Nowe sztuki, młodzi reżyserzy

    Nowe sztuki, młodzi reżyserzy

    ANITA CHMARA

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Przedstawienie "Ja” toruńskiego Teatru Wilama Horzycy

    Przedstawienie "Ja” toruńskiego Teatru Wilama Horzycy

    Dziś rozpoczyna się IV Festiwal Prapremier, który już na dobre zadomowił się w kalenadarzu ważnych imprez naszego miasta. Zobaczymy 13 spektakli, w tym 10 konkursowych oraz będziemy mogli wziąć udział w wielu imprezach towarzyszących. Organizatorem i gospodarzem jest bydgoski Teatr Polski.
    Przedstawienie "Ja” toruńskiego Teatru Wilama Horzycy

    Przedstawienie "Ja” toruńskiego Teatru Wilama Horzycy

    Festiwal nie jest przypadkowym zbiorem spektakli. Organizatorzy zapraszają tylko takie sztuki, które w minionym sezonie zostały wystawione w Polsce po raz pierwszy. Dlatego ta impreza jest szczególnie istotna dla wszystkich, którzy lubią wiedzieć, dokąd zmierza nowy teatr.

    Nowe sztuki, młodzi reżyserzy

    Zwłaszcza tegoroczna edycja prezentuje głównie sztuki młodych autorów, przygotowane przez młodych reżyserów.
    - Wystarczy powiedzieć, że najstarszy reżyser to rocznik 68. Pozostali mają trzydzieści lub niewiele ponad trzydzieści lat - mówi Ewa Szymborska, kierownik literacki Teatru Polskiego. Wyjątkiem jest przedstawienie "Dom przeznaczony do wyburzenia" Teatru Śląskiego w Katowicach. To poetycka opowieść o otwieraniu szufladek ludzkiej pamięci. Spektakl reżyserował przedstawiciel pokolenia starszego, profesor Jacek Rykała, wykładowca na Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. - Drugim, nieco odmiennym spektaklem, ale już z młodym reżyserem Wiktorem Ryżakowem, jest "Ja" Wyrypajewa Teatru Wilama Horzycy w Toruniu - mówi dalej Ewa Szymborska. - To z kolei nieco baśniowa podróż w głąb siebie. Natomiast reszta spektakli to dość smutna diagnoza naszej obecnej rzeczywistości.

    Teatr właśnie o nas


    "Kim jest ten człowiek we krwi" Teatru Biuro Podrózy

    Akcje sztuk dzieją się tu i teraz. To właściwie dramaty społeczne. Pokazują, jaki wpływ na człowieka ma otoczenie - i to rodzinne, i to społeczne.
    - Weźmy choćby "Raj" przygotowany przez nasz bydgoski teatr. To sztuka, która prezentuje bardzo trudne procesy dojrzewania młodych ludzi. Z kolei o niemożności realizacji własnych planów mówi przedstawienie "Made in Poland" Teatru Modrzejewskiej z Legnicy. Nasza, bydgoska "Plastelina" pokazuje, jak normy społeczne potrafią przygnieść i zniszczyć osobowość. Wszystkie te sztuki mówią też o pewnej chorobie, która toczy nasze społeczeństwo. O braku odpowiedzialności za słowo. Wydaje nam się, że możemy powiedzieć wszystko, że ujdzie to bezkarnie, nie będzie miało konsekwencji. Tymczasem tak przecież nie jest - mówi Ewa Szymborska.
    - Są też przedstawienia pokazujące, co takiego robimy własnym dzieciom, zaniedbując je emocjonalnie. Tak jest, na przykład, w sztuce "Blask życia" łódzkiego Teatru Stefana Jaracza. To historia córki prostytutki, która nigdy nie zaznała ciepła i miłości. Gdy spotyka pierwszego lepszego faceta, jest w stanie zrobić dla niego wszystko. Tylko dlatego, że wreszcie do kogoś przynależy. Zresztą smutne dzieciństwo dotyka też Maksa w "Plastelinie", który również pozostawiony jest sam sobie. Podobnie jak pięciu bohaterów "Raju", którzy wchodzą z bagażem dzieciństwa w nikomu niepotrzebne dorastanie.

    Świat nie jest w porządku

    Dwie sztuki pokażą nam te same problemy, tylko w nieco innym klimacie.
    "Zwał" Teatru Polskiego w Poznaniu oraz "Cukier w normie" Teatru Łaźnia Nowa z Krakowa to opowieści społeczne, jednak przedstawiające rzeczywistość w krzywym zwierciadle. Z pewnością będziemy się śmiali. Jedna z tych sztuk zbliżona jest nawet do kabaretu. Będzie jednak i śmiesznie, i strasznie. - To także, choć w trochę innej formie, zmusza, by zastanowić się nad jakością swojego życia - mówi Ewa Szymborska.
    Dlaczego taki teatr? Pokolenie młodych autorów i reżyserów z rosnącym niepokojem patrzy na świat. A robi to niezwykle wnikliwie. Dochodzi przy tym do wniosku, że świat nie jest w porządku, że ktoś powinien krzyknąć "dość". Sposób, w jaki artyści przedstawiają swoje sceniczne opowieści, jest często brutalny, dla wielu bulwersujący. Ale może tylko taka forma gwarantuje stuprocentową uwagę? Może tylko tak da się przebić przez szum i zgiełk opinii, informacji, obrazów, które przepływają niezauważone?

    Szkotak w plenerze

    Przedstawienia można oglądać od dziś do środy włącznie. Widzowie, którzy chcą zobaczyć wszystkie sztuki, decydują się na solidny maraton teatralny. Codziennie odbywają się dwa, trzy spektakle. Do tego organizatorzy zapewnili mnóstwo imprez towarzyszących. Zobaczymy m.in. dwa spektakle plenerowe Teatru Biuro Podróży Pawła Szkotaka, a także pokaz fire-show Teatru Ognia Klan Grus. Będą próby czytane dramatów oraz spotkanie ze Sławomirem Shutym. Miasto tymczasem stanie się terenem działań ulicznych. Ponadto w tym roku po raz pierwszy mamy Klub Festiwalowy. Jego funkcję objęła restauracja "Hollywood 66" przy ul. Gdańskiej, na czas imprezy otwarta przez 24 godziny na dobę. Organizatorzy mają nadzieję, że dzięki temu festiwal nie ograniczy się tylko do sal teatralnych czy innych, wynajętych miejsc, gdzie wystawiane są sztuki, ale będzie miał wymiar także "prywatno-kawiarniany". Taki klimat, który towarzyszy już wielu imprezom kulturalnym, zawsze jest miło widziany przez osoby, które odwiedzają miasto. A jeśli spodoba im się raz, pewnie będą chcieli tu wracać.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo