Alkohol się należy

    Alkohol się należy

    Rozmawiała Joanna Grzegorzewska

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Rozmowa z JANUSZEM SIEROSŁAWSKIM, socjologiem z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Zakładzie Badań nad Alkoholizmem i Toksykomaniami w Warszawie
    - Wino, wódka, marihuana - nie są to substancje obce dla współczesnych nastolatków. I to niepokoi. Ale wykresy, słupki wyrysowane w poprzednich latach - na przykład w 2003 roku - są jakby trochę wyższe. Jak to rozumieć?
    - Wydaje się, że mamy do czynienia z pewną stabilizacją zjawiska. I mam na ten temat dwie, a nawet trzy hipotezy. Pierwsza to taka, że następuje zjawisko nasycenia. Że ci, co mieli zacząć brać, bawić się w to, próbować, już to zrobili, a nowych, potencjalnych klientów nie ma.
    Druga hipoteza odnosi się tylko do tej młodszej grupy (ostatnia klasa gimnazjum - przyp. red.). Gdyby nie reforma oświaty, badane przez nas dzieciaki chodziłyby nie do ostatniej klasy gimnazjum, ale do pierwszej szkoły ponadpodstawowej, w której byłyby najmłodsze. A będąc najmłodszymi w szkole, młodzi ludzie chłonęli wszystkie wzory zachowań, wartości, normy i styl życia od starszych kolegów. I to wtedy, najczęściej, zdarzało się, że sięgali po pierwszy kieliszek i pierwszego skręta. Tak było jeszcze w 1999 roku, ale w 2003 roku dzieci w tym wieku są już uczniami ostatniej klasy gimnazjum. I to oni są najstarsi, i to oni stanowią wzór dla swoich młodszych kolegów. I od tego czasu, czyli od 2003 roku, można zauważyć, że sytuacja zaczyna się stabilizować.

    - A trzecia hipoteza?
    - To taka, że młodzież w ogóle tak jakby trochę sporządniała. Pokolenie JP i tak dalej. Może coś w tym myśleniu młodzieży się przestawiło?

    - Problem zniknie?
    - Raczej nie. Tak się już rozwija ludzka kondycja - nie tylko wśród młodzieży, ale i wśród dorosłych - są okresy rygoryzmu moralnego i okresy rozluźnienia. I później znowu rygor, i rozluźnienie. I tak w kółko. Jednym słowem mamy do czynienia z sinusoidą.

    - Jaki klimat mamy teraz?
    - Kiedy my, mając -naście lat, próbowaliśmy dorwać się do alkoholu, mieliśmy świadomość łamania normy. Dla dzisiejszej młodzieży alkohol nie jest owocem zakazanym, lecz czymś, co jej się należy, a nas traktują jak grupkę wariatów, która im coś zakazuje, ale tak naprawdę to nie wiadomo, dlaczego. I niestety, to przekonanie z czegoś wyrasta. Gdy wyjdziemy na ulicę, zobaczymy mnóstwo młodych ludzi, nastolatków wędrujących z puszkami piwa, którym nikt nie powie złego słowa. Ani policja nie reaguje, ani przechodnie. Mało tego, oni czują się całkowicie na miejscu, bo stają pod bilboardem, gdzie narysowani są z puszkami piwa w ręce tacy sami młodzi ludzie, jak oni.

    - Gdyby więc chociaż takich reklam nie było...
    - Deklaratywnie wszyscy są zgodni: tak, tak, tak, trzeba zrobić wszystko, żeby młodzież nie piła, ale w momencie, gdy w grę zaczynają wchodzić interesy, i zaczyna się rozmawiać na temat reklamy, to nagle się okazuje, że: jak to, chwileczkę, przecież te reklamy tak naprawdę nic złego nie robią.

    - To bez sensu.
    - To biznes.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo