Zmierzch bogów?

    TOMASZ MALINOWSKI

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Futbol nie ma respektu dla gwiazd. Tegoroczne finały przyniosły upadek - przekonamy się niebawem czy chwilowy lub trwały - zawodników, którzy mieli odegrać role wiodące. Przebieg MŚ dla sporej grupy graczy miał tymczasem dramatyczny finał; albo niedomagała cała drużyna, albo oni sami sprawili zawód. Z mundialem rozstały się więc cenione ekipy Czech, Hiszpanii, Holandii, Meksyku, Szwecji czy... Wybrzeża Kości Słoniowej, w składach których aż roiło się od graczy uznanych.
    Był to cios nie tylko dla turystów/kibiców, którzy podążając za swoimi idolami do Niemiec, liczyli na dużo więcej. Dramat przeżyli, przede wszystkim, piłkarze kreowani przez wielu na gwiazdy tych mistrzostw.

    Jedna ze stacji telewizyjnych utrwaliła, jak po meczu Czechy - Włochy Pavel Nedved, ze łzami w oczach, czmychnął tylnymi drzwiami przed armią dziennikarzy i fotoreporterów. A co przeżywał Rosicky, chłopak podziwiany przez wysmakowanych w futbolu Niemców? Didier Drogba, as reprezentacji WKS (być może wkrótce zawodnik Milanu), tak długo pozostawał w rozpaczy, że do ekipy powrócił dopiero następnego dnia, dowieziony przez osobistego ochroniarza. We wtorkowy wieczór serce krwawiło wielu graczom hiszpańskiej armady. Fabregas, Torres czy Villa, przedstawiciele młodego pokolenia reprezentacji Hiszpanii, leżeli długo na boisku stadionu w Hannoverze odwróceni twarzą do murawy. Chcieli ukryć przed milionami krokodyle łzy. A Raul... On doświadczył już nie raz sportowego nieszczęścia. Po opuszczeniu szatni zginął w objęciach żony Mamen Sanz i tyle go widziano. Podobnych przeżyć zdążyłem się tutaj w Niemczech naoglądać wiele.

    Niemieckie media, w czym nie ma nic nadzwyczajnego, non stop epatują dramatem bramkarza Oliviera Kahna. Operatorzy telewizyjnych kamer podczas każdego meczu reprezentacji gospodarzy pokazują siedzącego gdzieś w kącie ławki rezerwowych piłkarza, który należał do najlepszych "szpilerów" azjatyckiego mundialu, lecz podczas obecnego zdegradowany został i z fukcji kapitana, i miana nr 1. Kahn, czemu też trudno się dziwić, podkupywany przez bogate stacje TV bądź czasopisma, zdradza coraz wyraziściej kulisy życia reprezentacji. Jak skończy się to dla wiekowego już bramkarza, pokaże czas.

    Ale prawdziwym hitem w niemieckich mediach jest, od paru dni, historia wielkiej gwiazdy holenderskiej piłki - van Nistelrooy'a. Piłkarza zmęczonego, upokorzonego i "wyrzuconego na szrot" (cytat dosłowny) przez selekcjonera reprezentacji Orange - Marko van Bastena. Panowie są w otwartym konflikcie; trener publicznie skrytykował zawodnika, że więcej się po nim spodziewał, szczególnie w sferze wolicjonalnej. Piłkarz nie zamierzał być potulny i na atak odpowiedział... szybką kontrą. Obarczył mianowicie swojego trenera winą za porażkę z Portugalią. Bo rzeczywiście komentatorów holenderskiej piłki zirytował upór van Bastena, który nie podjął w końcówce meczu z Portugalią ryzykownej próby ratowania niekorzystnego wyniku. Miast rzucić wszystko, co ma w drużynie najlepszego, Nistelrooy'a pozostawił na ławce. Pochylając się nad przypadkiem Holendra przypomniano, oczywiście, że to nie jest szczęśliwy dla niego rok. W Manchesterze United sir Alex Ferguson także odwrócił się do Ruuda plecami. I nie chce go mieć już w nowym sezonie w swojej drużynie. Jeden z najlepszych strzelców w historii "Diabłów" (blisko 150 goli) nie powinien mieć problemów ze znalezieniem nowego pracodawcy. Pozyskaniem piłkarza zainteresowany jest bardzo Bayern Monachium. Trener Felix Magath otrzymał już zgodę na transfer od wiceprezydenta klubu K-H Rummenigge. Problemem nie są nawet pieniądze; wysokość odstępnego wynosi jedynie 15 mln euro. Ale Nistelrooy ma ważny do 2008 roku kontrakt. "Pomarańczowy" napastnik nie chciał przed mundialem rozpraszać swoich myśli kwestiami transferowymi. Udział w turnieju był dla niego najważniejszy i mocno wierzył, że także udany. Życie napisało inny scenariusz. I być może w napadzie "Dumy Bawarii" wystąpią niebawem holenderscy łowcy goli: Makaay - Nistelrooy, gracze, niezasłużenie, pominięci przez napastnika wszech czasów, jakim pozostaje van Basten. Ich rodaka.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo