Stadion za trzy lata

    Stadion za trzy lata

    Rozmawiał Joachim Przybył

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Rozmowa z MICHAŁEM ZALESKIM, prezydentem Torunia
    - Kibice nie wyobrażają sobie Torunia bez żużla. Jak miasto może pomóc, żeby klub nadal prezentował wysoki poziom?

    - To kilkadziesiąt lat miłości, której zaprzepaścić teraz nie wolno. Jak w każdym dobrym związku bywają okresy trudniejsze i łatwiejsze. Myślę, że teraz jest ten trudniejszy. Zmienia się organizacja klubu, sponsorzy, to nie jest łatwe. Wierzę jednak w sportowców, zwłaszcza w tych najmłodszych, Karola Ząbika czy Adriana Miedzińskiego.
    To piękne przykłady jak sportowcy mogą zajść wysoko. Zadania, które ma do wykonania miasto, a podstawowym jest dbałość o obiekty sportowe, będziemy z pełną determinacją i konsekwencją realizować. Zwłaszcza, że chodzi o sport numer jeden w Toruniu.

    - Działacze klubowi liczyli, że impulsem do dalszego rozwoju klubu będzie nowy stadion. Nadal jednak nie wiadomo, kto będzie wykonawcą inwestycji.

    - Ustalenia cały czas trwają, przy udziale Rady Miasta. Musimy poruszać się w zakresie prawa, które nas obowiązuje. Miasto, do którego należą tereny pod starym i nowym stadionem, jest jednostką publiczną, którą obowiązuje ustawa o zamówieniach publicznych. To są bardzo konkretne przepisy i staramy się wybrać taką drogę, która będzie najłatwiejsza i najszybsza. W moim przekonaniu sprawdzoną od dziesięcioleci drogą jest przetarg, dzięki któremu pozyskamy środki na budowę nowego obiektu. Z pełnym optymizmem mogę podkreślić, że sezon 2009 toruńscy żużlowcy rozpoczną już na nowym stadionie.

    - Wykonawcą będzie angielski Helical czy toruńska Nesta?

    - Decyzję podejmą sami. Kto wygra w przetargu, ten będzie budował stadion, a przecież może się pojawić trzecia firma, która zaoferuje lepszą cenę. Kwota nie może być na pewno niższa niż koszt budowy nowego stadionu. Jest do wyboru przepis o partnerstwie publiczno-prywatnym i na tej podstawie mogliśmy zawrzeć umowę z jedną z tych dwóch firm. Jest to jednak stosunkowo świeża ustawa, mało sprawdzona w realiach i tak na dobrą sprawę nie wiadomo jakie pułapki czekałyby na nas po drodze. W ostateczności mogłoby się okazać, że stadion powstałby jeszcze później. Liczę, że za trzy lata będziemy mieli w Toruniu rundę Grand Prix, którą wygra nasz Karol Ząbik.

    - Czy na pewno w przetargu miasto otrzyma kwotę, która oferowali dwaj inwestorzy, czyli około 30 mln złotych?

    - Takie jest jedyne słuszne założenie. W związku ze znacznym wzrostem cen nieruchomości w całym kraju możemy oczekiwać minimum bardzo zbliżonej kwoty.

    - Miasto samo chce budować stadion, ale torunianie mają złe doświadczenia z podobnymi inwestycjami, choćby z modernizacją Stadionu Miejskiego. Nie boi się pan, że także w tym wypadku proces znacznie się wydłuży?

    - Obawiałbym się tego, gdybyśmy skorzystali z dopiero wchodzącej w życie ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym. To są skomplikowane procedury, a akty wykonawcze dotyczące tej ustawy ukazały się zaledwie kilka tygodni temu. Nikt jeszcze nie wie w Polsce jak ta ustawa ma funkcjonować. My wybraliśmy rozwiązanie prostsze. Sprzedajemy grunt, który budzi wielkie zainteresowanie.

    - Wspomniał pan o 2009 roku. Biorąc pod uwagę aktualną sytuację w klubie żużlowym, czy będzie miał kto jeszcze na tym stadionie startować?

    - To jest już zupełnie inny wątek. Podkreślam jednak, że miasto nie może uczestniczyć bezpośrednio w procesie pozyskiwania sponsorów przez jakikolwiek klub. Może jedynie apelować, a nie tworzyć system mecenatu. W ramach obowiązujących od niedawna przepisów przyznajemy pewne środki na bieżącą działalność, w przypadku żużlowców w tym roku przekazaliśmy kwotę blisko 500 tys. zł. Klub musi jednak sobie sam poradzić. Wiem, że jest trudny okres, zabrakło jednego sponsora, drugi poważnie zmniejszył swoje zainteresowanie. Trzeba jednak pamiętać o jednym: obiekt niczego nie rozwiąże, on ma służyć zawodnikom, a nie sam zorganizuje wszystko. Na pewno zwiększy zainteresowanie żużlem, stworzy nowe możliwości klubu, ale to wszystko jest w rękach zarządu klubu. Ze strony miasta jest możliwość dalszej pomocy, ale to wszystko zależy od radnych. My jednak także oczekujemy pewnej wizji ze strony zarządu klubu, musimy wiedzieć, co dalej stanie się z klubem.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo