Na gorąco

    Jan Raszeja

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    <i>To może przydać się podróżującym do Warszawy: w stolicy będą karać za przeklinanie na ulicy, więc bądźcie czujni jak ważki. Lepiej z uśmiechem znosić kontakty ze stołecznymi dziurami w chodnikach i sympatycznymi warszawskimi taksówkarzami, aniżeli zostać zawleczonym na komisariat, a potem wejść w bliski kontakt z sądami, które - wiadomo - nie mają co robić. Rozumiem, że owa inicjatywa z entuzjazmem zostanie przyjęta także na Bródnie, Targówku oraz Woli, gdzie zawsze szczególnie dbano o czystość literackiej polszczyzny, a używanie tzw. wyrazów było źle widziane.
         To może przydać się podróżującym do Warszawy: w stolicy będą karać za przeklinanie na ulicy, więc bądźcie czujni jak ważki. Lepiej z uśmiechem znosić kontakty ze stołecznymi dziurami w chodnikach i sympatycznymi warszawskimi taksówkarzami, aniżeli zostać zawleczonym na komisariat, a potem wejść w bliski kontakt z sądami, które - wiadomo - nie mają co robić. Rozumiem, że owa inicjatywa z entuzjazmem zostanie przyjęta także na Bródnie, Targówku oraz Woli, gdzie zawsze szczególnie dbano o czystość literackiej polszczyzny, a używanie tzw. wyrazów było źle widziane.
         To, oczywiście nie mój cyrk, a i małpy nie moje, ale prezydentowi Kaczyńskiemu wpisuję do pamiętniczka cytat autorstwa Pawła Jasienicy: "Władza winna wystrzegać się wydawania przepisów nadto głupich".
         Kiedy dowiedziałem się o warszawskim pomyśle, zaraz przypomniał mi się nasz poseł, pan Tomasz Markowski, który ogłosił, że zażąda odwołania tutejszego wojewody. Wśród zarzutów, jakie ogłosił publicznie jest i arogancja mająca się objawić poprzez użycie przez Kosieniaka (ten się zresztą wypiera) brzydkiego słowa w rozmowie z nielubianym podwładnym. Nie chcąc urazić parlamentarzysty wyjaśniam, że rzeczone słowo jest nazwą własną tej części ciała, na której siedzę, pisząc to co czytacie.
         Dobrze, że Markowski traktuje swój mandat jako instrument walki z nękającymi nas patologiami. Myślę, że wyborcy mu tego nie zapomną. Sądzę również, iż marszałek Piłsudski miał wielkie szczęście, bo w jego okolicy nie było Markowskiego.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo