Dojrzali dorośli

    Dojrzali dorośli

    JOLANTA ZIELAZNA

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Żyją z kalendarzem i zegarkiem w ręku, choć od dawna są na emeryturze i czasu nie powinni liczyć.

    - Dobry wieczór, Basieńko!
    - Ewuniu, czy pani też chce przepis na piernik? - Jadwiga Rein ma dla wszystkich ciepłe słowa na powitanie i odbity na ksero, opakowany w foliową koszulkę przepis. Przecież to grudzień, czas jak najbardziej na piernik.
    Za moment weźmie swoją siódemkę pań w bardziej lub mniej dojrzałym wieku i w salce domu parafialnego poprowadzi gimnastykę. Ćwiczy równo z nimi, cały czas mówi, trzyma tempo. Zgrabna, szczupła, o sprężystych ruchach. Czy ktoś uwierzy, że ma 77 lat?!
    Zawodowe życie Stanisława Popielewskiego trwało 44 lata i ciągle kręciło się wokół tańca, kultury. Choreograf z pasji i wykształcenia lubił pracować "ze społeczeństwem", ale raczej młodszym. Starszymi zajął się później, jak i jemu przybyło lat. Szefuje klubowi seniora "Wrzos" w Rojewie i jeśli wybiorą go na następną kadencję, nie będzie się bronił. - Bezwarunkowo, że będę chciał działać - mówi. - Bez tego bym skapciał.
    Zofia Zawisza od ponad dziesięciu lat jest na emeryturze i ciągle dzień ma wypełniony bez reszty, doba jest dla niej za krótka. Załatwia, organizuje, projektuje, szyje, pracuje na działce, przewodzi grupie "gniewnych spółdzielców"... Zmęczona?! - Skądże! Dlaczego miałabym czuć się zmęczona? Nic ją tak nie cieszy, jak uśmiechy chorych na szpitalnym oddziale, gdy seniorzy pojawiają się tam z paczkami.

    Wszyscy: nie na margines

    Mówią o sobie: wcześnie urodzeni. Albo: dojrzali dorośli. Nigdy: seniorzy. Są emerytami lat dziewięć, dziesięć i dłużej. Ale ani nie zwolnili tempa, ani nie czują się zepchnięci na margines życia. Może raczej - nie dali się zepchnąć.Wybrali aktywność. Chcą uciec jak najdalej od obiegowego obrazu narzekającego emeryta.

    Zofia: zaplanowana emerytura

    To jest zresztą dewiza Zofii Zawiszy: nawet jak wstajesz i coś cię boli, przestań o tym myśleć! Wychodź do ludzi z buzią uśmiechniętą, żeby cię nie omijali szerokim łukiem. Ją przecież też boli, od lat walczy, żeby być sprawną, ale nie będzie się z tym obnosić.
    Jak odchodziła na emeryturę wszystko miała zaplanowane: za odprawę kupi sztalugi, farby i zacznie malować dla siebie. Bo to, co powstało wcześniej zabrali znajomi, mówiąc: sobie jeszcze namalujesz.
    Tylko że na osiedlu powstawał właśnie klub seniora. Miała jedynie podpowiedzieć, pokazać, przyjść na początek. Zawsze pracowała z ludźmi, a to w Lidze Kobiet, a to jako instruktor zajęć pozalekcyjnych. Później była dyrektorem szkoły, inspektorem oświaty. Wiedziała, jak zacząć, jak taki klub ma działać. - I ten początek trwa do dziś - mówi Zawisza, prezes klubu seniora "Stokrotki". A teraz jeszcze Uniwersytet Trzeciego Wieku! Dopięła swego, doprowadziła, że powstał w Świeciu! Na inaugurację w listopadzie przyszło prawie 160 osób. Więc jak tu się nie cieszyć?
    Dziewięć lat temu namówiła seniorów do przygotowywania świątecznych paczek dla przewlekle chorych w szpitalu. Potem także dla dzieci na oddziale psychiatrycznym. Trzeba dary zebrać, popakować. Kto przewiezie worki ze słodyczami do szpitali? - myśli, gdy w domu stoi na drabinie i upina firanki. - Emerytura to najwspanialszy okres, bo można zrobić dużo dobrego - mówi Zofia.
    Sztalug więc nie kupiła, z malowania nici, ale spełnia inne marzenie swojego życia. Zawsze chciała być projektantem mody, i jest. Projektuje i szyje sobie sama. Nic dziwnego, że mówią o niej "babka z klasą". Elegancka w każdym calu i przy każdej okazji, na spotkaniu, wycieczce czy przy pracy na działce.
    Stanisław: praca ze społeczeństwem
    Kto w Rojewie wskrzesił chodzenie z kozą? Stanisław Popielewski. - Wcześniej tego nie było, tylko tradycyjny śledzik, nudny. No i chodzą już siedem lat. Kto jest prezesem LZS Znicz, ma na głowie trzy drużyny piłkarskie, szachistów, brydżystów, dopina kalendarz spotkań? Kto gra na bębnie i śpiewa w kapeli przy zespole Liszkowianki?
    Jak przychodzi sezon, w domu Stanisława nie ma. - Albo mecz, albo klub seniora, albo Liszkowianki jadą na przegląd czy mają występ, a to trzeba coś załatwić. Piątki należą do oldboyów. Dojrzali panowie spotykają się w sali gimnastycznej na siatkówce z gimnazjalistami. - Jak jest pięciosetówka, to młodzi wygrywają. Są kondycyjnie lepsi - przyznaje nie bez oporów.
    Działka? O tak, lubi na niej odpocząć, ale pracować? To lubi żona.
    Klub seniora działał wcześniej przy gminnym ośrodku kultury, którego Popielewski był dyrektorem. Jak przeszedł na emeryturę, to się usamodzielnili. - Seniorom brakowało kontaktu z sobą, między sołectwami. Na ich spotkania przyjeżdża kilka osób z Gniewkowa, Złotnik czy Orłowa. Spotykaja się raz w miesiącu, latem przy grilu, tańcach, organizują wycieczki.
    Właśnie taką emeryturę sobie zaplanował: praca ze społeczeństwem, bezinteresownie, bez wynagrodzenia. - Nie jestem zmęczony - mówi Stanisław. - Czuję się świetnie, choć skończyłem 72 lata.

    Jadwiga: egocentryzm zabija

    - Kura domestica to bardzo piękne i szlachetne, ale ja chyba bym oszalała! - Jadwiga Rein mówi, że musi wyjść do ludzi. - Z myślą o innych lepiej się żyje, egocentryzm zabija. No i wychodzi pięć dni w tygodniu. Cztery popołudnia ma zajęte gimnastyką, jeden dzień dyżuruje u kombatantów. Można powiedzieć, że przejęła to po zmarłym mężu. Poszła załatwić rentę po nim, koledzy powiedzieli: - Koniecznie musi pani do nas przyjść! Chodzi już 17 lat. - To mobilizuje - przyznaje. Ładny ubiór, dyskretny makijaż no i poczucie, że jest potrzebna ludziom, którzy przychodzą i chcą, żeby ktoś ich tylko posłuchał.
    Gimnastyka jakoś tak sama wyszła. Rein była instruktorem higieny w Lidze Kobiet, prowadziła zajęcia z przysposobienia do życia w rodzinie. Jeździła do szkół, jednostek wojskowych, domów kultury. - To wymuszało aktywność, ciągle byłam frontem do ludzi - mówi. Pracy nie brakowało, ale zawsze tylko na zlecenie. No i tak wyszło, że nie ma ani grosza swojej emerytury.
    Po śmierci męża, po kilku operacjach nie miała specjalnej ochoty do życia, wtedy synowa zdecydowała: ruszamy z gimnastyką dla dorosłych! Ćwiczenia były w programie higieny, Jadwiga ustawiła je tak, że przez godzinę rozrusza mięśnie od głowy po czubki palców stopy. W szkole na bydgoskich Jachcicach kobiet chętnych na zajęcia nigdy nie brakowało. A latem proboszcz z parafii po sąsiedzku zaproponował: może również w domu parafialnym? Dlaczego nie - zgodziła się.
    Latem dla seniorów prowadzi zajęcia w Krynicy. Zaskoczyła ją ćwicząca 96-latka.

    Wszyscy: jesteśmy starzy?

    Emeryci, a żyją w pędzie. - Tak, jak przedtem - mówi Jadwiga. Przedtem też była zagoniona, z kalendarzem w ręce, myślała tylko, czy zdąży, zmieści się w czasie? Teraz dalej wstaje przed szóstą, choć czyta do północy. Szybko po gazety, do sklepu, wejdzie na chwilę do kościoła, potem pędzi do domu, robi śniadanie wnuczce. I ma z tego radość. Pitrasi obiady, przygotowuje święta. Bo to lubi.
    Czasami patrzy w lustro i strofuje się: - Masz osiemdziesiątkę na karku, zastanów się nad sobą. Ale póki siły pozwalają, nie rezygnuje. - Ciężko mi o sobie mówić, że jestem stara. Choć czasami tę świadomość mam.
    Staro to się poczuła, gdy miała może czterdzieści lat. Szła jak zwykle lekko i sprężyście, z tyłu dobiegło do niej dwóch młodych mężczyzn, 20 - 25 lat. Otoczyli z obu stron, zajrzeli w twarz i usłyszała: - O cholera! Ale stara! - opowiada z humorem. - Wtedy uświadomiłam sobie, że czas jest nieubłagany.

    Wyniesione z domu

    Pytania o starość sprawiają kłopot i wydają się nietaktem. Oni się nad tym nie zastanawiają, bo tak się nie czują. Nie chowają się jak żółw skorupie, nie żyją wspomnieniami.
    Tylko żeby nikt nie myślał, że nic im nie dolega, opływają w dostatki, nie mają żadnych problemów. Zofia, Jadwiga czy Stanisław po prostu nie stawiają tego w centrum życia. Rodzinny dom nauczył ich innych stawiać w centrum.
    Zofia Zawisza dopiero na emeryturze zrozumiała zdanie, które mama często powtarzała: jak nie umiesz dawać - nie bierz.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo