygotowania do matury, bo wiadomo, że brakuje egzaminatorów do sprawdzania prac. Co z projektem ustawy edukacyjnej, bo zapowiadano na marzec, a tu cisza. I dlaczego ministerstwo chce wprowadzić alternatywne formy kształcenia przedszkolnego? Czy ma pomysł, jak przypilnować, żeby nauczaniem dzieci zajmował się nauczyciel, a nie geodeta albo etnograf w remizie strażackiej?
    - Rozczarowanie - mówil po spotkaniu z wiceministrem Zielińskim. - Najwyższy poziom ogólnikowości.

    Znają się na stolicy i wychowaniu

    Wiceminister Zieliński ma 45 lat, kiedyś był kuratorem oświaty w Suwałkach, później w Białymstoku. Niegdyś członek Zarządu Głównego PC, później Zarządu Głównego PiS, bywał radnym, kierownikiem suwalskiego urzędu rejonowego, został dwa razy wybrany posłem, był nawet burmistrzem warszawskiej Dzielnicy Śródmieście.
    Warszawski urząd miasta bliski jest też Stanisławowi Sławińskiemu, który do niedawna był zastępcą dyrektora stołecznego Biura Edukacji, teraz jest podsekretarzem stanu w ministerstwie, ma odpowiadać za wychowanie. Na początku lat 90. kierował przygotowaniami do reformy programów nauczania. Doktoryzował się na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej ATK. Prowadził wykłady i warsztaty dla wychowawców, rodziców, nauczycieli. W książce "Spór o wychowanie w posłuszeństwie" pisał, że "Kary fizyczne, jak popularny klaps, potrząśnięcie dzieckiem, dotkliwe pociągnięcie np. za rękę, przykry uścisk czy tzw. lanie, jeśli nie da się ich uniknąć, muszą być wykonywane ze zwróceniem szczególnej uwagi na niebezpieczeństwo urazów". Sławiński w swojej książce nie krył, że jest zwolennikiem przymusu w wychowaniu. Przymus - jak pisał - można przyrównać do borowania zębów "zawsze to niezbyt przyjemne, czasami bardzo boli, ale dla pacjenta niezbędne".
    Gdy prasa dokopała się do książki Sławińskiego, w Internecie lekko zawrzało i szybko się uspokoiło. maruda.r zapytał niegrzecznie: Jak człowiek o mentalności jaskiniowca mógł zostać wiceministrem edukacji?
    Nikt mu nie odpowiedział.
    Za to później, gdy z ministerstwa wyszedł projekt Narodowego Instytutu Wychowania, albo gdy zaczęło się spekulować, że Instytutem pokieruje Sławiński, w Internecie już nie było spokoju.
    Zwolennicy narodowego instytutu atakowali przeciwników. I na odwrót.
    Niech żyje czarna komuna. Mohery. PiS-arczyki - to o zwolennikach.
    Schlana gnida komusza. Ścierwo - to o przeciwnikach.

    Przełamie i doradzi

    Narodowy Instytut Wychowania ma "przełamać kryzys wychowawczy w kraju", wskazywać zagrożenia, doradzać, wspierać, prowadzić badania, debaty i akcje. Ma też obserwować i oceniać to, co młodzieży proponują media, organizacje, stowarzyszenia
    NIW zacznie działać w przyszłym roku, będzie m.in. współpracować z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji oraz Radą Etyki Mediów.
    - Do takiej współpracy nie trzeba Instytutu, wystarczy podpisać umowę - twierdzi prezes Broniarz. Jego związek wylicza, że problematyką wychowania zajmuje się już wiele instytucji: PAN, Polskie Towarzystwo Pedagogiczne, Instytut Badań Edukacyjnych, ośrodki doskonalenia nauczycieli... Jest także Departament Wychowania w ministerstwie edukacji. Po co do tego NIW?
    Broniarz boi się, że Instytut uwikła szkołę w politykę. - Prezesa Instytutu będzie powoływać Sejm za zgodą Senatu, a więc taką będziemy mieć koncepcję wychowania, jaki będzie parlament. Każda zmiana parlamentu, to zmiana koncepcji.
    ZNP jest przeciw Narodowemu Instytutowi, ale to nic nowego.
    Przeciwnych jest też wielu samorządowców. Na marcowym posiedzeniu zespołu edukacji Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, zaopiniowali projekt negatywnie.
    Argumenty? Instytut z rozbudowanymi strukturami nie będzie wychowywał, może jedynie wygłaszać pobożne życzenia.
    Zwykli ludzie, choć nikt ich nie pyta o zdanie, też dużo mają zastrzeżeń. Wylewają żale w Internecie:
    Kolejna instytucja w wydaniu braci K., która ma kogoś lub coś monitorować, kontrolować i donosić dalej do innych instytucji... (teutonczyk)
    O nic innego nie chodzi, jak etaciki dla swoich, kilkuletnie kontrakty bez możliwości wypowiedzenia...(werbus)
    NIW to największe zagrożenie dla wolności, myśli, oświaty wychowania od czasu Manifestu Lipcowego! (zombi20).
    Spoko w Iranie mają Ministerstwo Krzewienia Cnoty i Walki z Występkiem (malakobietka).
    Jeden głos broni PiS dużymi literami: Brawo!! Francja Ma Taki Urząd Od Dawna (psychotusk). Dalej już nie jest taki elegancki, ale wciąż trzyma się dużych liter: Chamstwo, Wulgaryzmy, Okrucieństwo, Pogarda dla Polski, Pogarda dla Języka Polskiego, Agresywność, Wyuzdany sex itp. Oto koktail jaki oferują Polskiej Młodzieży Geszefciarskie, antypolskie Żydokomuszoszwabskie szybkie media:o(((

    Skoro tanio wychodzi


    Prezes Instytutu będzie wybierany na pięć lat (ma mieć doświadczenie w dziedzinie wychowania i cieszyć się autorytetem osobistym). Będzie mógł mieć trzech zastępców. 100 pracowników. Już w tym roku rząd na przygotowanie koncepcji działania Instytutu, wyda 2 mln 642 zł. Od stycznia 2007, gdy Instytut ruszy, trzeba będzie wydawać ponad 11 mln rocznie. Z tego ponad 6 mln pochłoną pensje. Średnia płaca w Instytucie, to około 5.200 złotych brutto.
    Internauci próbują żartować:
    To tylko 11 baniek co roku na kolesiów królika. O co ten krzyk? (baby1)
    Co z tego, że szykuje się pranie mózgów, skoro tanio wychodzi (niknik)
    A może tak owe 11 mln - zamiast na nikomu do niczego niepotrzebny instytut - przeznaczyć na dopłaty do podręczników? (koloratura1)
    Na to wszystko wpisuje się amhu, który podejrzewa, że skutki będą odwrotne od zamierzonych. Jego pokolenie także próbowano wychowywać w "duchu". Pamięta tego ducha "moralności socjalistycznej", ale się nim nigdy nie przejął. Mało tego - wspomina - z mojego liceum wywiodła się całkiem spora grupa opozycjonistów.
    golcon: Mamy powtórkę z lat 50., kiedy to wprowadzano wiedzę z podstaw Marksizmu-Leninizmu w szkołach średnich. Ten przedmiot miał zapewnić bezpieczeństwo Władzy Ludowej po wsze czasy. Pamiętam, jak nauczyciel męczył się... Gołym okiem było widać, że jest przeciwny temu, co mówi. Dobrze wiedzieliśmy, że musimy to g... zaliczyć, aby nie miał kłopotów z wszechwładną bezpieką, która węszyła jak jest wprowadzany nowy model wychowawczy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo