Kłopotliwy komunikat

    Kłopotliwy komunikat

    KAMILA PERKOWSKA [email protected]

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Kazimierz Przystawski: - Mam żal do agencji, że za późno poinformowała mnie o zmianie przepisów

    Kazimierz Przystawski: - Mam żal do agencji, że za późno poinformowała mnie o zmianie przepisów ©Jarosław Pruss

    Czy rolnik może w ciągu kilku dni stracić ponad 50 tys. zł? Okazuje się, że tak i to za sprawą Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która niespodziewanie zmieniła zasady przyznawania pieniędzy.
    Kazimierz Przystawski: - Mam żal do agencji, że za późno poinformowała mnie o zmianie przepisów

    Kazimierz Przystawski: - Mam żal do agencji, że za późno poinformowała mnie o zmianie przepisów ©Jarosław Pruss

    Taka niespodzianka spotkała Kazimierza Przystawskiego ze Skurgw, gm. Rogóźno. Rolnik od wielu lat gospodarował na 107 ha - 33 były jego własnością, pozostałe dzierżawił. - Wiosną zeszłego roku postanowiłem przejść na rentę strukturalną. Jestem już w takim wieku, że sił do pracy coraz mniej - przyznaje.

    Kłopotliwy komunikat

    Na początku lipca 2005 r. biuro powiatowe Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Grudziądzu poinformowało go, że wstępnie spełnia wszystkie warunki, by otrzymać rentę.
    - Urzędnicy tamtejszego biura przestrzegali mnie też, że zbywając gospodarstwo przed 15 października 2005 r. nie dostanę płatności bezpośrednich. Postanowiłem oczywiście poczekać ze sprzedażą gruntów.
    Dwa dni po wspomnianym przez pracowników agencji terminie Kazimierz Przystawski podpisał umowę kupna-sprzedaży z panem Michałem, rolnikiem z sąsiedniej wsi. Nie wiedział jednak, że przepisy zmieniły się pięć dni wcześniej. Niestety, na jego niekorzyść. - Zaraz po podpisaniu aktu notarialnego, 17 października, pojechałem do ARiMR w Grudziądzu, aby złożyć ostateczny wniosek o przyznanie mi renty strukturalnej. Kiedy usłyszałem o agencyjnym komunikacie z 12 października, poczułem się tak, jakbym dostał obuchem w głowę - mówi pan Kazimierz.

    Tylko jedno z dwóch


    Kazimierz Przystawski: - Mam żal do agencji, że za późno poinformowała mnie o zmianie przepisów
    (fot. Jarosław Pruss)

    Wynikało z niego, że rolnik musi wybrać: albo dopłaty bezpośrednie, albo rentę strukturalną. Obydwie płatności, w myśl nowych przepisów, już mu nie przysługiwały. - Jaki ja miałem wybór? - pyta. - Przecież wtedy gospodarstwo nie było już moje. Hektary, których dotąd byłem właścicielem, sprzedałem. W przypadku pozostałych wypowiedziałem umowy dzierżawy. Szybko musiałem podjąć decyzję, więc logiczne, że wybrałem rentę. To jednak nie znaczy, że pogodziłem się ze stratą ponad 50 tys. zł, które należały mi się w ramach dopłat bezpośrednich.
    Kazimierz Przystawski sprzedając gospodarstwo panu Michałowi, dodatkowo "sprezentował" mu więc płatności obszarowe. A to dlatego, że unijne rozporządzenie mówi wprost: należą się one właścicielowi gruntów. I nikogo nie obchodzi to, że nowy gospodarz dostał dofinansowanie do zboża i rzepaku wyprodukowanych jeszcze przez Przystawskiego.

    Wątpliwości agencji

    Pan Kazimierz postanowił odwołać się od decyzji agencji. Jego pisma dotarły do biura powiatowego w Grudziądzu, oddziału regionalnego w Toruniu, a także do centrali w Warszawie. Renata Mantur, dyrektor departamentu płatności bezpośrednich ARiMR przesłała mu pismo, w którym wyjaśniła, że zgodnie z komunikatem z 22 lipca ub. r. była możliwość otrzymania przez jednego rolnika zarówno renty strukturalnej, jak i dopłat bezpośrednich. Dodaje jednak, że pojawiły się w tej sprawie "wątpliwości" i "podjęto działania zmierzające do zmiany treści komunikatu, co zostało dokonane 12 października 2005 r." Jakie to wątpliwości? Tego od pracowników departamentu "Pomorska" się nie dowiedziała. Także dla szefostwa kujawsko-pomorskiego oddziału ARiMR "wątpliwości" centrali są zagadką. - My otrzymaliśmy tylko decyzję o zmianie zasad, bez żadnych wyjaśnień - twierdzi Stanisław Barłóg, zastępca dyrektora oddziału.

    Informacja z poślizgiem

    Komunikat ARiMR sporządziła 12 października, oficjalne pismo oddziały regionalne dostały jednak dopiero pod koniec miesiąca. - Wiem, że nie są winni grudziądzcy urzędnicy, bo to nie oni wprowadzają zmiany. Mam jednak do nich żal, że tak późno poinformowali mnie o nowych przepisach. Na pewno wiedzieli o nich wcześniej niż ja. Wystarczyłby jeden telefon i nie sprzedałbym całego swojego gospodarstwa - mówi pan Kazimierz.
    Dyrektor Barłóg wyjaśnia, że obowiązkiem każdego pracownika agencji jest pilnowanie wszystkich komunikatów, które publikuje centrala w Warszawie i tym razem również tak było. Co więcej urzędnik grudziądzkiego biura próbował skontaktować się z Kazimierzem Przystawskim w poniedziałek, 17 października. Było jednak już za późno, ponieważ tego dnia rolnik sprzedał ziemię.
    Szansą dla pana Kazimierza mogło jeszcze być odwołanie się do sądu administracyjnego. - Podejrzewam, że wyrok byłby dla niego korzystny. Jednak nie zrobił tego w określonym czasie, a teraz jest już na to za późno - mówi dyrektor Barłóg. Przystawski tłumaczy: - Liczyłem, że sprawę uda się rozwiązać polubownie. Niestety, przeliczyłem się.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo