BUDŻET 2007. Dochody palcem na wodzie pisane...

    BUDŻET 2007. Dochody palcem na wodzie pisane...

    IZABELA DEMBNA

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Rząd nie planuje podwyższenia podatków - zapewniała wczoraj podczas debaty budżetowej w Sejmie wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska. Czy aby na pewno?
    W projekcie przyszłorocznego budżetu zapisano, że fiskus straci 2 mld zł na odmrożeniu progów podatkowych i kwoty wolnej od podatku.

    VAT-em i akcyzą

    O tyle więcej zostanie nam w kieszeni, ale państwo weźmie od podatników znacznie więcej. Dlaczego? Bo zaplanowano znaczący wzrost podatków pośrednich - VAT i akcyzy.
    Dochody z VAT-u mają być wyższe o 10 mld zł, z akcyzy o 2,6 mld zł (m.in. o 13 proc.
    wzrośnie akcyza na papierosy, a o 25 gr na litrze na benzynę). Ponadto aż o 10 proc. podwyższono akcyzę na piwo. Udział podatków w PKB (bez składek ZUS) wzrośnie z 16,8 proc. do 17,4 proc. Warto dodać, że podwyżki podatków pośrednich uderzą, niestety, w uboższą część społeczeństwa, która znacznie więcej pieniędzy przeznacza na konsumpcję.

    Ulgi pod nóż

    Dodatkowo z każdym rokiem kurczy się wachlarz różnego rodzaju ulg i zwolnień. Zniknęły te najbardziej popularne na budowę czy zakup domu i mieszkania, jego remont, budowę mieszkań na wynajem, na dokształcanie czy zakup przyrządów i pomocy naukowych. Po raz ostatni, rozliczając się za ten rok, korzystamy z tzw. ulgi odsetkowej. Rekompensatą za likwidowane ulgi miały być obniżki podatków. Niestety - zamiast obiecywanych przez PiS dwóch stawek 18 i 31 proc. nadal mamy trójstopniową skalę - 19, 30 i 40 proc.
    Tymczasem wczoraj w Sejmie wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska zapewniała, że rząd nie zamierza podnosić podatków i wbrew powszechnej opinii ekonomistów "nie został ułożony rozrzutnie".
    - Jest projektem realistycznym, mozolnym, opartym na wierze w nasze możliwości. Jest dostosowany do najbardziej prawdopodobnego biegu zdarzeń - przekonywała Zyta Gilowska.

    Opozycja: zmarnowane szanse

    Rząd założył 226,8 mld zł dochodów, 256,8 mld zł wydatków (do budżetu włączono zgodnie z przyjętą w tym tygodniu przez rząd ustawą o finansach publicznych 14,68 mld zł ze środków Unii Europejskiej). Kotwica budżetowa, czyli deficyt w wysokości 30 mld zł została utrzymana. Rząd przeznaczył m.in. 1 mld zł na podwyżki dla nauczycieli, 2,8 mld zł ma kosztować waloryzacja rent i emerytur, 1,2 mld zł więcej będzie kosztować ochrona zdrowia.
    Opozycja nie zostawiła wczoraj na tym projekcie suchej nitki. Według Zbigniewa Chlebowskiego z Platformy Obywatelskiej budżet w takim kształcie prowadzi do lawinowego wzrostu długu publicznego, a wzrost podatków poskutkuje wyższymi cenami.
    - Nie ma taniego państwa, rosną wydatki na administrację. Nie ma dwóch stawek podatkowych ani obniżenia pozapłacowych kosztów pracy - wyliczał Chlebowski. Samoobrona pstawiła sprawę jasno - poprzemy ten budżet, jeśli będzie więcej pieniędzy na dopłaty do paliwa rolniczego i na dopłaty do ubezpieczeń w rolnictwie.
    PiS zaapelował o poparcie dla tego projektu. Ostatecznie został on skierowany do dalszych prac.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo