Sakamielina ożywiona

    Sakamielina ożywiona

    Rozmawiali Alicja Polewska i Marek K. Jankowiak Fot. Wojciech Wieszok Rozmawiali Alicja Polewska i Marek K. Jankowiak Fot. Wojciech Wieszok Rozm

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Sakamielina ożywiona
    Rozmowa VIP-a z Andrzejem Krystkiem, reporterem Poslkiego Radia PiK w Bydgoszczy
    Sakamielina ożywiona

    - Ile godzin dziennie pracujesz?


    - Do dyspozycji jestem 24 godziny na dobę. Ale sypiam trochę też. Nie zamierzam z siebie robić cierpiętnika.


    - Zżymasz się, jak słyszysz, że jesteś przykładem pracoholika?


    -Teraz to już na to macham ręką. No bo, ile można przekonywać, że tak muszę, bo to jest moje jedyne źródło zarobków. A, że jestem facetem odpowiedzialnym i rodzinę muszę utrzymać, to pracuję dużo.


    - Pamiętasz kiedy zaczynałeś?


    - 1 kwietnia, w przyszłym roku, będzie 35 lat, jak biegam z "sitkiem". Taki kawał primaaprilisowy życie mi zrobiło! Podwójny, zresztą. Bo zanosiło się na to, że będę prawnikiem. Skończyłem prawo, bo... coś trzeba było skończyć. Poza tym - podobała mi się teza, że prawo, to kierunek dla zdolnych leni.


    - Co myślisz, jak słyszysz, że jesteś najstarszym bydgoskim reporterem?


    - Myśl o tym, że jestem taka skamielina ożywiona, nie przeszkadza mi. I nie podcina skrzydeł. Tak długo, jak będę szybszy od młodych, będę się z nimi ścigał.


    - Mówią niektórzy, że jak już się przypniesz do sprawy, to nie popuścisz...


    - To prawda. Jestem wścibski i jak się uprę, to wykopię człowieka spod ziemi. Ale nigdy nie zaczynam dziennikarskiego dochodzenia od nastawienia, że trzeba komuś dokopać, bo od razu wiem, kto jest winien. Raczej wchodzę miękko w sprawę. I zazwyczaj z humorem. Pamiętam przy tym, że nigdy nie ma jednej prawdy. Zawsze wysłuchuję dwóch stron każdego konfliktu. I też pamiętam, że ten kto przychodzi ze skargą do reportera, również może mieć tylko swój punkt widzenia. I, że czasem myśli, iż dziennikarz jest taki głupi, że łatwo da się nabrać.


    - Co cię najbardziej denerwuje w Bydgoszczy?


    - Dziury w jezdniach! Chociaż na układ komunikacyjny w mieście nie narzekam aż tak bardzo.


    - Podobno dlatego, że niektóre ulice znasz lepiej niż taksówkarze i łatwiej ci przebrnąć przez ten labirynt napraw i remontów?


    - Nie chciałbym być taki nieskromny. Ale... zdarza się, że poprawiam nawet specjalistyczne służby, gdy trzeba przypisać numer określonej drodze w regionie.


    - Ale często też - nawet wbrew wszystkim - stajesz w obronie drogowców...


    - Może tak szybko nie feruję wyroków, jak inni. Też mnie złości, że większość prac remontowych rozpoczyna się jesienią, a więc w okresie, który remontom nie sprzyja. Ale wiem, że takie są procedury, że pieniądze na te prace spływają dopiero w październiku. I nie drogowcy są temu winni. Tak, jak też nie zawsze im trzeba przypisywać winę, gdy na budowie jakiegoś mostu są przestoje. Ja nie zapominam o tym, że beton musi mieć swój czas na wiązanie i tego się nie przeskoczy. Nie wygrażam też zaraz drogowcom, że spartolili robotę, gdy na świeżym asfalcie w krótkim czasie pojawiły się koleiny, bo wiem, że po tych drogach poruszają się samochody przeładowane. I od ukarania tych, którzy do tego dopuszczają trzeba by zacząć naprawę. Oczywiście, tam gdzie trzeba dać drogowcom łupnia, to i ode mnie dostają.


    - Masz swoje ulubione miejsce w regionie?


    - Ciechocinek. To miasto, do którego przenieśli się kiedyś moi rodzice z rodzinnego Tomaszowa Lubelskiego.


    - A takie miejsce w Bydgoszczy?


    - Najdłużej przesiaduję w radiu. Ale odkryłem kilka uroczych miejsc w granicach miasta, których pewnie nawet rodowici bydgoszczanie nie znają. To m.in. myślęcińskie lasy, rodem niczym z gór, niebywały jar w okolicach ul. Armii Krajowej i Sądeckiej, urocze terasy na Wzgórzu Wolności, wieczorna panorama widziana ze Wzgórz Fordońskich.


    - Co cię tak zwyczajnie potrafi wkurzyć?


    - Na pewno głupota. Także bufonada, chamstwo i paru polityków.


    - Po stronie wad mógłbyś wymienić...


    - Lenistwo, przynajmniej do niektórych zajęć, bałaganiarstwo - do tego przyznaję się bez bicia, czasem - spychanie czegoś na kogoś.


    - A jakieś zalety?


    - Na pewno nie szukam zwad. Nie lubię się kłócić.


    - A jest ktoś taki, komu nie podałbyś ręki? Jeśli tak, to za co?


    - Nie zdarzyło mi się to dotąd. Jestem demokratą, zwolennikiem równości. Nigdy nikomu nie powiedziałbym wprost: spieprzaj dziadu.


    - Poker o wszystko! Poszedłbyś na to?


    - Nie podnieca mnie to. Nigdy nie stawiam sprawy tak: wóz, albo przewóz! Może trochę bojaźliwy jestem?


    - Jak radzisz sobie w kuchni?


    - No, mogę powiedzieć, że jestem wybitnym pierogarzem. Najlepiej wychodzą mi ruskie i z jagodami.


    - A z kapustą i grzybami, na Wigilię?


    - To już niekoniecznie. Zapomniałem dodać, że herbatę też ugotuję. A paradoks polega na tym, że gdyby mi się inaczej życie ułożyło, to mogłem robić znakomite dżemy. Mama przekonywała mnie, że jestem niezły z chemii, więc sprowokowany tym myśleniem musiałem zdawać na technologię rolno-spożywczą w Poznaniu. Na szczęście, się nie dostałem.


    - Której z domowych czynności najbardziej nie lubisz?


    - Odkurzania. Warkot odkurzacza mnie dobija. No i mycia okien też nie lubię.


    - Krótki sprawdzian na błyskotliwość - nie cierpię...


    - ... miodu. I własnego lenistwa. Często zwlekam z ważną robotą na ostatnią chwilę. I potem się zaczyna słynna szturmowszczyzna.


    - Choćby nie wiem co, zawsze znajdę czas na...


    - ... oczywiście, na pracę.


    - Bardzo lubię...


    - ... to zależy od chwili. Na pewno lubię się dobrze zabawić. Chociaż, zdecydowanie nie wśród osób, które po wypiciu alkoholu tracą kontrolę nad sobą.


    - Jeśli się boję, to najczęściej...


    - ... nieszczęścia w rodzinie.


    - Zarobione pieniądze najchętniej wydaję na...


    - ... częściej, niestety, jest to przymus związany ze spłatą długów. Poza tym - ja jestem bardziej od zarabiania niż od wydawania. Tym drugim, raczej żona się zajmuje.


    - Jest rozrzutna?


    - Nie mogę chyba narzekać.


    - A które cechy u kobiety cenisz najbardziej?


    - Kobiecość. Ważna jest uroda, ale i to przysłowiowe "coś". Kobieta musi być też naturalna, nie mizdrząca się. Poza tym - fajnie, jak jest sympatyczna, miła, ma duże niebieskie oczy.


    - A gdyby to twoje oczy miały wybierać, to na co najpierw zwróciłyby uwagę ?


    - Oczy, spojrzałyby na oczy. Dopiero potem oceniałyby powierzchowność.


    - Dokąd chciałbyś pojechać?


    - Mam duże zaległości w podróżach. Niedawno byłem pierwszy raz w Paryżu. Wstyd trochę, nie?Trochę zazdroszczę Adzie Wituckiej, która przemierza szlaki Ameryki Południowej. Może one mnie też trochę kuszą? Ale nie wiem czy miałbym tyle odwagi?


    - A jest takie miejsce, do którego chętnie chciałbyś wrócić, bo zrobiło na tobie wrażenie?


    - Bardzo podobała mi się Szwecja. No i Meteory w Grecji, niebywały ślad osadnictwa mnichów. Przepiękne.


    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo