Magdalena Widłak-Langer: - Człowiekiem, który nie wie,...

    Magdalena Widłak-Langer: - Człowiekiem, który nie wie, łatwiej jest manipulować

    Zdjęcie autora materiału

    Karina Obara

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Rozmowa z psycholog Magdaleną Widłak-Langer o tym, jak czuć się bezpiecznie w coraz bardziej niebezpiecznym świecie.
    Magdalena Widłak-Langer: - Gdy nie znamy faktów, ale pozwalamy komuś je przedstawiać, interpretować, łatwiej nam uwierzyć w cudzą wersję. Polska jest

    Magdalena Widłak-Langer: - Gdy nie znamy faktów, ale pozwalamy komuś je przedstawiać, interpretować, łatwiej nam uwierzyć w cudzą wersję. Polska jest krajem, który zaniedbał kulturę i opowiadanie o historii w sposób niezakłamany. ©archiwum

    - Nie ma tygodnia, abyśmy nie słyszeli o jakichś atakach terrorystycznych: Paryż, Nicea, Londyn, Szwecja, niedawno wybuch bomby, który był zagrożeniem dla piłkarzy Borussi Dortmund. Czy możemy jeszcze czuć się bezpiecznie?
    - To, że pojawiają się u nas lęki, gdy słyszymy o atakach w miastach, w których mieszkamy lub mieszkają bliskie nam osoby, jest zupełnie naturalne. Strach jest emocja pierwotną, która odpowiada za przetrwanie. Jednak wiele podobnych informacji dociera do nas już nie tylko poprzez gazety, telewizję i radio, ale także w rozmowie ze znajomymi. To oznacza, że słyszymy wielokrotnie tę samą tragiczną wiadomość, a to ma wpływ na nasze poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza że takie informacje nie zawsze są przedstawiane w obiektywny sposób.
    Z drugiej strony to w nas może być tak wiele lęku, że ten komunikat odczytujemy zupełnie inaczej. Dobrze jest więc mieć świadomość tego, co się dzieje, ale też podejść do informacji bardzo racjonalnie, nie dać się zwariować.

    - W jaki sposób?
    - Bardzo pomaga tu zdobywanie wiedzy, faktów. Np. warto przypomnieć sobie, ile ostatnio zginęło osób w Sztokholmie, a ile osób ginie w wypadkach na polskich drogach.

    - Realne zagrożenia terrorystyczne wykorzystują chętnie politycy. Coraz więcej osób boi się sprowadzania do kraju obcych. Zła upatrują w każdym imigrancie, jeśli tylko ma inny kolor skóry. Wpadamy w paranoję?
    - Donald Trump i Marine Le Pen wiodą prym w takim myśleniu i pokazywaniu przy tym prostych i szybkich rozwiązań. W Polsce też zaczyna dominować podobne myślenie w debacie publicznej. Niestety, gdy złych informacji jest coraz więcej, politycy podgrzewają atmosferę, a zwykli ludzie nie znają kultury imigrantów. Religia krajów arabskich kojarzy nam się negatywnie, można mieć poczucie, że wpadamy w paranoję, choć nie jest to paranoja w sensie klinicznym. To jest żonglowanie emocjami, które wypiera opieranie się na faktach. Przecież mamy w Polsce wielu obcokrajowców, którzy mają tu swoje firmy, pracują legalnie i wnoszą realny wkład w polskie społeczeństwo. Raczej nie słyszymy, że obcokrajowcy atakują naszych, ostatnio jest odwrotnie. To ci "nasi" z lęku przed "obcymi" idą robić porządki np. do barów z kebabami. Zjawisko dzielenia się na grupy: my - oni jest normalne, ale jeśli zaczynamy je wykorzystywać, aby osiągnąć swoje cele, sami przyczyniamy się do destabilizacji kraju.

    - Jak racjonalnie wytłumaczyć komuś, że nie każdy obcy oznacza terror? Komuś, kto się boi, że i u nas terroryści zrobią to samo, jeśli tylko pozwolimy zamieszkać w Polsce obcym, nie jest łatwo uwierzyć w nawoływania do jedności, solidarności i pomocy uciekinierom z krajów ogarniętych wojną.
    - Najlepiej odwołać się do nas samych. Np. w Niemczech krąży jeszcze stereotyp, że Polak to pijak i złodziej. Czy jeśli kiedyś jakiś Polak tak w Niemczech robił, to oznacza, że ty, skoro jesteś Polakiem, robisz to samo? To, że ktoś pochodzi z kraju, w którym dominuje dana religia, nie oznacza, że będzie postępował jak radykalna grupa, która domaga się uznania. Trzeba też pamiętać, że danie azylu imigrantom z krajów ogarniętych wojną powinno iść w parze z daniem im narzędzi, by mogli ułożyć sobie życie w nowym kraju. Największym błędem jest przyjęcie ich i pozostawienie samym sobie - bez pracy i bez szans na edukację. Ci ludzie są wyrwani ze swojego kraju, środowisk, rutyny dnia i powinni znaleźć u nas jakiś rodzaj kontynuacji, która pozwoli im normalnie żyć. Syryjczycy, którzy uciekli przed wojną to ludzie, którzy bardzo ciężko i dużo pracują. Ci, z którymi rozmawiałam mówili mi, że bardzo chętnie poszliby do pracy, nawet takiej, która nie jest dobrze płatna, bo marzą o zajęciu i daniu czegoś od siebie narodowi, który ich przyjmuje. Niestety, bardzo często nie mogą liczyć na pracę, bo słyszą, że mają nieodpowiedni kolor skóry. Dziwią się przy tym słysząc, jak wielu Polaków komentuje: o, przyjechał Syryjczyk, dostał azyl i nie będzie nic robił tylko korzystał z naszego socjalu.

    Rewolucja PiS pożera sondażowe poparcie [sondaż]

    - Nasz rząd nie chce przyjmować uchodźców.
    - Polacy też uciekali przed wojną i komuną, przynajmniej po to, aby przeczekać trudne czasy.

    - Argumentem polskiego rządu jest to, że nawet jeśli Polacy emigrowali, nie stanowili zagrożenia terrorystycznego.
    - W nowych czasach pojawiły się wprawdzie nowe zagrożenia, ale natura ludzka przecież niewiele się zmieniła. Aby radzić sobie z lękiem przed "obcymi", z których nie każdy jest terrorystą, należy przede wszystkim rozmawiać i chcieć poznać inną kulturę. Niewiedza bardzo mocno wpływa na lęk. Gdy nie znamy faktów, ale pozwalamy komuś je przedstawiać, interpretować, łatwiej nam uwierzyć w cudzą wersję. Polska jest krajem, który zaniedbał kulturę i opowiadanie o historii w sposób niezakłamany. Człowiekiem, który nie wie, jest łatwiej manipulować. Ilu z nas wie, czym jest Koran? Ilu ma świadomość, że w Koranie nie ma mowy o zabijaniu, a nawoływanie do niego jest bardzo szerokim nadużyciem, nadinterpretacją. Ocenianie całych narodów przez pryzmat ataków terrorystycznych, które uderzają przecież też w zwykłych ludzi (spójrzmy na to, co się dzieje w Syrii, gdzie giną niewinne dzieci) jest takim samy nadużyciem stosowanym przez nas. Zamiast chować się w lęku, lepiej wyjść mu naprzeciw, poznać tych "obcych", których się boimy, dowiedzieć się, jakie mają obyczaje, jak obchodzą święta, czego możemy się od siebie nawzajem nauczyć, dowiedzieć. A wtedy okaże się, że z lękiem przed "obcymi" jest tak samo jak z jazdą na rowerze. Spróbujemy raz, drugi, trzeci i okazuje się, że jedziemy, a świat wokół jest piękny i przyjazny.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo