Nie bójta się wójta

    Nie bójta się wójta

    ANITA CHMARA

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Rodzice w szkolnych ławkach. Zastanawiają się, co napisać w liście do wojewody.

    Rodzice w szkolnych ławkach. Zastanawiają się, co napisać w liście do wojewody. ©Daniel Dreyer

    Konfliktów u nas nie brakuje, zwłaszcza gdy dotyczą likwidacji szkoły lub zwolnienia dyrektora. Ale to chyba jedyna taka historia w Polsce.
    Rodzice w szkolnych ławkach. Zastanawiają się, co napisać w liście do wojewody.

    Rodzice w szkolnych ławkach. Zastanawiają się, co napisać w liście do wojewody. ©Daniel Dreyer

    Wokół Władysława Łukasika, wójta gminy Wąbrzeźno, zrobiło się gorąco. Rodzice organizują zebrania, piszą skargę do wojewody. Mówią, że miarka się przebrała. Wójt wie swoje. - Wszystkie zarzuty są nieprawdziwe - twierdzi.

    Lubi zwalniać?

    Szkoła w Łabędziu. Rodzice siedzą w ławkach, cała sala wypełniona. Zebrali się, żeby radzić, co zrobić z wójtem. Do tej pory narzekali po cichu, teraz powiedzieli: dość. A wszystko przez to, że wójt zwolnił dyscyplinarnie dyrerktorkę szkoły w Łabędziu.
    Wiesławę Maciejewską wszyscy tu kochają. O szkołę dbała, dostawała nagrody, a przede wszystkim stanęła po stronie rodziców, gdy wójt chciał zamknąć oddział zerowy. - Czy to zemsta? - pytają teraz. - Wójt usunął niewygodnego pracownika?
    I dodają, że wójt zwalniać lubi: - Potem przegrywa sprawy w sądzie i musi takie osoby przywracać do pracy, wypłacając im pieniądze. Zdarzyło się to już dwa razy! Z naszych płaci, rzecz jasna, bo przecież nie ze swoich. Czy to nie jest niegospodarność?! - wołają. O to chcą zapytać wojewodę.

    Wina dyrektorki

    Czym Wiesława Maciejewska zasłużyła na dyscyplinarne zwolnienie? Nie złożyła na czas oświadczenia majątkowego. - Powinna to uczynić do drugiego maja. Nie wiem, dlaczego tego nie zrobiła - mówi Władysław Łukasik, wójt Wąbrzeźna. - Ale w takiej sytuacji wójt musi zwolnić, bo tak mówi ustawa o samorządzie gminnym. Jest mi naprawdę bardzo, bardzo przykro.
    W rozżalenie wójta rodzicom jednak uwierzyć trudno. Wiesława Maciejewska nie złożyła oświadczenia, bo jej mąż miał zawał i leżał w szpitalu. - Można było być człowiekiem, prawda? Podpowiedzieć coś. A wójt nic. Przysłał zwolnienie dyscyplinarne. Tak robi człowiek, któremu jest niewymownie przykro? - pytają rodzice.
    - Nie uprzedziłem, bo nie chciałem... niepokoić - wyjaśnia wójt. - Proszę zrozumieć: i tak bym musiał zwolnić, i tak.
    Rodzice są rozżaleni. Kiedy wójt zostawał wójtem, też nie dopełnił wszystkich formalności. W zeznaniu majątkowym nie wykazał, że żona prowadzi działalność gospodarczą (rozdzielności majątkowej nie było). Wójtowi wymierzono wtedy karę pieniężną. - On popełnił błąd i nadal pracuje, a nasza dyrektorka nie - żalą się rodzice. - Taka to jest sprawiedliwość!
    Wójt odpowiada, że w przeciwieństwie do pani dyrektor oświadczenie złożył. - Żona prowadziła działalność gospodarczą poza terenem gminy, dlatego uznałem, że nie muszę tego wykazywać - tłumaczy.
    Władysław Łukasik - wójt Wąbrzeźna

    Odwołana dyrektorka - Wiesława Maciejewska

    Obiecał i co?

    W klasie wrze. Rodzice wyliczają grzechy wójta. - Obiecał w kampanii wyborczej, że będzie dbał o edukację, że za jego kadencji nie zniknie ani jedna szkoła. I co? Zamknął szkołę we Wroniu, a teraz przymierza się do naszej! - mówi Katarzyna Paszotta, mama Magdy. Tę ulotkę rodzice mają pod ręką. Rozkładają na ławce, wodzą palcem po kolejnych punktach. - Dla mnie był to problem szczególny, bo mam dziecko niepełnosprawne - mówi dalej mama Magdy. - Nie dość, że z dojazdem jest kłopot, to jeszcze zmiana środowiska... Ale dobrze, przeniosłam córkę. A wójt zamierza zamknąć drugą szkołę. Bo co to znaczy, że likwiduje zerówkę? Po prostu chce, by szkoła wygasła.
    - Wyrównywanie szans obiecał! - grzmią rodzice. - A zwolnił szefa wydziału oświaty w gminie Wąbrzeźno, który otworzył trzy sale komputerowe i salę gimnastyczną przy gimnazjum w Ryńsku. Teraz nie mamy wydziału oświaty, nikt nie stara się o pieniądze unijne, szkolnictwo leży. Ani złotówki z Unii wójt nie załatwił dla szkół. Chcąc oszczędzać, zamyka placówki i już. No, czy nie zachowuje się jak szeryf? - wołają w końcu rodzice. - Bójta się ludzie wójta!
    - Ja się wójta nie boję. Podwójny podatek mi wlepi, czy co? Pani napisze: Jacek Michałowski jestem. I mówię: wszystkie dzieciaki płaczą na zakończenie roku szkolnego. A jak chore, to nie chcą siedzieć w domu, tylko do szkoły. To gdzie taką szkołę drugą można znaleźć? Więc niech się wójt odczepi od naszej pani dyrektor!

    Wina wójta

    Rozmawiali tu i tam. Wiedzą, że wójt powinien przed zwolnieniem zasięgnąć opinii kuratora. Bo dyrektor szkoły to nie tylko urzędnik zatrudniany przez wójta. To także nauczyciel, którego chroni Karta Nauczyciela oraz ustawa o systemie oświaty. Wójt nie zadzwonił do kuratora. Na tej podstawie - rodzice są pewni - ich dyrektorka zostanie do pracy przywrócona. Podobnie, jak poprzednie dwie osoby.
    Pierwszą z nich był Krzysztof Maciejewski, wspomniany już szef wydziału oświaty w gminie Wąbrzeźno i mąż dyrektorki z Łabędzia. Wójt przedstawił mu zarzuty, ale sprawę w sądzie przegrał. W 2002 roku zwalniał, w 2004 przyjmował. - Zapłacił mi 10 tysięcy złotych ekwiwalentu - mówi Krzysztof Maciejewski. - Sąd zdecydował też o przywróceniu do pracy. Przyszedłem w wyznaczonym terminie i usłyszałem, żebym wziął trzy dni urlopu, bo wójt musi przygotować moje stanowisko pracy. Po trzech dniach dostałem wypowiedzenie, ponieważ moje stanowisko... zredukowano. Niepotrzebny im wydział oświaty w gminie! W związku z tą decyzją wójt musiał mi przez dziewięć miesięcy płacić pełne uposażenie! Do końca 2004 roku dostawałem pieniądze!
    Drugą osobą zwolnioną przez wójta była Wiesława Szwulińska, dyrektor szkoły w Ryńsku. Odwołała się do sądu pracy, sprawę wygrała. Wójt wypłacił prawie 10 tysięcy złotych z tytułu nieprawnego rozwiązania umowy o pracę, przez sześć miesięcy wypłacał też pensję.
    Wójt wyjaśnia: - Musiałem zwolnić te osoby. W przypadku pana Maciejewskiego doszło do dużych zaniedbań, zaś w przypadku pani Szwulińskiej zwolnienie było konsekewncją wotum nieufności dla pani dyrektor. Rada pedagogiczna nie widziała możliwości dalszej współpracy.
    Niemniej obie sprawy w gminie są coraz szerzej komentowane. Czy z Wiesławą Maciejewską będzie podobnie? Znowu wójt przegra w sądzie?
    - Kłopot w tym, że jednoznacznie powiedzieć się na razie nie da - mówi Janusz Ślot, dyrektor delegatury kuratorium oświaty w Toruniu. - Nakładają się tu trzy równoważne przepisy: ustawa o samorzadzie gminnym, Karta Nauczyciela, ustawa o systemie oświaty. Nie wiadomo, który dokument jest nadrzędny. To pierwsza taka sprawa w Polsce! Nie ma orzecznictwa. Będzie bardzo trudno rzecz rozstrzygnąć.
    Dlatego Janusz Ślot zawiózł wszystkie dokumenty do prawników z kuratorium w Bydgoszczy. Oni też mają problem. - To sprawa, którą powinien rozstrzygnąć sąd. Dla pani Maciejewskiej to przykre, bo przez pewien czas będzie bez pracy, ale nie ma innej drogi - mówią.

    Władysław Łukasik - wójt Wąbrzeźna

    Oskarżenie

    Kilka dni po zebraniu rodziców na spotkanie "Pomorską" zaprosił wójt: - Mam informacje, które wprawiły rodziców w osłupienie, są całkowitym zwrotem w sprawie - powiedział. - W czasie inwentaryzacji pracownicy gminy stwierdzili brak komputera, drukarki, monitora oraz 21-tomowej encyklopedii.
    Znowu siedzimy w sali lekcyjnej w Łabędziu. Tym razem są już wszystkie strony sporu: wójt, rodzice, odwołana dyrektor Maciejewska. Rodzice pytają, dlaczego zebranie jest protokołowane i nagrywane. - Ponieważ z różnych stron słyszę, że państwo wysuwacie pod moim adresem pomówienia. Musicie sobie zdawać sprawę, że w takim przypadku mogą być wyciągnięte konsekwencje - wyjaśnia. Potem opowiada o inwentaryzacji. Prosi, żeby nie przerywać, choć są z tym pewne kłopoty. W końcu jednak wszyscy cierpliwie słuchają do końca. - Pani dyrektor - wołają - Niech pani teraz wyjaśni.
    - To dobrze, że spotkanie jest nagrywane - zaczyna dyrektor Maciejewska, której trudno opanować zdenerwowanie. - Bo to właśnie pan pomawia mnie o próbę przywłaszczenia. Natomiast wyjaśniam, że oprócz nowszych komputerów, szkoła dostała dwa starsze na potrzeby szkoły, a nie pracowni komputerowej. Jeden z nich w szkole został, a drugi zabrałam do domu, gdyż w szkole nie mamy sekretatriatu, jak pan wójt wie. Zrobiłam to za zgodą poprzedniego wójta, pana Stefana Millera. A co do encyklopedii - wypożyczyłam ją, gdyż każdy nauczyciel, podobnie jak uczeń ma prawo wypożyczać... Gdy tylko rozpoczęła się inwentaryzacja, sama zgłosiłam, że mam te przedmioty w domu i je dostarczę, co uczyniłam. To wszystko.

    Szkoła pozostanie, szefowa nie

    Temperatura rośnie. Wójt odpiera dalsze ataki rodziców: szkoła na pewno pozostanie, nigdy nie zamierzał jej likwidować. Sala odpowiada, że to nieprawda. Ale swoje oświadczenie wójt powtarza kilka razy, rodzice więc chcą taką obietnicę na piśmie. - Prosimy o kopię protokołu, panie wójcie. Żeby było się na co powoływać...
    - Natomiast co do pani dyrektor - ciągnie wójt - muszę państwu powiedzieć, że nawet jeśli pani Maciejewska wygra sprawę w sądzie, będzie odpowiadać przed komisją dyscyplinarną, która być może zwolni ją z pracy z powodu próby przywłaszczenia - zapewnia wójt, wywołując prawdziwą burzę. - My chcemy, żeby pani dyrektor pozostała, czy to się nie liczy?! - wołają rodzice. - Jesteśmy zadowoleni z naszej dyrektorki, panie wójcie. Nic to pana nie obchodzi?!
    ___________________________________________
    Kuratorium wydało oświadczenie w sprawie zwolnienia Wiesławy Maciejewskiej. Wynika z niego, że kurator nie może podważyć decyzji o zwolnieniu dyrektorki z funkcji, ale zwolnienie z pracy Wiesławy Maciejewskiej, która jest przecież nauczycielem mianowanym, było niezgodne z prawem.
    ***
    PRAWNE DYLEMATY
    art. 24 k, ust. 3 ustawy o samorządzie gminnym:
    Jeżeli zastępca wójta, kierownik jednostki organizacyjnej gminy, osoba zarządzająca i członek organu zarządzającego gminną osobą prawną oraz osoba wydająca decyzje administracyjne w imieniu wójta, nie złożą w terminie oświadczenia majątkowego, oświadczeń o których mowa w art. 24j ust.1 lub informacji, o której mowa w artykule 24j ust.2, właściwy organ odwołuje ich albo rozwiązuje z nimi umowę o pracę najpóźniej po upływie 30 dni od dnia, w którym upłynął termin do złożenia oświadczenia lub informacji.
    Ust. 4
    Odwołanie i rozwiązanie umowy o pracę w trybie określonym w ust. 2 i 3 jest równoznaczne z rozwiązaniem umowy o pracę bez wypowiedzienia na podst. art. 52 $1 pkt.1 Kodeksu pracy.
    Zdaniem prawników z kancelarii broniącej Wiesławę Maciejewską:
    - Zgodnie z komentarzem do ustawy o samorządzie gminnym, artykułty 24 k ustępy 3 i 4 nie powinno się stosować jako podstawy do zwolnienia pani Maciejewskiej, która jest pracownikiem mianowanym. Słowo "odwołuje się" dotyczy pracowników powoływanych, czyli zastępcy wójta, sekretarza gminy i skarbnika. W przypadku nauczyciela obowiązuje Karta Nauczyciela i ustawa o systemie oświaty. Jednak ostatecznie sprawę rozstrzygnie sąd.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo