Powinien stać, nie chodzić

    Powinien stać, nie chodzić

    Beata Busz

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Wśród kandydatów na najwyższy urząd III RP trudno znaleźć twarze przystojne - oceniają spece od marketingu. - Z resztą ciała bywa jeszcze gorzej... Miesięcznik "Marketing w Praktyce" postanowił ocenić kampanię prezydencką pod kątem efektywności wykorzystania narzędzi marketingu politycznego.
    Powinien stać, nie chodzić
    Dla potrzeb tego przedsięwzięcia stworzono zespół ekspertów w skład którego wchodzą naukowcy i wykładowcy akademiccy oraz amerykański praktyk marketingu politycznego.
    Pod obstrzałem znaleźli się wyłącznie kandydaci, którzy prowadzą w sondażach, a tym samym mają teoretycznie największe szanse w walce o prezydencki fotel.
    Na początek eksperci przygotowali ranking "wizerunku telewizyjnego". Przy jego tworzeniu wzięli pod uwagę prezencję kandydata, jego mimikę, sposób poruszania i gestykulację. Skala ocen to od 1 - fatalnie do 10 - znakomicie.

    Powinien stać, nie chodzić

    Lech Kaczyński


    - prezencja: 3,5
    - mimika: 4
    - sposób poruszania się: 2
    n gestykulacja: 7
    ogólna ocena: 4,5



    Żaden z ocenianych kandydatów nie otrzymał maksymalnej noty. Najlepiej, choć nie rewelacyjnie, wypadł Lech Kaczyński uzyskując w ogólnej ocenie 4,5 punktu. Zdaniem ekspertów jego najmocniejszą stroną jest gestykulacja.
    Poza tym patrząc uparcie w kamerę i wolno cedząc słowa Kaczyński podtrzymuje swój wizerunek "polityka walczącego". Jego słabym punktem jest z kolei sposób, w jaki się porusza. Zdaniem fachowców przywołuje on natychmiast skojarzenia z nazwiskiem kandydata.
    Rada ekspertów dla konkurentów: pokażcie, jak chodzi, a macie go w garści. Rada dla Kaczyńskiego: proszę nie ruszać się zza mównicy!

    Mógłby mieć szansę u pań

    Włodzimierz Cimoszewicz


    - prezencja: 4
    - mimika: 3
    - sposób poruszania się: 5
    - gestykulacja: 4
    ogólna ocena: 4



    Tuż za Kaczyńskim plasuje się w rankingu Włodzimierz Cimoszewicz.
    Tymczasem zdaniem speców od marketingu politycznego to właśnie on mógłby brylować w TV. Tym bardziej, że jeszcze 15 lat temu jako kandydat na prezydenta uchodził za lidera wśród kobiecego elektoratu.
    Teraz eksperci wytykają mu zacięty wyraz twarzy i półgębkiem wypowiadane frazy. Ich zdaniem komunikuje to jego brak wiary we własne ewentualne zwycięstwo, a także lekceważenie okazywane nie tyle politycznym oponentom, co samym, siedzącym przed telewizorami, wyborcom.
    Rada specjalistów: więcej uśmiechu, mniej mowy ciała i słów (patrz pamiętny popis przed komisją orlenowską) świadczących o chęci konfrontacji.

    Autor politycznych nowel

    Donald Tusk


    - prezencja: 3,5
    - mimika: 2,5
    - sposób poruszania się: 4,5
    - gestykulacja: 3
    ogólna ocena: 3,5



    Kolejny, liczący się w sondażach kandydat do fotela prezydenckiego - Donald Tusk - oceniany jest przez ekspertów jako mało widoczny w telewizji.
    Być może postawił on na inne niż szklany ekran kanały komunikacyjne, którymi ma zamiar dotrzeć do wyborców, m.in. billboardy, promocja książki. Jednak zdaniem speców od marketingu w okresie bezapelacyjnej dominacji TV na politycznym rynku nie wydaje się to dobrą receptą na sukces przy wyborczej urnie.
    Co szykuje pan Donald? - Pokaże czas, ale wskazane byłoby jakieś dobrze wykreowane wydarzenie, które przypomniałoby elektoratowi o nim w roli kandydata na urząd prezydenta RP, a nie tylko autora politycznych nowel - radzą fachowcy.

    Samym skalpelem się nie obroni

    Zbigniew Religa


    - prezencja: 2,5
    - mimika: 3
    - sposób poruszania się: 3,5
    - gestykulacja: 3
    ogólna ocena: 3



    Człowiek, który latami pracował za parawanem ze skalpelem w ręku, zostaje postawiony przed kamerą, ale nie ma już czym się bronić - to cenzurka wystawiona przez ekspertów kandydatowi Zbigniewowi Relidze.
    Ich zdaniem wizerunek profesora to image człowieka zmęczonego życiem, pragnącego urlopu. - Taką przysługę mogą mu już niedługo wyświadczyć wyborcy - dodają.
    Autorzy rankingu stoją również na stanowisku, że Zbigniew Religa wydaje się, ze względu na wiek i niewiele czasu, jaki pozostał do końca kampanii, przypadkiem niereformowalnym.

    Ach ta opalenizna

    Andrzej Lepper


    - prezencja: 1,5
    - mimika: 3
    - sposób poruszania się: 1
    - gestykulacja: 3
    ogólna ocena: 2



    Z kolei oceniający są skłonni przymknąć oko na zamiłowanie do wizyt w solarium kolejnego kandydata - Andrzeja Leppera.
    Krytycznie natomiast oceniany jest jego sposób ubierania się, przede wszystkim dlatego że nie wyróżnia się w tłumie i zlewa się z podobnymi, drogimi garniturami pozostałych kandydatów a tym samym nie przystaje do wizerunku etatowego rewolucjonisty.
    W opinii ekspertów Lepper powinien być zdecydowanie dalej od prezesa Narodowego Banku Polskiego ("Balcerowicz musi odejść"), a bliżej "zwykłych ludzi", wśród których dostrzega przecież własny elektorat.
    Rada dla kandydata: radykalna zmiana ubioru na kombinezon kombajnisty raczej niewskazana, ale należałoby pomyśleć przynajmniej o poluzowaniu biało-czerwonego krawata…

    Smutny facet z ogonem

    Marek Borowski:


    - prezencja: 2,5
    - mimika: 1
    - sposób poruszania się: 2
    - gestykulacja: 1
    ogólna ocena : 1,5



    Czasami w telewizji można zobaczyć nieco przyprószone kurzem, bo z drugiej połowy lat 80., krótkie taśmy z wypowiedziami Marka Borowskiego jako dyrektora warszawskich Domów Centrum.
    Autorzy rankingu twierdzą, że jego wizerunek telewizyjny od tamtej pory nie zmienił się zasadniczo. No poza jakością krawatów i oprawek okularów.
    Według nich szef polskiej socjaldemokracji stanowi klasyczny przykład polityka ciągnącego za sobą "ogon" wizerunku smutnego PRL-owskiego aparatczyka.

    Bez uśmiechu lidera

    - Politykom brakuje pewnego siebie, a równocześnie ciepłego, gwarantującego bezpieczeństwo uśmiechu lidera - twierdzi dr Wojciech Jabłoński, koordynator projektu "Prezydent 2005 - czas na marketing polityczny!". Jakie mogą być powody miernego wizerunku telewizyjnego obecnych kandydatów na urząd prezydenta Polski? Prawdopodobnie winna jest przeszłość naszych polityków, a konkretnie fakt, iż wszyscy oni wyrośli w ustroju, który za nic miał korzystny wizerunek telewizyjny przywódców kraju.
    Zdaniem Jabłońskiego brak dobrych wzorców to jedno, a poziom doradców, jakimi otaczają się kandydaci, to drugie.
    - Tylko niekompetencją nadwiślańskich kreatorów wizerunku można wyjaśnić bezkrytyczne kopiowanie amerykańskiego stylu prowadzenia kampanii wideo - twierdzi Wojciech Jabłoński. Kandydatom, którzy dawno odwykli od kontaktów z przeciętnym wyborcą, proponuje się udział w tyleż sztucznych, co niezwykle kosztownych, bo pełnych zbędnego w polskich warunkach przepychu, "konwencjach". Upudrowany polityk występuje na nich u boku przestraszonej żony i obficie zaopatrzonych w wazelinę partyjnych popleczników.
    Zdaniem specjalistów w tej sytuacji niepotrzebna staje się jakakolwiek dyskusja merytoryczna.
    Niektórych kandydatów wystarczy po prostu pokazać w telewizji, by pogrzebać ich szanse na zwycięstwo. W Ameryce takie "programowe" dyskusje często stają się zbiorem gładko brzmiących frazesów - głównie z powodu bardzo atrakcyjnego wizerunku telewizyjnego samych kandydatów.
    Zdaniem fachowców w Polsce - pojedynki słowne nie mają znaczenia, bo wizerunek kandydatów jest nieprofesjonalny.

    Zespół ekspertów

    * Gerald S. Abramczyk: zawodowy konsultant i trener komunikacji. Był doradcą sztabów wyborczych Gerarda Forda i Ronalda Reagana. Prezes Polskiego Stowarzyszenia Public Relations.

    * prof. Jerzy Olędzki , kierownik Zakładu Teorii Komunikacji Społecznej oraz Międzyzakładowej Pracowni Marketingu Medialnego i Public Relations na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.

    * dr Maciej Dominik Kryszczuk specjalizuje się w problematyce stratyfikacji społecznej, klasyfikacjach zawodów oraz teorii przemian cywilizacyjnych

    * dr Wojciech Jabłoński wykłada marketing wyborczy w Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego oraz marketing polityczny i public relations w Wyższej Szkole Menedżerskiej SIG w Warszawie. Jest autorem licznych publikacji o marketingu politycznym.

    - Mówi się, że kamera dodaje pięć kilogramów wagi. Jeśli ten "ciężar" skupi się w rejonie szarych komórek doradców ds. telewizyjnego wizerunku kandydatów na prezydenta, ta kampania ma jeszcze szanse na nabranie barw - przekonuje Jabłoński.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo