(wom)

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Wczoraj Jan Rulewski, legenda "Solidarności" i kandydat na prezydenta Bydgoszczy, stwierdził, że nie zamierza rezygnować ze startu w wyborach.
    Rulewski podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej zapowiedział, że - mimo ataków na jego osobę - nie zamierza rezygnować z ubiegania się o fotel prezydenta Bydgoszczy.

    - Mamy do czynienia z nieustannym festiwalem donosów, teczek i podsłuchów. W efekcie wielu ludzi odsunęło się od uczestnictwa w życiu politycznym, gdyż donos zastąpił urnę wyborczą, a obywatelska postawa nazywana jest frajerstwem - oświadczył wczoraj Rulewski.

    Kandydat na prezydenta uważa, że atak na jego osobę był z góry założony. - Donos na mnie i moja rodzinę wyartykułowany ze środowiska, w którym do niedawna obracali się wielcy aferzyści, skazani prawomocnymi wyrokami, dziś największymi właścicielami Bydgoszczy, miał na celu wyeliminowanie mnie z wyborów do samorządu - powiedział Rulewski.

    Pytany, o kogo chodzi nie ukrywał: - Nie jest tajemnicą, że mam na myśli braci Stajszczaków.

    Przypomnijmy, w miniony czwartek po publikacji jednej z bydgoskich gazet, bydgoska prokuratura w asyście policji przeszukała dom Rulewskiego, szukając nielegalnie kopiowanych podręczników akademickich. Niczego nie znaleziono. Żona Rulewskiego próbowała potem popełnić samobójstwo.

    W tej chwili jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, ale Rulewski ma pretensje do policjantów, którzy "nachodzą ją w szpitalu, wypytując o różne sprawy".

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo