Dziś jest jedynym w Europie producentem mebli...

    Dziś jest jedynym w Europie producentem mebli stomatologicznych, a jeszcze niedawno...

    KAMILA PERKOWSKA [email protected]

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Pomysł na swój biznes był strzałem w dziesiątkę. Piotr Trzaska już wie, jak sie robi interesy

    Pomysł na swój biznes był strzałem w dziesiątkę. Piotr Trzaska już wie, jak sie robi interesy ©Fot. TYTUS ŻMIJEWSKI

    Ma dopiero 25 lat, a już prowadzi własną firmę. Bydgoszczanin Piotr Trzaska jest jedynym w Europie producentem mebli stomatologicznych. A jeszcze niedawno nic nie zapowiadało sukcesów...
    Pomysł na swój biznes był strzałem w dziesiątkę. Piotr Trzaska już wie, jak sie robi interesy

    Pomysł na swój biznes był strzałem w dziesiątkę. Piotr Trzaska już wie, jak sie robi interesy ©Fot. TYTUS ŻMIJEWSKI

    Z wykształcenia jest rolnikiem. Przez pięć lat studiował na bydgoskiej Akademii Techniczno-Rolniczej. Przyznaje jednak, że wybór był przypadkowy. Aby podtrzymać rodzinne tradycje miał zdawać na medycynę. - Mama jest stomatologiem, chciałem iść w jej ślady. Boję się jednak krwi, to mnie dyskwalifikowało. Złożyłem "papiery" na rolnictwo, dostałem się, ale rolnik ze mnie żaden.

    Pomysł przez prezent

    Po zdobyciu dyplomu Piotr Trzaska przez dwa lata szukał zatrudnienia. Często proponowano mu pracę w charakterze akwizytora. - Może nie byłem zbyt pilnym studentem, ale nie po to tyle się kształciłem, żeby później zarabiać co najwyżej 600 zł.
    Wyjechał do Wielkiej Brytanii. - Rozlewałem drinki w pubach, pracowałem w hotelu, wykonywałem remonty. To było lepsze niż kopanie rowów w Bydgoszczy. Przynajmniej więcej płacili. Nie taką jednak widział dla siebie przyszłość.
    Pierwszy pomysł na swój biznes pojawił się przed zeszłoroczną Gwiazdką. - Chciałem kupić mojej dziewczynie niebanalny prezent. Wiedziałem, że lubi "ozdabiać" swój komputer. Postanowiłem więc dać jej przezroczystą, podświetlaną obudowę do niego. Potwornie droga! Wtedy właśnie pomyślałem, że może ich produkcja to jest to! Zawarł przez Internet znajomości z producentami pleksi, którzy stwierdzili jednak, że na kolorowe obudowy nie ma dużego popytu. Z pomysłu więc szybko zrezygnował. Dziś cieszy się, że nie zdążył stracić nawet złotówki.

    Plan biznesowy to podstawa

    Mama Piotra Trzaski jest stomatologiem, tata prowadził kiedyś firmę meblarską. - Któregoś dnia połączyłem to sobie i wyszła mi produkcja mebli stomatologicznych. Najpierw musiał jednak rozeznać się na rynku. - Mama chciała kiedyś urządzić swój gabinet niekonwencjonalnie, ale nic ciekawego nie znalazła. Wtedy okazało się, że nikt w Polsce, ani nawet w Europie nie produkuje mebli stomatologicznych. Działają oczywiście firmy, które mają specjalną linię przeznaczoną dla lekarzy. Są to jednak typowe, kuchenne meble z płyty wiórowej, tylko w jakimś stopniu przystosowane do potrzeb stomatologów.
    Zaczął czytać informatory dostępne w biurze karier ATR. - Dowiedziałem się z nich, że dobry biznesplan to podstawa - mówi pan Piotr. Szukał w Internecie, wypytywał znajomych, którzy prowadzili już firmy meblarskie. I wyliczył: materiały do produkcji 2-3 mebli - około 4 tys. zł, reklama w miesięczniku branżowym - 2-4 tys. zł., udział w targach - ponad 5 tys. zł.
    Biznesplan stworzył w miesiąc. Później przyszła wiadomość o konkursie dla młodych przedsiębiorców, organizowanym przez fundację działającą przy Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pojawił się jednak kłopot. - Konkurs sfinansowany został ze środków unijnych. Miały one być przeznaczone na rozwój regionu, a ja przyjechałem przecież z Bydgoszczy. Powiedziałem członkom jury, że zamierzam otworzyć firmę w Poznaniu.
    Tym sposobem Piotr Trzaska zajął wysokie, trzecie miejsce. Jednak 1000 zł i eleganckie pióro, które wygrał niewiele pomogły w rozkręceniu interesu. Cenniejszą nagrodą był udział w poznańskich targach. Żeby zaprezentować się na nich, pan Piotr musiał szybko wyprodukować choć kilka mebli. Wtedy z pomocą pospieszyła rodzina i przyjaciele. Pieniądze na rozpoczęcie działalności pożyczyła babcia i kolega. Oboje po 5 tys. zł. To jednak wystarczyło tylko na opłatę bieżących rachunków i produkcję jednego asystora (stolika na narzędzia lekarskie - przyp. red.). - Zarobiłem na nim 3,5 tys. zł. Za te pieniądze wyprodukowałem dwa kolejne. Za te dwa dostałem tyle, że wystarczyło na zrobienie czterech. Tak to się kręciło.
    W końcu na targach udało mu się pokazać, w miarę gotowych, sześć mebli. Ich ostateczną wersję klienci mogli oglądać w folderach reklamowych. Dziś na wszystkie swoje wyroby ma patenty.
    Trzaska twierdzi, że urzędnicy nie przeszkadzali mu, ale też nie pomagali. - "Na dzień dobry" ma się do czynienia z Urzędem Skarbowym. Od niedawna przedsiębiorcy rozpoczynający po raz pierwszy własną działalność gospodarczą mogą płacić niższe składki zusowskie, wynoszące około 250 zł. Niestety, nie załapałem się na nie, bo otworzyłem firmę kilka miesięcy wcześniej. Tak więc w listopadzie 700 zł trafiło do ZUS-u, zapłaciłem też 8 tys. zł podatku. Ciągle mam wrażenie, że młodym przedsiębiorcom rzuca się kłody pod nogi. Ci, którzy dopiero rozpoczynają własną działalność, powinni przez rok czy dwa być zwolnieni z płacenia podatku.
    Mimo że firma zarejestrowana została w marcu, swój rynkowy debiut miała dopiero we wrześniu. - To właśnie wtedy na dobre ruszyła sprzedaż. Po czterech miesiącach osiągnąłem już duże obroty - przyznaje. W międzyczasie powstała też nazwa - "Apolonia Koncept Studio". - Apolonia to patronka stomatologów. Pozostałe człony dodałem, żeby było nowocześnie - tłumaczy pan Piotr.

    Bydgoska jedynaczka

    Meble produkowane przez firmę Trzaski wyróżniają się przede wszystkim oryginalnymi kształtami i żywą kolorystyką. Pacjenci odwiedzający wyposażone w nie gabinety z pewnością mogą poczuć się komfortowo. Okazuje się jednak, że bydgoscy lekarze są tradycjonalistami. Z wyrobów "Apolonii" korzysta bowiem tylko jeden tutejszy stomatolog. Pozostali klienci pana Piotra pochodzą głównie z Warszawy i Krakowa. - W tych miastach jest znacznie więcej dentystów, a to sprawia, że bardziej ze sobą konkurują.
    W najbliższym czasie "Apolonia Koncept Studio" zamierza wkroczyć na rynek niemiecki. - Polski rynek jest za mały, dlatego koniecznie muszę w tym roku uruchomić eksport. Zdecydowałem, że najpierw będą to Niemcy - są najbliżej. Co najważniejsze, jest duże zainteresowanie z ich strony. Pan Piotr nawiązał też kontakt z agencją, która pomaga początkującym firmom w eksporcie swojego towaru do Stanów Zjednoczonych. - Na razie jest to wstępny pomysł, ale bardzo bym sobie życzył, żeby się udało.

    Cenne rady specjalistów

    Przy projektowaniu mebli młody przedsiębiorca korzysta ze wskazówek lekarzy stomatologów. Nieocenione są zwłaszcza rady mamy. - To ona podpowiedziała mi, że asystor powinien mieć przegródki na butelki, by się nie przewracały. Blat natomiast musi być ze szkła. Jeżeli spadną na niego chemikalia, ze szkłem nie stanie się nic złego.
    Siedziba firmy znajduje się przy ulicy Kołobrzeskiej, w tym samym budynku, w którym swój gabinet urządziła Hanna Trzaska. Takie rozwiązanie okazało się bardzo korzystne. - To gabinet doświadczalny. U mamy mogę eksperymentować. Czasem klienci oglądają nie tylko katalog, ale już rzeczywiście wyposażony gabinet. Dzięki temu szybciej decydują się na zakup. Pan Piotr nie kryje, że jego produkty są 3-4 razy droższe od standardowych. Przykładowo popularny asystor kosztuje 3,7 tys. zł, a umywalka 7-8 tys. zł. - Na szczęście są ludzie, których stać na ekskluzywnie wyposażony gabinet. To właśnie do nich kieruję swoją ofertę.
    Coraz trudniej pomieścić mu towar, dlatego przymierza się do kupna hali fabrycznej. Najpierw musi jednak dostać kredyt. - Potrzebuję około 300 tys. zł. Niestety, banki dziwnie patrzą na 25-latka, który chce zadłużyć się u nich na tak dużą kwotę.

    Rywali nie widać

    Mimo że na rynku Piotr Trzaska działa już od prawie roku, a o jego firmie jest coraz głośniej, na razie konkurencja nie spędza mu snu z powiek. - Jeszcze jej nie ma, ale muszę liczyć się z tym, że niebawem wyrośnie mi potężny rywal.
    Twierdzi, że na razie osiągnął tylko sukces prestiżowy, a ten finansowy cały czas jest jeszcze przed nim. - Co prawda w ciągu kilku miesięcy spłaciłem wszystkich z wyjątkiem babci, to jednak nie jest jeszcze to, o czym marzę. Jakie są więc jego marzenia? - Własny helikopter i willa z basenem. No, może na początek wystarczy dobry samochód terenowy - śmieje się.
    Przede wszystkim chciałby otworzyć przynajmniej jeszcze jedną firmę, bo wie już, jak robi się interesy. - Każdego dnia obracam sporymi pieniędzmi, pracuję po 13 godzin na dobę. Jednak rodzice zawsze powtarzali mi, że jeśli chcę coś w życiu osiągnąć, muszę ciężko pracować.


    ***
    Powiedz nam
    Jaki miałeś pomysł na biznes? Udało się? Co Ci przeszkadzało? Co musiałeś mieć i zrobić, żeby rozkręcić interes? Opowiedz o tym. Czekamy na telefony 0-52 326-31-84/85 lub na maile pod adresem: [email protected]
    O najciekawszych sprawach napiszemy w Gazecie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo