Na gorąco

    Małgorzata Felińska

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    <b><i>Pamiętają Państwo BSE? Naukowcy (głównie amerykańscy i angielscy) kilka lat temu straszyli nas, że na rozmiękczenie mózgu po zjedzeniu wołowiny umrą miliony ludzi. W strasznych męczarniach na dodatek. Tymczasem, mimo że jeszcze od czasu do czasu na całym świecie, także w Polsce, bydło pada na BSE, gazety nie zadają sobie nawet trudu, żeby to odnotować w trzyzdaniowej informacji. Bo panika okazała się bardzo na wyrost. Przez prawie 10 lat na świecie wybito co prawda ponad 4,5 milionów sztuk bydła, hodowcy ponieśli wielkie straty, ale na odzwierzęcą formę choroby Creuzfeldta-Jacoba (takie ludzkie BSE) zmarło tylko 100 osób, głównie w Wielkiej Brytanii.
         Pamiętają Państwo BSE? Naukowcy (głównie amerykańscy i angielscy) kilka lat temu straszyli nas, że na rozmiękczenie mózgu po zjedzeniu wołowiny umrą miliony ludzi. W strasznych męczarniach na dodatek. Tymczasem, mimo że jeszcze od czasu do czasu na całym świecie, także w Polsce, bydło pada na BSE, gazety nie zadają sobie nawet trudu, żeby to odnotować w trzyzdaniowej informacji. Bo panika okazała się bardzo na wyrost.
    Przez prawie 10 lat na świecie wybito co prawda ponad 4,5 milionów sztuk bydła, hodowcy ponieśli wielkie straty, ale na odzwierzęcą formę choroby Creuzfeldta-Jacoba (takie ludzkie BSE) zmarło tylko 100 osób, głównie w Wielkiej Brytanii.
         Podobnie będzie z ptasią grypą. Fakt, jej wykrycie w Polsce nie jest dobrą nowiną dla kur, gęsi, indyków i hodowców. Za chwilę dowiemy się, że wirusa odkryto w sąsiedztwie jakiejś fermy. I ptactwo trzeba wybić. Rząd przeznaczył co prawda na zwalczanie choroby (w tym na odszkodowania dla rolników) 166 mln zł, ale już teraz wiadomo, że w razie epidemii wśród ptaków hodowlanych, właściciele ferm nie dostaną tyle, ile stracą.
         Jeśli nie jesteśmy hodowcami drobiu, nie mamy się czego bać. Pod warunkiem, że zachowamy podstawowe środki ostrożności i zalecenia higieniczne (które nie są niczym nowym, bo przestrzegamy ich i tak, żeby nie zarazić się salmonellozą). W końcu nie jemy kurczaków na surowo, nie mieszkamy z drobiem pod jednym dachem i nie pasjonujemy się krwawymi walkami kogutów. To wszystko robią Wietnamczycy, dlatego właśnie tam odnotowano najwięcej zachorowań (ok. 200) i przypadków śmiertelnych (ponad 80) wśród ludzi.
         Pamiętajmy, że na razie w Europie spośród ssaków ptasią grypą zaraził się jeden (!) kot. I że choroba po raz pierwszy została wykryta ponad 100 lat temu. Od tego czasu zanotowano 24 jej większe wybuchy, ale nigdy słynny wirus H5N1 nie wywołał epidemii wśród ludzi.
         I przypomnijmy sobie, ile osób rocznie umiera na zwykłą, dość lekceważoną grypę.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo