Jak to dobrze,

    Jak to dobrze,

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    że jest taki tryb - ten 48-godzinny. Jak dobrze, że są takie sądy, jak ten, który wczoraj krótko i treściwie rozpatrzył pierwszy w regionie proces wyborczy. Bo tak po prawdzie tego typu spory to zawracanie głowy. Niestety, sądy muszą się nimi zajmować.

    Jak to dobrze, że jest taki tryb - ten 48-godzinny. Jak dobrze, że są takie sądy, jak ten, który wczoraj krótko i treściwie rozpatrzył pierwszy w regionie proces wyborczy. Bo tak po prawdzie tego typu spory to zawracanie głowy. Niestety, sądy muszą się nimi zajmować.


    Dobrze więc, że jest taki szybki tryb orzekania w sprawie przedwyborczych pyskówek, bo spróbujmy sobie wyobrazić ten sam konflikt rozstrzygany w drodze zwykłego cywilnego powództwa o naruszenie dóbr osobistych. Proces taki mógłby się ciągnąć latami, a na ostatnich rozprawach nawet strony nie pamiętałyby już, o co poszło. Ech, chciałoby się, żeby wszystkie takie sprawy, nie tylko wyborcze, były załatwiane równie szybko - od Moczulskiego ("Płatni Zdrajcy Pachołki Rosji" - rozpatrywani w różnych instancjach przez ponad 10 lat) aż po Kurskiego, Tuska i innych uczestników politycznych wymian "uprzejmości". Z pożytkiem dla tzw. ekonomiki procesowej i zdrowego rozsądku.


    Dobrze też, że sąd nie dał się wciągnąć doświadczonemu adwokatowi, jakim jest Roman Jasiakiewicz, w rozważania, co wolno obywatelowi i do kiedy, a czego nie wolno i od kiedy "kandydatowi". To właśnie odróżnia procesy wyborcze od innych. Nietrudno sobie wyobrazić, jaka zabawa w ekspertyzy językoznawców odbywałaby się w zwykłej procedurze cywilnej.


    A tak na marginesie. Gdyby Roman Jasiakiewicz bardzo dokładnie wsłuchał się wczoraj w uzasadnienie niekorzystnego dla siebie orzeczenia, nie wychodziłby z sali rozpraw tak całkiem niezadowolony. Może nawet dałby sobie już spokój z apelacją. W końcu nie każdy pozwany ma okazję usłyszeć o sobie, że jest "postrzegany nienajgorzej jako były gospodarz miasta". Wypada się żalić na coś takiego, panie mecenasie?


    Michał Żurowski


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo