Na gorąco

    Jan Raszeja

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Nasze oczekiwania wobec Benedykta XVI podczas jego pielgrzymki są trojakiego rodzaju. Pierwsze, mają charakter sentymentalny: chcemy, aby często mówił do nas po polsku i aby jak najczęściej wspominał swego poprzednika. I jak najbardziej go przypominał. Drugie są nieco bardziej praktyczne, bo wielu życzyłoby sobie, aby odniósł się w jakiś sposób do tego, co się dzieje w kraju, złagodził spory, dał wskazówki. Trzecie wreszcie, to nadzieja, że staniemy się po tej wizycie - jako ludzie, jako społeczeństwo - lepsi.

    Nasze oczekiwania wobec Benedykta XVI podczas jego pielgrzymki są trojakiego rodzaju. Pierwsze, mają charakter sentymentalny: chcemy, aby często mówił do nas po polsku i aby jak najczęściej wspominał swego poprzednika. I jak najbardziej go przypominał. Drugie są nieco bardziej praktyczne, bo wielu życzyłoby sobie, aby odniósł się w jakiś sposób do tego, co się dzieje w kraju, złagodził spory, dał wskazówki. Trzecie wreszcie, to nadzieja, że staniemy się po tej wizycie - jako ludzie, jako społeczeństwo - lepsi.


    Ta pielgrzymka dopiero się zaczyna; jeszcze wiele zdarzyć się może.

    Na pewno Benedykt XVI będzie w jej trakcie wiele razy wspominał polskiego papieża - już na samym jej początku jasno powiedział, że przebiegać ona będzie śladami tego, którego jest następcą. Jednak przecież tak jak Joseph Ratzinger nie był Karolem Wojtyłą, tak Benedykt XVI nie jest ani nie będzie Janem Pawłem II - i wcale nie rzecz w wartościowaniu ich obu. Nie ma dwóch takich samych ludzi. To dotyczy także papieży. A my musimy się do tego przyzwyczaić i z tym pogodzić.


    Ojciec Święty przyjeżdża do kraju podzielonego politycznie, w którym nie brakuje problemów, czy jednak zechce się do nich odnieść? Jednak, mimo naszego subiektywnego przekonania, nie są to sprawy wymagające aż papieskiej interwencji. Chyba że rzecz dotyczy samego Kościoła, a w tym wypadku Benedykt już dał się poznać jako człowiek bezkompromisowy. Najświeższy przykład, ten z Radiem Maryja, mamy jeszcze w pamięci. A wczoraj mówił o tych co tak ochoczo i ochotniczo sądzą grzechy bliźnich.


    A ostatnia nadzieja? Papież na pewno zasieje ziarno. Tylko od nas zależy, czy wykiełkuje, czy może znowu porwie je wiatr.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo