W Polsce jest praca - prawda czy mit

    W Polsce jest praca - prawda czy mit

    Agnieszka Domka-Rybka [email protected]

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Praca w Polsce jest, ale ludzie nie chcą harować po 12 godzin, skoro i tak nie zarobią na życie - takie opinie przeważały podczas naszego dyżuru telefonicznego.
    Czytelnicy są rozgoryczeni - nasz rząd nie robi nic, żeby powstrzymać Polaków przed emigracją, a ci, którzy zostali w kraju muszą często pracować po 12 godzin na czarno lub za najniższą krajową: 890 zł brutto (ok. 600 zł na rękę). Osobom po czterdziestce trudno znaleźć jakiekolwiek zajęcie.

    To przecież nie hobby

    Ryszard Gawłowski, portier z Włocławka też jest rozczarowany polską rzeczywistością: - Zrodził się mit, zwłaszcza wśród władz i urzędników, że ludziom nie chce się pracować.
    Oczywiście, czy to w czasach PRL-u, czy obecnie, zawsze są tacy, którzy nie garną się do żadnej roboty. Jednak to margines społeczny, a każdy normalny, dorosły człowiek ma potrzebę pracy. Utarło się również, że bezrobotny powinien przyjąć każdą ofertę, a jeśli odmawia, robi się larum. Tylko, że praca to nie hobby, trzeba z niej utrzymać rodzinę i opłacić rachunki. A czy uda się to zarabiając najniższą krajową? Takie wynagrodzenie proponuje wielu pracodawców. Nie problem więc w tym, że Polacy są leniwi, tylko mamy złe relacje między pracą, wynagrodzeniem i utrzymaniem.
    Pani Jolanta, bezrobotna z Bydgoszczy: - Chętnie poszłabym do pracy, ale nie za 600 zł. To się mija z celem. Mam dwójkę dzieci, w tym kilkuletniego synka. Jest niesamodzielny, więc musiałabym zatrudnić opiekunkę za co najmniej 400 zł. Na opłaty już by nie zostało. Nie będę więc zaniedbywać domu i rodziny tylko po to, żeby pracować dla idei. Mówimy przecież o pracy zarobkowej. Żyjemy w chorym kraju!
    - Wcale mnie nie dziwi, że ludzie nie chcą obrywać truskawek za 1,30 zł za kobiałkę i dlatego marnują się plantacje - mówił pan Piotr, od pół roku bezrobotny ślusarz z Sępólna Krajeńskiego. - To zdecydowanie za mało za wyczerpującą pracę w upale. Ludzie z okolicy mają zajęcie u siebie w gospodarstwach. Inni więcej wydaliby na dojazd, jedzenie i picie. Taka praca nie ma więc żadnego sensu. Sprawdza się też przysłowie: "Jak się człowiek uczciwie nie podzieli, to straci". Poza tym uważam, że w wielu przypadkach winni są pracownicy urzędów pracy. Sam również wielokrotnie spotkałem się z ich niekompetencją. Po co w ogóle wieszają oferty pracy, skoro jeśli człowiek tam dzwoni słyszy, że jest: albo za stary (mam 48 lat), za niski, nie zna języka czy ma grupę inwalidzką nie taką, jak trzeba. W sępoleńskim urzędzie pracy ciągle mają te same oferty, to też o czymś świadczy. Ostatnio poszedłem na rozmowę kwalifikacyjną. To miała być praca dla magazyniera. Właściciel firmy był arogancki, powiedział, że mam pracować 12 godzin na dobę, a wolnym czasie pomagać w sekretariacie, być ślusarzem, kierowcą i zajmować się ogródkiem, a wszystko to robić oczywiście za 600 zł. To "za dużo, by umrzeć i za mało, by żyć". Proponując taki temat dyżuru, "Pomorska" włożyła kij w mrowisko.
    Pan Jan, bezrobotny elektromechanik z Janowca Wielkopolskiego planuje zagraniczny wyjazd za chlebem.

    45 lat? Dużo za dużo

    - Na pracę w Polsce jestem już za stary, choć mam 45 lat - uważa pan Jan. - Nie liczy się doświadczenie zawodowe, którego akurat wymaga się od 25-latków, to głupota. Młodzież wyjeżdża za granicę i bardzo dobrze robi. Co oferuje rząd, żeby ich zatrzymać? Nic.
    Pani Kornelia z Inowrocławia skończyła studia, zna język angielski. - Nie można znaleźć pracy, czemu winni są często sami pracodawcy. Oto moja smutna historia: złożyłam kilka CV, między innymi do działu transportu jednej z tapicerni, która ma międzynarodowe kontakty. Zostałam zaproszona na 2-dniową próbę. Poźniej usłyszałam, że sprawdziłam się, udało mi się na przykład w tym krótkim czasie załatwić, by jedna z zagranicznych firm zwróciła tapicerni spory dług. Powiedziano mi, że jestem dobra, ale fizycznie w firmie nie ma dla mnie miejsca, chodzi o biurko, komputer. Obiecano, że na pewno się ono znajdzie i zwodzono kilka miesięcy, podczas gdy prezes już od początku wiedział, że mnie po prostu nie zatrudni. W tym czasie odezwała się do mnie inna firma. Odmówiłam myśląc, że praca w tapicerni jest pewna.
    Pani Krystyna, emerytka z Włocławka uważa, że w Polsce jest tylko praca na czarno i dla rencistów, którzy udają, że są chorzy. - Młody rencista remontował moją łazienkę, skasował 1000 zł za tydzień pracy. Raz nawet przyszedł w gorsecie. Lekarz mu zalecił, bo mężczyzna miał za kilka dni stawać na komisji w ZUS w sprawie przedłużenia renty na chory kręgosłup. Pracował zaś u mnie ciężko, w godzinach 7.00-20.00. Rząd powinien poddać młodych rencistów weryfikacji, a nie jak mówi pan Lepper: dołożyć tym, którzy mają najniższe uposażenia. Należy dać zarobić uczciwym ludziom. Takie osoby są wyzyskiwane, źle traktowane, pracują ponad siły, jak niewolnicy.
    Piotr Balewicz, przedsiębiorca z Bydgoszczy: - W tym kraju brakuje rąk do pracy nie dlatego, że ludziom nie chce się pracować. Ludzie pracują więcej niż osiem godzin dziennie, bo trzeba się wyrobić w terminie. Nie można dać pracownikom dużo zarobić, sama firma też dostaje niewiele pieniędzy. Przyjmuje tanie zlecenia, żeby mieć obrót. Dlatego pracodawcy płacą najniższą krajową, a Polacy nie mają motywacji do pracy. Więcej ofert zatrudnienia nie uzdrowi naszego chorego rynku pracy. Równocześnie jestem za tym, aby w Polsce mogli pracować Ukraińcy. Być może im wystarczy 1,30 groszy za oberwanie kobiałki truskawek. To mit, że obcokrajowcy zabiorą miejsca pracy.
    Pan Józef, gospodarz spod Lisewa: - Plantatorzy nie mogą doprosić się pracowników do zbioru owoców. Dawniej, gdy były duże zbiory, pomagały zakłady pracy, szkoły. Nic nie mogło się zmarnować, a teraz? Jest demokracja, czyli "róbcie, co chcecie".
    Opinie powtarzały się, dziękujemy za ogromne zainteresowanie dyżurem.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo