(kap)

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Gospodarzom nadal brakuje rąk do pracy. Rezygnują jednak z zatrudniania Ukraińców, bo przepisy, które miały im to ułatwić - utrudniają.
    Producenci truskawek, malin, czy ogórków ponieśli w tym roku bardzo duże straty. Zmarnowała się większość ich zbiorów, bo zabrakło rąk do pracy. Niektórzy decydowali się na zatrudnienie, bez zezwolenia, pracowników z Ukrainy. Często jednak na plantacjach pojawiały się kontrole, a na rolników nakładano kary.

    O to, by mogli oni legalnie przyjmować pracowników sezonowych z Ukrainy walczył Andrzej Lepper, wicepremier i minister rolnictwa.

    Udało się i we wrześniu Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej wprowadziło nowe przepisy. - Mówią one, że nasi wschodni sąsiedzi nie muszą już starać się o zezwolenie na pracę w polskich gospodarstwach - tłumaczy Grażyna Kowalska z biura prasowego MPiPS.

    Rolnicy nadal jednak nie wiedzą, co powinni zrobić, by legalnie zatrudniać Ukraińców. - Pomoc na pewno by się przydała. Zniechęciłem się jednak, kiedy usłyszałem, że musiałbym wypełniać jakieś wnioski, wysyłać dokumenty na Ukrainę - mówi pan Piotr, sadownik spod Włocławka.

    Okazuje się, że do pracy sezonowej w Polsce wystarczy wiza wydana przez nasz konsulat na Ukrainie. Jednak jej zdobycie wcale nie jest takie proste. Aby konsul mógł ją wdać, musi otrzymać wniosek rolnika z obietnicą pracy dla konkretnej osoby. Potrzebne jest też zaświadczenie urzędu gminy o tym, że wnioskodawca faktycznie jest właścicielem gospodarstwa.
    Z tego powodu, od września takie wizy zdobyło zaledwie kilkanaście osób.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo