Taka gmina

    BARBARA ZYBAJŁO

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Ludzie pytają: - Czy nas stać na taką rozrzutność, żeby darowana karetka stała w garażu?

    Ludzie pytają: - Czy nas stać na taką rozrzutność, żeby darowana karetka stała w garażu?

    W Śliwicach ratująca życie karetka od trzech tygodni stoi w garażu. Jeśli tak będzie dalej, warty 200 tys. zł wóz trafi tam, gdzie jest naprawdę potrzebny. Trzeba było groźby, że ambulans zniknie z powiatu tucholskiego, żeby wczoraj gmina i szpital zaczęły rozmawaiać. I na rozmowach się skończyło.
    Ludzie pytają: - Czy nas stać na taką rozrzutność, żeby darowana karetka stała w garażu?

    Ludzie pytają: - Czy nas stać na taką rozrzutność, żeby darowana karetka stała w garażu?

    Trzy lata temu w Śliwicach utworzono punkt ratownictwa i gmina dostała od państwa za darmo nowiutką karetkę.
    Kontrakt na ratownictwo medyczne ma tucholski szpital, który wóz ze Śliwic wydzierżawił i płacił za to ok. 3 tys. miesięcznie. Gmina musiała wprawdzie przystosować pomieszczenia i na adaptację wydała 70 tys. zł, ale kto w takiej sytuacji liczy się z kosztami?

    Taka gmina

    W końcu to wielkie szczęście - Śliwice wszak gmina niewielka, a do tego na liście 500 najbiedniejszych w Polsce.
    I nie dość, że biednie, to wszędzie daleko, bo wsie rozrzucone w samym sercu borowiackich lasów. Nic dziwnego, że niektórzy mówią - republika śliwicka. A do tego jeszcze jeden pech - bliżej stąd do leżącego w sąsiednim województwie Czerska niż Tucholi. Dzieci nawet szkoły wybierają w Czersku i Chojnicach, bo dojechać do stolicy Borów Tucholskich niełatwo, a w zimie czasem i ryzykownie.
    Ale w Tucholi właśnie jest szpital. I to był właśnie argument za tym, żeby punkt ratownictwa we wsi powstał. I po to, żeby szybko ratować życie, do gminy trafił świetnie wyposażony sprzęt.
    Przez trzy lata śliwicka karetka na szpitalnym kontrakcie kursowała po gminie, ale pod koniec roku po wsi rozeszła się wiadomość, że szpital umowy dzierżawy nie przedłuży.
    Zrobił się szum. W grudniu szpital zaproponował, że weźmie wóz w aport, jako że jest spółką samorządową, a Śliwice są jej członkiem. Radni nie wprowadzili jednak uchwały do porządku obrad. - Nie przekazaliśmy wozu, bo się baliśmy, że go szpital sprzeda i karetka będzie jeździć, ale już nie w naszej gminie - mówi pragnący zachować anonimowość radny.
    - Ja nie mam wpływu ani na szpital, ani na Radę Gminy - rozkładał ręce dyrektor miejscowej przychodni Wojciech Kroplewski.
    - Po prostu, jak to mówią szachiści, zrobił się pat - mówi Jerzy Bogusławski, wójt Śliwic.

    Tańsza Therapeutica

    Ludzie zaczęli się denerwować. - Co teraz będzie? - pytali "Pomorską". - Kontrakt jest utrzymany, gmina nie zostanie bez pomocy - tłumaczył Kroplewski, uspokajając, że jak nie śliwicka, to jakaś inna karetka po gminie będzie jeździć, bo zamachu na kontrakt nikt przecież nie zrobił.
    I tak się też stało - od stycznia prezent od państwa stanął w garażu, a po gminie zaczął kursować tańszy w dzierżawie wóz czerskiej Therapeutiki.
    - Wszystko działa, jak powinno, a usługi są wykonywane jak należy - twierdzi Jarosław Katulski, dyrektor tucholskiego szpitala. - Gmina dostała wóz za darmo i jeszcze na nim zarobiła. Problem ambulansu próbowałem rozwiązać od lutego 2005 roku. Tu nie chodzi o opiekę medyczną, bo my ją zapewniamy, ale o niezagospodarowaną karetkę. Szpital musi zapewnić świadczenia i to robi. Wójt zaproponował spotkanie, więc się spotkaliśmy. Teraz muszą rozważyć propozycję.

    I co dalej?

    Propozycja jest chyba nie do odrzucenia - albo karetka trafi do szpitala w bezpłatne użyczenie, albo zostanie wniesiona jako aport do spółki. - Żeby było jasne, chcemy, żeby dobry sprzęt służył ludziom i nie będziemy się kłócić o złotówkę czy dwie. Niech ratuje życie, bo do tego jest przeznaczona - twierdzi Bogusłwski, przyznając, że sprawy nabrały przyspieszenia po tym, gdy Urząd Wojewódzki zwrócił się do ministerstwa zdrowia z pytaniem, co z tym fantem zrobić. - Jeśli trzeba, zwołana zostanie nadzwyczajna sesja i radni będą musieli o tym rozmawiać. Jeśli przyjmiemy propozycje szpitala, nie będzie przecież sprawy. Można to było załatwić w grudniu, ale tak się nie stało.
    A ludzie nie kryją żalu na przepychanki między gminą i szpitalem. - Ile było tego starania - przypominają. - Czy nas stać na taką rozrzutność, żeby darowana karetka stała w garażu? Jak ją sprowadzono, to każdy się pod ten sukces podciągał, bo było się czym chwalić. A jak doszło co do czego, to każdy odwraca głowę, żeby nic nie widzieć. Bo sukces ma wiele matek, a porażka jest sierotą.

    ***

    Radni śliwiccy chcą, żeby ich karetka jeździła w ich gminie. Bronią ambulansu jak niepodległości przed... No właśnie, chyba nikt nie wie przed kim. Bo tak naprawdę nikt nie chce pojazdu zabrać. Karetka, przypomnijmy, trafiła do gminy, żeby ratować życie i nieważne, pod czyim szyldem jeździ. To oczywiste. I trzeba jej bronić - przed brakiem rozsądku.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo