Marzenie o kombajnie

    Marzenie o kombajnie

    Tekst i fot. Lucyna Talaśka-Klich

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Marzenie o kombajnie
    Rolnicy chętnie odwiedzają tak prestiżowe targi jak Polagra-Farm. W tym roku do Poznania też przyjechały tłumy gospodarzy. Głównie po to, żeby popatrzeć i pomarzyć o zakupach.
    Marzenie o kombajnie

    Najtłoczniej było w pawilonach ze zwierzętami. Młodzież ze szkół rolniczych, która także w tym roku licznie przybyła na Polagrę-Farm, oblegała głównie końskie boksy. Dziewczyny robiły sobie zdjęcia na tle pięknych rumaków, chłopców bardziej interesowały kowbojskie stroje i uprzęże, których na stoiskach nie brakowało.


    Świnie jak marzenie


    - Młodość ma swoje prawa - żartował Marian Daduch, rolnik z województwa opolskiego.- Syn też pobiegł oglądać konie, a przecież najważniejsze są dla nas świnie, bo to nasze żywicielki.


    Gospodarstwo pana Mariana specjalizuje się w produkcji tuczników. - Rocznie sprzedaję około stu świń, a to za mało, żeby utrzymać gospodarstwo i sześcioosobową rodzinę - tłumaczył. - Chciałbym postawić na rozwój produkcji, ale szczerze mówiąc na razie mnie na to nie stać. Postaram się o pieniądze z nowego Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, ale ruszy on dopiero w przyszłym roku. Teraz przyjechałem zorientować się w co mógłbym zainwestować. Myślę o kupnie rasowych zwierząt, a to też kosztuje. Podobają mi się duroc i świnie puławskie. Na razie sobie tylko pomarzę o ich kupnie.


    Przyjechało wielu


    W tegorocznych targach poznańskich Polagra-Farm, które trwały od 12 do 15 października, wzięło udział ponad 1100 wystawców (mniej więcej tyle samo co rok temu). Więcej było zwierząt - ok. 1600 sztuk. Rekordowa była także liczba wycieczek, które zgłoszono organizatorom imprezy. Zwiedzających przywiozło m.in. 380 autokarów.


    Sporym zainteresowaniem hodowców cieszyły się też świnie rodzimej rasy - złotnickiej pstrej. W ich promocji na pewno pomogła sprzedaż (w tym samym pawilonie) wyrobów mięsnych z łabiszyńskiej masarni" Rolmięs". - Ubijamy głównie tuczniki rasy złotnickiej pstrej, bo ich mięso ma niepowtarzalny smak - zachwalał Ryszard Gordon, kierownik działu handlowego w "Rolmięsie". - Kupujemy zwierzęta tylko w certyfikowanych gospodarstwach ekologicznych.


    Obecność "Rolmięsu" na targach pomaga nie tylko producentom świń, którzy szukają zwierząt odpowiedniej rasy. Wyroby łabiszyńskiej masarni są coraz bardziej znane także poza Kujawsko-Pomorskiem. - Sześć lat temu woziliśmy niewielkie ilości wyrobów do Warszawy, dziś dostarczamy towar do dwustu sklepów w Polsce - stwierdził Gordon. - Nie nadążamy z realizacją zamówień. To także zasługa Polagry.


    Niebezpieczne krowy


    Oblegane były także pawilony z bydłem, szczególnie mięsnym. Niestety w tym roku nie przyjechali wystawcy z niektórych regionów Europy Zachodniej. - Holendrzy, Niemcy, Belgowie i Francuzi mają problemy z chorobą niebieskiego języka i hodowcy z niektórych regionów nie mogli wziąć udziału w targach - powiedział Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii.


    Co prawda we Francji też jest kilka ognisk tej choroby, ale część hodowców z tego kraju mogła zaprezentować swoje zwierzęta w Poznaniu. Były więc piękne limousin i charolaise. W tym roku prawie na każdym boksie wisiała tabliczka z ostrzeżeniem, że bydła nie wolno dotykać, bo gryzie, albo kopie. - Pani spojrzy na te leniwie przeżuwające krowy - powiedział jeden z polskich wystawców. - Im się nawet nie chce wstać. To chodzi o niebezpieczeństwo przeniesienia chorób. Coraz ich więcej w Europie. Ja też boję się o swoje zwierzęta. Wiem, że chorobę niebieskiego języka przenoszą owady, ale na wszelki wypadek nie pozwalam krów nawet dotykać.


    Rogata maskotka


    Przedstawiciele gospodarstwa w Czerniejewie (Wielkopolska) prosili o to samo. Bezskutecznie. Highlandy biły rekordy popularności. Te niskie, kudłate zwierzęta, które należą do najstarszej europejskiej rasy bydła mięsnego, chętnie głaskały nawet dzieci. Niektórzy zwiedzający twierdzili, że takiego zwierzaka chętnie kupiliby do ozdoby gospodarstwa czy nawet przydomowego ogródka. - Czy takie krówki lubią dzieci?pytała jedna z pań zwiedzających wystawę.- Bo kucyka już mieliśmy, ale nam zdechł.


    Zdaniem Pawła Mitkowskiego, zootechnika z czerniejewskiego gospodarstwa, zwierzęta rasy highland są bardzo spokojne i niewymagające. Mogą się paść nawet na nieużytkach. - Chętnie bym taką szkocką krówkę kupił, ale nie miałbym serca, żeby ją oddać potem do rzeźni - stwierdził Zenon Mątwa, rolnik z województwa lubelskiego.- Konia na zasłużonej emeryturze już w gospodarstwie mam. Na drugiego zwierzaka do ozdoby, to mnie nie stać.


    Część rolników przyjechała na targi, żeby zorientować się jakie są koszty produkcji bydła mięsnego. - Jeszcze w minionym roku miałem cztery krowy mleczne, ale nie było mnie stać na spełnienie wymogów unijnych i z produkcji mleka musiałem z krów zrezygnować - opowiadał gospodarz spod Nowego Dworu Mazowieckiego. - Chciałbym dalej trzymać bydło, więc interesują mnie rasy mięsne. Tylko zwierzaki są za drogie. Nie stać mnie, żeby za jedną krowę mięsną zapłacić 800 albo 900 euro!


    Unia dołoży do zakupów


    Narzekania rolników słychać było także w pawilonach z maszynami i urządzeniami rolniczymi.


    Grupa rolników z Lubelszczyzny zachwycała się nowoczesnymi traktorami i kombajnami. - Piękne są, piękne - mówili z zachwytem. - Ale nie mamy za co takich cudeniek kupić. Od 2004 roku kupiliśmy po ciągniku, bo skorzystaliśmy z SPO. Kolega szarpnął się jeszcze na opryskiwacz i na więcej nas już nie stać. A tu jeszcze przydałby się chociaż jeden kombajn zbożowy dla nas trzech i trochę drobniejszych maszyn. Ale kasy brak! Mamy nadzieję, że od przyszłego roku Unia dołoży do następnych zakupów.


    - Już w tym roku zauważalny jest spadek sprzedaży maszyn i ma to związek z wyczerpaniem funduszy unijnych - stwierdził Jan K. Ardanowski, wiceminister rolnictwa. - Wielu rolników dopytuje już kiedy zostaną uruchomione kolejne środki, które będzie można przeznaczyć na takie zakupy.


    - Brak pieniędzy to sprawa drugorzędna - powiedział Janusz Borkowski, właściciel firmy "Krukowiak" (uczestniczącej w tegorocznej Polagrze-Farm) oraz prezes Stowarzyszenia Polskich Producentów Maszyn i Urządzeń dla Rolnictwa. - Rolnicy nie mają pieniędzy na byle jakie maszyny. Kiedyś sprzedawało się wszystko. Pamiętam jaki byłem szczęśliwy, gdy dostałem talon na traktor! To już nie te czasy! Rynek w wielu regionach jest nasycony. Trzeba pytać rolników czego jeszcze potrzebują i dostosowywać się do ich potrzeb. Wtedy nie będzie powodów do narzekań na spadek sprzedaży.


    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo