Puszakowski zakończył sezon

    Puszakowski zakończył sezon

    (jp)

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Mariusz Puszakowski postanowił, że w tym sezonie na tor już nie wyjedzie. Głównym powodem tej decyzji są kłopoty z kontuzjowaną nogą. W przyszłym roku prawdopodobnie będzie szukał klubu w niższej lidze.

    Puszakowski 2006

    Puszakowski 2006


    Polska: w barwach Adriany wystartował w sześciu meczach i 21 biegach (śr. 0.905). Odniósł dwa zwycięstwa, trzy raz był drugi i aż dziesięć razy mijał metę na czwartym miejscu.
    Anglia: kontrakt z zespołem Arena Essex podpisał w trakcie sezonu i do kontuzji pojechał w czterech meczach. Z 19 biegów trzy wygrał, trzy razy był trzeci, w pozostałych nie zdobywał punktów.
    Rosja: tam poszło najlepiej torunianinowi. W barwach Wostoku Władywostok z 16 biegów wygrał połowę i osiągnął średnią 2 pkt.



    Dla Puszakowskiego ten sezon nie jest udany. Po ubiegłorocznym powrocie do ekstraligi i przyzwoitej postawie w najwyższej lidze wydawało się, że tym razem żużlowiec stanie się mocnym ogniwem "Aniołów". Tak się jednak nie stało.

    Zaczęło się od sprzętu

    Już na początku sezonu duże kłopoty sprzętowe sprawiły, że Puszakowski szybko stracił miejsce na rzecz Krzysztofa Słabonia. Przez kilka tygodni koncentrował się na startach w Anglii i Szwecji, po czym wrócił do składu "Aniołów" na pechowy mecz derbowy z Budleksem/Polonią. Krótko potem upadł w Anglii i złamał nogę. To właśnie kontuzja stała się głównym powodem przedwczesnego zakończenia sezonu popularnego zawodnika.

    Puszakowski jeszcze raz wrócił do składu, gdy startu w Rzeszowie odmówili Duńczycy Bjarne Pedersen i Niels Kristian Iversen. Na trudnym torze zdołał nawet wygrać jeden wyścig, ale przypłacił start odnowieniem urazu. - To był moja własna decyzja, trener Ząbik mnie nie namawiał, tylko pytał. Niestety, chyba podjąłem ją zbyt pochopnie. Chciałem pomóc zespołowi, a w jednym biegu ostro potraktował mnie Karol Baran i noga ponownie zaczęła mi dokuczać. Okazało się, że na szczęście kości są stałe, ale ścięgna zostały mocno przeciążone. Uznałem, że nie ma sensu dalej ryzykować i lepiej najpierw wyleczyć kontuzję - opowiada żużlowiec.

    Propozycje już są

    Decyzję żużlowca doskonale rozumie trener Jan Ząbik. - Mariusz nie miał w tym sezonie szczęścia, bo wiem, że stać go na dużo lepsze rezultaty. Jestem mu wdzięczny, że w trudnych chwilach w Rzeszowie zgodził się pomóc drużynie - podkreśla szkoleniowiec.

    Co dalej z Puszakowskim? Sam żużlowiec przyznaje, że raczej nie będzie starał się znaleźć pracy w ekstralidze w przyszłym roku. - Myślę, że z powodu moich licznych problemów najrozsądniej będzie poszukać sobie klubu w niższej lidze. Tam jest słabsza konkurencja i łatwiej będzie mi odbudować formę. Może kiedyś jeszcze drugi raz wrócę do Torunia? - zastanawia się "Puzon".

    Tak też się stało przed dwoma laty, gdy Puszakowski znalazł miejsce w Adrianie po serii dobrych występów w I-ligowym klubie z Grudziądza. - Pierwsze sygnały już otrzymuję teraz i myślę, że nie będę miał kłopotów ze znalezieniem odpowiedniego klubu - przyznaje żużlowiec. Puszakowskiego chętnie w swoim składzie na kolejny sezon widziałby Start Gniezno, być może torunianin trafi do prowadzonego przez Mirosława Kowalika PSŻ Poznań.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo