Sprawdzałam wersję ze zmienianiem świata, ale mi się nie...

    Sprawdzałam wersję ze zmienianiem świata, ale mi się nie sprawdziła

    Zdjęcie autora materiału

    Karina Obara

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Dr Miłka Małzahn: - Samo bycie jako stan ciała i umysłu jest przyjemne, ale człowiek jest jednak stworzony do akcji. Gdybyśmy byli bytami do „tylkobycia”

    Dr Miłka Małzahn: - Samo bycie jako stan ciała i umysłu jest przyjemne, ale człowiek jest jednak stworzony do akcji. Gdybyśmy byli bytami do „tylkobycia” to pozostalibyśmy w sferze ducha. A ciało domaga się ruchu, psychika też ma swoje wymagania poruszeniowe. Uważam, że zdrowo jest działać, nawet jeżeli podejrzewamy, że nasze działania nie będą ani wiekopomne, ale skuteczne na sto procent. ©Marcin Ławrysz

    Rozmowa z dr Miłką Małzahn, filozofką, pisarką, poetką, wokalistką, o jej najnowszej książce "W płaszczu świata", roli wyobraźni oraz o wartości odkrywania tego, czego nie widać w tym, co widać.
    Dr Miłka Małzahn: - Samo bycie jako stan ciała i umysłu jest przyjemne, ale człowiek jest jednak stworzony do akcji. Gdybyśmy byli bytami do „tylkobycia”

    Dr Miłka Małzahn: - Samo bycie jako stan ciała i umysłu jest przyjemne, ale człowiek jest jednak stworzony do akcji. Gdybyśmy byli bytami do „tylkobycia” to pozostalibyśmy w sferze ducha. A ciało domaga się ruchu, psychika też ma swoje wymagania poruszeniowe. Uważam, że zdrowo jest działać, nawet jeżeli podejrzewamy, że nasze działania nie będą ani wiekopomne, ale skuteczne na sto procent. ©Marcin Ławrysz

    - Dobrze pani na świecie?
    - Jest mi zaskakująco dobrze!

    - Pytam, bo wielu świat uwiera, niewygodnie im, chcieliby go zmieniać. Pani nie chce?
    - Dobrze mi szczególnie od czasu, gdy uznałam, że nie będą mnie irytować rzeczy, na które nie mam wpływu, bo przecież dryfują tylko sobie znanym torem. Schodzę z tego toru i już jest tak jakby lepiej. Jaśniej. Nie jest to wielka filozofia, ale za to praktyczna (śmiech).
    Mądrzy ludzie mówią, że realnie zmienić można raczej siebie, reszta potrafi się dopasować. Lub odpada od burty, jak suche glony. W ramach praktykowania zmian wychodzę z ram i robię to także poprzez książki. Wyobraźnia może być bardzo skutecznym nauczycielem, trenerem, doradcą oraz wodzirejem. Przy czym między beztroskim bujaniem w obłokach a budowaniem alternatywnego świata jest bardzo przyjemne różnica.

    - Jak pani do tego doszła, żeby nie zmieniać tego, czego zmienić nie sposób?
    - Najpierw sprawdzałam wersję ze zmienianiem świata, ale mi się nie sprawdziła. Doświadczenie życiowe mi podpowiadało, że jeśli coś nie działa, dobrze będzie zmienić strategię. I stanęło na próbie organizowania zmian w mikrozasięgu.

    >> Najświeższe informacje z regionu, zdjęcia, wideo tylko na www.pomorska.pl <<

    - Wystarczy być?
    - Samo bycie jako stan ciała i umysłu jest przyjemne, ale człowiek jest jednak stworzony do akcji. Gdybyśmy byli bytami do „tylkobycia” to pozostalibyśmy w sferze ducha. A ciało domaga się ruchu, psychika też ma swoje wymagania poruszeniowe. Uważam, że zdrowo jest działać, nawet jeżeli podejrzewamy, że nasze działania nie będą ani wiekopomne, ale skuteczne na sto procent. Rosyjski filozof Mikołaj Bierdiajew opisał taką teorię twórczości, w której człowiek nie może być pasywny; musi odpowiadać na wezwanie Siły Wyższej, która tak to wszystko ułożyła, by działanie, zmiana, ulepszanie, postęp były możliwe. I były zintegrowane ze sferą ducha. No, to jest cudowna koncepcja: moje bycie tu - implikuje wezwanie, pochodzące ze sfery duchowej do kształtowania materii we własnym zakresie, na tyle, na ile podpowiada odczucie sensu, prawdy, nadziei. To powinno działać w skali jednego życia. I w skali społecznych wizji.

    - Czytam pani nową powieść "W płaszczu świata" i odkrywam w niej metodę. Jak się godzić na to, co jest. Bardzo to buddyjskie albo stoickie. Mylę się?
    - Może bliżej mi do stoików, ale nie precyzowałabym konkretnej metody. Własne pogodzenie z tym, co jest zaczynam od pytania: czego nie widać w tym, co widać, oraz: gdzie jest moje miejsce w pochodzie do tego, co najważniejsze? Kluczem wydaje się być wyjście poza filtry przekonań i pewności co do tego, gdzie żyjemy oraz po co. Lubię zacząć taką wewnętrzną podróż od wstępnego pytania: a co by było, gdyby.. i potem to już myśl leci, płynie, szarżuje i meandruje. Fajnie by było, gdyby każdy od czasu do czasu dawał prymat wyobraźni i zupełnie serio za nią podążał. I nie czuł żadnych ograniczeń. Powrót z takiej krainy (ze swojego osobistego Edenu) może być tak samo odświeżający jak powrót z dalekich wakacji. I potem godzenie się z tym, co jest – to bułka z masłem.

    Miłka Małzahn - dr filozofii, pisarka, poetka, autorka sztuk teatralnych. Kasia Znana


    - Bohaterka wystarczająco już siebie poznała, aby wiedzieć, że bunt nic nie daje, potrafi rozkoszować się tym, co widzi, a jeśli odczuwa ból, akceptuje go. Wie, że minie. Ktoś może pomyśleć, że jest szalona, a ona po prostu coś zrozumiała. Co?
    - Bohaterka nie ma takich ambicji, by wszystko zrozumieć. Ona zwyczajnie chce mieć więcej luzu w głowie i w ciele. Dlatego podąża za wydarzeniemi w miarę swobodnie, bez zakleszczania się w nadmiernym analizowaniu. Poza tym – ufa drugiej wersji samej siebie. Jak by to schizofrenicznie nie zabrzmiało – to każdy z nas ma w sobie głos, z którym wchodzi w dialog. To drugie ja, które potrafi przestrzec przed zakupem samochodu na raty, albo rozwiązuje skomplikowany problem z zachowaniem się wobec byłego narzeczonego, który nagle sms-uje o 1 w nocy. Wewnętrzny dialog (zwany dla niepoznaki monologiem wewnętrznym) potrafi uratować niejedną sytuację.

    - Literatura pozwala to zrozumieć?
    - Literatura, ta którą dotychczas się zajmowałam, pozwala raczej poczuć, że można być dla siebie tak wielką tajemnicą, jaką jest dla nas świat. Niby wiemy, znamy, czytaliśmy, ale jednak wciąż nas potrafi zaskoczyć, wciąż rozbudza tęsknoty, wciąż generuje lęki. Pisaniem o zrozumieniu tego procesu może zajmę się potem.

    - Teraz jest pani poetką codzienności. To bardzo pojednawcze ze sobą, światem, przynosi spokój, ulgę?
    - Codzienność po prostu wymaga poezji (śmiech). Inaczej się nie da. Można zapaść na długotrwały smutek, odsączając poezję z rzeczywistości. A tak zupełnie poważnie: dogadanie się ze światem jest dogadaniem się ze sobą. I nie chodzi o pobieżne sprawdzenie, kim jesteśmy, jaką gramy rolę społeczną, a jaką prywatnie, etc . Chodzi o odważne sięganie po listę przekonań, jaką odzieczyliśmy po przodkach, lub jakimi nasiąkaliśmy w wyniku edukacji i innych życiowych konieczności. A tymczasem łacińska maksyma, pochodząca wprost od siedmiu mędrców starożytnej Grecji, wyryta na frontonie świątyni w Delfach brzmi: „poznaj samego siebie, a poznasz Wszechświat”. I właśnie o ten Wszechświat w gruncie rzeczy chodzi.

    - Zwykle nie widzimy tego, co dostrzega pani bohaterka patrząc na miasto świeżym spojrzeniem, nieskażonym kalkami, jest ciekawa, ale raczej nie ocenia. To trudne?
    - Czasami wystarczy jakiś artykuł, stare zdjęcie, mały wiersz, żeby wyobraźnia pozwoliła nam wskoczyć za kurtynę krajobrazu. To nie jest trudne. Jest coś takiego jak psychologia twórczości. Kreatywność można ćwiczyć. W każdym razie tak mówię studentom. Sama nie używam specjalnych ćwiczeń. Nie ograniczam się w myśleniu i już. Tyle, że zabiera mi to sporo czasu. No, coś za coś.

    - Wybrała pani pisarstwo, które nie jest opowiadaniem pewnej historii, ale dostrzeganiem fleszowości życia. Tak pani życie postrzega?
    - Och, to takie poważne pytanie, w dodatku z tezą. Przebłyski, które niesie ze sobą życie, pojmowanie sposobu mojego funcjokonowania w ciele, w tej rzeczywistości, pozwala dotknąć wielu wymiarów na raz. Nie opisuję przygód zamykających się w przewidywalnym biegu codziennych wydarzeń. Porzucam czterowymiarowość. Poza tym gramy niejedną rolę w niejednym teatrze: w „teatrze domowym” jesteśmy rodzicem czy dzieckiem, czy szefem finansowym, w "teatrze naszego zawodu" gramy rolę specjalisty od tego i owego, a potem wieczorem ze znajomymi bywami królami parkietu. W zasadzie, rano, po obudzeniu, jesteśmy tymi wszystkimi osobami naraz lub jeszcze kimś pomiędzy. I potem jeszcze przechodniem, i jeszcze kimś, kto kupuje kwiaty na rogu, i kimś kto nawrzuca politykom na facebooku. Gdyby traktować te wszystkie role śmiertelnie poważnie, to z wiekiem byłoby coraz trudniej żyć. Wybrałam pisarstwo, żeby być narratorem!

    - A czym jest dla pani literatura?
    - To są drzwi do tego, co porusza.

    - Może jeszcze spełniać rolę przyglądania się sobie i światu?
    - Może nadać impuls, wprawić w ruch umysł, pobudzić inteligencję, przekonać do niemożliwego, umożliwić własne, unikalne odczuwanie świata.

    - A czym jest tytułowy płaszcz świata?
    - Płaszcz świata to okrycie, którego używamy, by móc definiować różne życiowe zjawiska. To nasze przekonanie, że rzeczywistość oznacza górę-dół-środek, gdy tymczasem wszystko można przewrócić na lewą stronę. Nie tylko ubrania. Ale i własne wybory, marzenia, wiarę w porządek, który nam wpojono, wyobrażenie o tym, czym jest miłość, radość, szczęście, pieniądze. Wszystko można odwrócić, by się temu przyjrzeć po swojemu. I zdecydować, po swojemu, co zostawiamy, a co wrzucamy do kosza. Moja książka jest takim pierwszym krokiem do tej lekcji egzystencjalnego chaosu świadomego.

    ***
    Miłka Małzahn, dr filozofii, pisarka, poetka, autorka sztuk teatralnych. Jest autorką książek: „W płaszczu świata” (2017), „9 mgnień wiosny byłego cara” (2015) „Kosmos w Ritzu” (2014), „Fronasz” „Królowa Rabarbaru”, „Nie ma mono”, debiutowała zbiorem opowiadań „Baronowa Późna Jesień”, które ukazały się w 2001r.

    Tu ściągniesz e-booka:
    http://www.ksiaznicapodlaska.pl/site/ebook/
    http://milkamalzahn.pl/w-plaszczu-swiata/


    Info z Polski - przegląd najciekawszych informacji z kraju [08.03.2018]



    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo