Czara goryczy się przelała

    Czara goryczy się przelała

    MARYLA RZESZUT

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Tak wygląda ul. Legionów podczas nawałnicy  deszczu.

    Tak wygląda ul. Legionów podczas nawałnicy deszczu. ©Archiwum

    Ul. Legionów w Grudziądzu zamienia się w rwącą rzekę po każdej nawałnicy. Woda zalewa piwnice kilku kamienic. Lokatorzy już nie wzywają strażaków, którzy najpierw i tak jadą ratować zalewane archiwa sądu czy ZUS-u. - <i> Niech ktoś nam pomoże!</i> - mówią zrozpaczeni mieszkańcy.
    Tak wygląda ul. Legionów podczas nawałnicy  deszczu.

    Tak wygląda ul. Legionów podczas nawałnicy deszczu. ©Archiwum

    Zwykły deszcz ich nie przeraża. Jednak silna nawałnicaw kilkanaście minut zamienia ich życie w dramat. Wielka fala płynie od strony Nowej Wsi, niosąc w rwącym nurcie wszystko, co wzięła po drodze z cmentarza: plastikowe doniczki, kwiaty, znicze, dekoracje grobów. Wszystko to, wraz z piachem, zapycha studzienki, a woda leje się do piwnic budynków przy ul. Legionów od numeru 90 do 100.


    Nauczyli się nie wzywać strażaków


    - W katastrofalny piątek 11 sierpnia, gdy znów ulica zamieniła się w wielką rzekę, też nie wzywaliśmy straży pożarnej - relacjonuje jedna z mieszkanek kamienicy przy ul.

    Legionów 94 - ponieważ i tak nie przyjedzie. Najpierw będzie ratować piwnice sądu, ZUS-u czy szpitala. A my tymczasem sami z wiadrami i jakim się da sprzętem rozpaczliwie usuwamy wodę z piwnic. Na domiar złego kierowcy przedzierający się samochodami przez tę ulicę-rzekę mają... ubaw. Robią sobie pamiątkowe zdjęcia! Jeżdżą w tę i wewtę tworząc efektowne, półmetrowe fale, które za każdym przejazdem wdzierają się do naszych domów. Od 11 sierpnia do dziś nasze piwnice są wciąż mokre! Ten sam problem mają mieszkańcy ulic Głowackiego i Powstańców Wielkopolskich.


    Pogotowie w półbucikach


    Mieszkańcy tłumaczą, że odcinek ul. Legionów od numeru 90 do 100 jest obniżony w porównaniu do reszty ulicy i główna masa wody spływa właśnie tu. Sygnalizują zdenerwowani, że nie tylko w piątek była tragedia. Już dzień wcześniej, w czwartek po silnym deszczu studzienki nie były drożne i stąd w piątek taka powódź! - Zaskoczyło nas w ten feralny piątek pogotowie wodociągowe, które pojawiło się przy naszych domach po raz pierwszy! - dodają - ale jakież było nasze zdziwienie, gdy ekipa wyszła z samochodu w...półbucikach! Gumowe buty rybackie trzeba wdziać, gdy się do nas w taką ulewę przyjeżdża!


    Radzą, aby zbudować jakiś murek zatrzymujący rzekę wody od strony Nowej Wsi. - Inżynierowie powinni wiedzieć, jak nas zasłonić przed wodą - mówi jedna z pań, mająca już dość ciągłego sprzątania zalewanej piwnicy - ten problem mamy już drugi rok. Jak długo będziemy się męczyć?


    Teraz, półtora tygodnia po zalaniu Legionów, znów studzienki są zapchane. Mieszkańcy z lękiem spoglądają na każdą ciemną chmurę, nadciągającą nad miasto.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo