TOMASZ MALINOWSKI

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Poniedziałkowy trening polskich piłkarzy. Piłka w bramce - symbol, ale szczęśliwy jutro dla Polaków czy dla Niemców?

    Poniedziałkowy trening polskich piłkarzy. Piłka w bramce - symbol, ale szczęśliwy jutro dla Polaków czy dla Niemców? ©Fot. FOTORZEPA

    Czy piłkarze zdążą otrząsnąć się po ciężkim nokaucie, zadanym im w miniony piątek przez reprezentację Ekwadoru? Odpowiedź poznamy w środę. Tego dnia czeka biało-czerwonych mecz ostatniej szansy. Z Niemcami!
    Poniedziałkowy trening polskich piłkarzy. Piłka w bramce - symbol, ale szczęśliwy jutro dla Polaków czy dla Niemców?

    Poniedziałkowy trening polskich piłkarzy. Piłka w bramce - symbol, ale szczęśliwy jutro dla Polaków czy dla Niemców? ©Fot. FOTORZEPA

    W środę w Dortmundzie spotkanie Niemcy - Polska. Dla naszej reprezentacji to gra o wszystko! Porażka - definitywnie przekreśla nadzieje na wyjście z grupy. Remis - daje cień szansy, oczywiście pod warunkiem wygranej, nazajutrz, Kostaryki nad Ekwadorem.

    Szukanie "złotego środka"

    W Barsinghausen panuje, jak zresztą w całych Niemczech, tropikalny upał. Dlatego pierwszy trening zaczynający operację "NIemcy" reprezentanci odbyli bardzo wcześnie rano.
    Pierwszy kwadrans wypełniły ćwiczenia rozciągające, można było przyjrzeć się, jak "siódme poty" z bramkarzy wyciska trener Jacek Kazimierski. Potem na stadionie pojawił się Paweł Janas. Kiedy fotoreporterzy i kamerzyści przystąpili do pracy, selekcjoner ustawił się... bokiem. Po chwili zwrócił się do stewarda i ochroniarze... wyprosili liczną reprezentację mediów. Buczenie było, w tej sytuacji, najstosowniejszym komentarzem do zachowania szkoleniowca.

    Janas zrobił już wiele, żeby być w mediach przedstawianym mało przychylnie. W niedzielę gdzieś "zanurkował", bo nie chciał spotykać się z ekipami telewizyjnymi. Nie zgodził się uczestniczyć, wraz z prezesem Listkiewiczem, w codziennym bryfingu z polskimi dziennikarzami w Barsinghausen.

    Wysłannikowi "Pomorskiej udało się ustalić, że po kolacji w ośrodku odbyły się trzy spotkania. Najpierw Janasa z piłkarzami, potem samych zawodników - bez udziału sztabu szkoleniowego (mieli sobie trochę do powiedzenia - rozmowy przez komórki przed meczem, amatorskie filmowanie z ławki rezerwowych, itp!) i kierownictwa ekipy, a na koniec "kwartetu" w składzie: prezesi - Michał Listkiewicz i Henryk Apostel, Antoni Piechniczek - z ramienia pionu szkolenia i Paweł Janas. Selekcjonerowi trzej dżentelmeni wytknęli niestosowne zachowanie wobec dziennikarzy (wypraszanie z treningów, uchylanie się od udziału w codziennych konferencjach prasowych - Janas tłumaczył się na ten temat wczoraj, o czym piszemy oddzielnie). Ale najważniejszą z poruszanych kwestii były propozycje selekcjonera na mecz z Niemcami. Prezes Listkiewicz i szkoleniowcy przekonywali Janasa do dokonania w drużynie na mecz Niemcami przynajmniej czterech zmian. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że selekcjoner upiera się przy swoim. Skłonny byłby, ostatecznie, poczynić korekty w składzie, lecz kosmetyczne; środowy mecz od początku zaczęliby Mila - za Szymkowiaka i Jeleń (za kogo - może Sobolewskiego?). System gry pewnie nie ulegnie zmianie. Niemcy będą, raczej na pewno, prowadzić grę, co pozwoli naszemu zespołowi na szybkie kontrataki.

    W poniedziałek piłkarze dwukrotnie spotykali się na odprawach poświęconych grze reprezentacji Niemiec.

    Na kłopoty ksiądz i ... Lubaszenko

    Cofnijmy się jednak jeszcze do minionej niedzieli, która dla reprezentantów była dniem wolnym. Zawodnicy wybrali rozmaite formy zagospodarowania czasu. Grupa piłkarzy wybrała się do Hannoveru. Na mszę do polskiego kościoła. Podczas kazania polski proboszcz zwrócił się do obecnych piłkarzy i pozostałych wiernych następującymi słowami:" Nie jest sztuką być dumnym kiedy idzie dobrze. Trzeba wspierać drużynę również wtedy, gdy przychodzą trudne momenty i być z zespołem także po porażkach." A po mszy zaprosił do biura, gdzie - podobno - wręczył wszystkim różańce.

    Czy upływający czas oraz modlitwa pozwolą drużynie szybko ostrząsnąć się po piątkowej porażce? Jeżeli nie pomogą, wsparcia udzielić ma obecny z ekipą... Olaf Lubaszenko.

    Dziś po śniadaniu reprezentacja wyruszy do Bochum, gdzie zamieszka w hotelu wytypowanym przez FIFA. Późnym popołudniem zamelduje się w Dortmundzie. Najpierw czeka ją konferencja prasowa, a bezpośrednio po niej trening. Pewnie znów po 15 minutach dziennikarze będą musieli opuścić trybuny.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo