Pracownicy mieli złe związki

    Pracownicy mieli złe związki

    Joanna Lewandowska

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Właściciel "Chłodni Grudziądz" zwolnił dyscyplinarnie trzech pracowników, którzy należeli do zarządu zakładowej "Solidarności". <i>- To nagonka na związki zawodowe!</i> - skarżą się zwolnieni.

    - Przeszkadzaliśmy, bo nie patrzyliśmy ze spokojem na jego matactwa: na nieopłacone składki ZUS, na dyskryminowanie pracowników, na łamanie ustawy o związkach zawodowych - tłumaczy Zbigniew Kernstein, zwolniony pracownik, sekretarz zakładowej NSZZ. Pracownicy uważają, że zostali wyrzuceni z pracy, bo wcześniej kilka razy kierowali wobec pracodawcy Stanisława Żukowskiego pozwy do sądu. O nieprawidłowościach w firmie poinformowali również ZUS i inspekcję pracy.


    Zrobili to, bo jak tłumaczą, pracodawca nie postępował uczciwie i nie miał ochoty współpracować ze związkiem.

    - Stanisław Żukowski od początku dawał nam jasno do zrozumienia, że w jego firmie związki są niemile widziane, nie odpowiadał na nasze pisma z prośbą o wyznaczenie pomieszczenia do spotkań, udostępnienie tablicy informacyjnej - denerwuje się Henryk Lewandowski, zwolniony wiceprezes związku. - A my musimy bronić krzywdzonych pracowników. Taka jest nasza rola!


    Zdaniem Stanisława Żukowskiego zwolnieni związkowcy działali na szkodę zakładu. - Przekazywali konkurencyjnej firmie informacje dotyczące zakładu, a trzeba pamiętać, że znajdowaliśmy się wtedy w specyficznej sytuacji, ja byłem tylko dzierżawcą, nie właścicielem więc niezachowywanie w tajemnicy pewnych wiadomości szkodziło firmie - wyjaśnia Żukowski. - Nie zwolniłem "związkowców" tylko pracowników - złych pracowników!


    Żal pracowników jest ogromny. - Pozbył się nas jak niepotrzebnych śmieci. Jak można dyscyplinarnie wyrzucić kogoś, kto sumiennie przepracował 28 lat? Z czego ja teraz utrzymam rodzinę? - zastanawia się Józef Modzelewski. Wyrzuceni pracownicy leczą się u psychiatry. Mają depresję. - Nie możemy jeść, spać, martwimy się o los najbliższych - mówią.


    Sprawa znajdzie swój finał w sądzie. - Będziemy walczyć o sprawiedliwość, bo zarzuty, jakie Stanisław Żukowski przedstawił w rozwiązaniu umowy o pracę to kompletna bzdura! - denerwują się związkowcy.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo