Tekst i zdjęcia: SZYMON KIŻUK

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Koncert Michała Urbaniaka był deserem po jazzowej uczcie. Elektryczne skrzypce polskiego jazzmana mieszkającego na stałe za oceanem rozgrzały public

    Koncert Michała Urbaniaka był deserem po jazzowej uczcie. Elektryczne skrzypce polskiego jazzmana mieszkającego na stałe za oceanem rozgrzały publiczność.

    Przez dwa weekendowe wieczory Toruń był centrum polskiego jazzu. Widzowie potrafili przejechać nawet kilkaset kilometrów, by dostać się na koncerty w Od Nowie.
    Koncert Michała Urbaniaka był deserem po jazzowej uczcie. Elektryczne skrzypce polskiego jazzmana mieszkającego na stałe za oceanem rozgrzały public

    Koncert Michała Urbaniaka był deserem po jazzowej uczcie. Elektryczne skrzypce polskiego jazzmana mieszkającego na stałe za oceanem rozgrzały publiczność.

    Jeśli klimat panujący w Od Nowie chwali Michał Urbaniak - jazzman, który grał z największymi jazzmanami w najsłynniejszych nowojorskich klubach, to znaczy, że jest nieźle.

    Jeżeli w sobotni wieczór przed Od Nową stał całkiem spory tłumek ludzi, dla których już zabrakło biletów na koncerty, to znaczy, że dobry jazz wciąż jest w cenie. A w Od Nowie grano przez dwa dni naprawdę dobry jazz. Na festiwalu byli nie tylko miłośnicy tej muzyki z Torunia i najbliższych okolic. Dla niektórych fanów występ Michała Urbaniaka był magnesem do przejechania nawet ponad dwustu kilometrów!


    Mikołaj Trzaska z Bassisters Orchestra szukał granic jazzowej ekspresji

    Ci, którym udało się dostać do Od Nowy na pewno nie żałowali. Przez dwa dni można było poznać czym żyje polski nowy jazz i przypomnieć sobie, jak grają mistrzowie. I jedni i drudzy udowodnili, że polski jazz żyje. O klasie Włodzimierza Nahornego i Michała Urbaniaka nie ma chyba potrzeby pisać. Nowe drogi przecierają zaś sobie - w bardzo ciekawy sposób - przedstawiciele młodego muzycznego pokolenia. Przykładem - projekt Bassisters Orchestra stworzyli muzycy wywodzący się z trójmiejskiej jazzowej awangardy - Trzaska, Mazolewski, Staruszkiewicz razem z muzykami kojarzonymi bardziej z graniem klubowym, znajdującym się w zupełnie innych rejonach jazzowego świata - Fiszem, Emade i Buniem. W efekcie powstał koktajl wręcz punk-jazzowy. Przyjęty zresztą bardzo gorąco przez toruńską publiczność.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo