Magdalena Zimna, Joachim Przybył

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Jeśli reprezentanci Polski obronią złoto, na ich konta wpłyną premie. Na zdjęciu: Jarosław Hampel podczas ubiegłorocznego finału DPŚ we Wrocławiu.

    Jeśli reprezentanci Polski obronią złoto, na ich konta wpłyną premie. Na zdjęciu: Jarosław Hampel podczas ubiegłorocznego finału DPŚ we Wrocławiu. ©Fot. Fotorzepa

    Jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się, że start Polski w Drużynowym Pucharze Świata może skończyć się blamażem. Trener Stanisław Chomski długo nie powoływał reprezentacji, sam chciał nawet zrezygnować z funkcji.
    Jeśli reprezentanci Polski obronią złoto, na ich konta wpłyną premie. Na zdjęciu: Jarosław Hampel podczas ubiegłorocznego finału DPŚ we Wrocławiu.

    Jeśli reprezentanci Polski obronią złoto, na ich konta wpłyną premie. Na zdjęciu: Jarosław Hampel podczas ubiegłorocznego finału DPŚ we Wrocławiu. ©Fot. Fotorzepa

    Polscy żużlowcy 16 lipca w Rybniku rozpoczną walkę o obronę drużynowego złota, wywalczonego przed rokiem we Wrocławiu.

    Nastroje w kadrze są optymistyczne, choć jeszcze niedawno z posady chciał zrezygnować szkoleniowiec. Wszystko przez to, że Polski Związek Motorowy zredukował budżet Głównej Komisji Sportu Żużlowego o blisko 30 procent. Według Chomskiego, lobby żużlowe jest po prostu zbyt słabe, by skutecznie walczyć o swoje.

    - Przedstawiciele "czarnego sportu" odnoszą ze sportów motorowych najwięcej sukcesów, ale w prezydium PZMot są reprezentowane zaledwie przez dwie osoby - wylicza. - Dochodzi do sytuacji, że delegaci dają pieniądze na karawaning, bo mogą jechać na kilka dni do ciepłych krajów, a nie tłuc się po jakiś wioskach w Szwecji czy Anglii.

    Dwie "stówki"do podziału

    Interwencje kierownictwa polskiej reprezentacji przyniosły jednak efekty. Znalazły się dodatkowe pieniądze na start w DPŚ (choć wciąż nie bardzo wiadomo co zrobić z pozostałymi rozgrywkami - Mistrzostwami Europy Par czy Drużynowymi Mistrzostwami Świata juniorów, gdzie też trzeba dofinansować zawodników).

    - Powoli idzie ku lepszemu - przekonuje Szczepan Bukowski z Unii Tarnów, który już drugi rok będzie menedżerem reprezentacji. - Żużlowa centrala docenia wysiłek zawodników. Znalazły się pieniądze na reprezentacyjne kevlary i osłony na motocykle dla zawodników (w ubiegłym roku ich zakup sfinansował Marek Karwan - przyp.red.). Są też fundusze na zakwaterowanie żużlowców i mechaników w Wielkiej Brytanii oraz odpowiednie diety dla naszych reprezentantów.

    Polski Związek Motorowy ze swojej kasy wysupłał też na premię dla biało-czerwonych. Jeżeli nasi reprezentanci powtórzą sukces sprzed roku, do podziału na sześciu zawodników będzie 100 tysięcy złotych (rok temu - 70 tys.). Jeżeli dodamy do tego premię Międzynarodowej Federacji Motocyklowej (25 tys. dolarów) wyjdzie na to, że szóstka, która pojedzie w finale (i ewentualnie wygra) otrzyma do podziału blisko 200 tys. zł. Kierownictwo kadry zapewnia, że całość trafi tylko i wyłącznie do zawodników. O 20 tysięcy złotych więcej w porównaniu z zeszłym rokiem należy im się za srebrny, a 15 tysięcy więcej za brązowy medal. Kadrowicze jeszcze przed turniejem eliminacyjnym dostaną po 10 tys. zł zaliczki na przygotowanie motocykli.

    - Pod tym względem jestem naprawdę zadowolony. Jest postęp - przyznaje Chomski.

    Czas dla trenera

    Ale nie wszystko jest idealnie. Szkoleniowiec chciałby zebrać kadrowiczów na choćby krótkim zgrupowaniu, ale nie ma takich możliwości, bo dwa dni przed pierwszym turniejem zostanie rozegrana kolejka ligowa.

    - Szkoda, że w trakcie układania terminarza nikt o tym nie pomyślał. Czasami mam wrażenie, że występy międzynarodowe naszych żużlowców są wypadkową różnych przypadków i zdarzeń losowych.

    Jedno jest pewne: konieczne są zmiany w organizacji kadry, zwłaszcza biorąc pod uwagę rosnący prestiż DPŚ.

    - Trzeba zatrudnić trenera kadry na etacie i zastrzegam, że to wcale nie muszę być ja - przekonuje Chomski. - W tym sezonie poświęcam swój czas, w którym mógłbym na przykład szkolić juniorów Stali, ale tak się nie da. Przecież tak naprawdę nigdy nawet nie byłem w Reading, gdzie zaplanowano finał. A trener powinien tam pojechać na kilka dni, obserwować jak zachowuje się tor po deszczu czy na słońcu. Teraz zbieram informację, gdzie tylko się da, ale czy to wystarczy moim podopiecznym w czasie zawodów? Przecież rok temu byliśmy najlepsi nie dlatego, że zawodnicy znokautowali rywali sprzętem, ale dlatego, że dokładnie wiedzieli, jak zareagować na zmianę nawierzchni. Taki atut można mieć na każdym torze, ale trzeba go dobrze znać.

    Te słowa potwierdza Szczepan Bukowski.

    - Teraz pracujemy z reprezentacją tylko dlatego, że leży nam na sercu dobro dyscypliny. Na dłuższą metę nie można jednak tak funkcjonować. Trener swój czas musi dzielić między klub dający mu zatrudnienie i reprezentację. Znacznie korzystniej byłoby, gdyby mógł poświęcić cały swój czas kadrze; dokładnie przyglądać się zawodnikom, sprawdzić, gdzie przyjdzie im walczyć o medale, zadbać o zaplecze. Nie wspominając już o zgrupowaniach. Ten problem jest jednak złożony. O takich sprawach trzeba myśleć przynajmniej z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, by zawodnicy mogli zaplanować starty w ligach zagranicznych. Trudno jednak wszystko ogarnąć, gdy robi się kilka rzeczy na raz.

    Dadzą z siebie wszystko

    Polacy sukcesy w DPŚ odnosili dotąd tylko we Wrocławiu (srebro w 2001 i złoto w 2005 roku). Na obcych torach nie radzili sobie z rywalami. W tym roku ma być inaczej.

    - Interesuje nas tylko medal - zaznacza menedżer reprezentacji. - Cieszę się z zaangażowania zawodników, którzy start w kadrze traktują bardzo prestiżowo. Wierzę, że uda im się stanąć na podium. Mimo że nie bardzo znamy tor w Reading, chcemy jednak uniknąć barażu i awans do finału zapewnić sobie już w eliminacjach w Rybniku. A potem? Damy z siebie wszystko.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo