Faworyci Pele

    (TOM)

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Dziś w Gelsenkirchen mecz w grupie E, opatrzony nr 10. Na murawę wybiegną reprezentacje USA i Czech. Na trybunie prasowej zasiądzie wysłannik "Pomorskiej".
    To będzie mecz dwóch reprezentacji ze ścisłej światowej czołówki. Czesi plasują się w rankingu FIFA na 2. miejscu, Amerykanie są na 7., ale wciąż ich trener jest nienasycony i powtarza, że najpóźniej za 4 lata jego rodacy zostaną... mistrzami świata. W Niemczech, na razie w pierwszej fazie, obie drużyny mają zaatakować jednego z faworytów - reprezentację Włoch.

    Do reprezentacji USA powinniśmy się odnosić z należnym szacunkiem.
    Po raz piąty bowiem z rzędu wywalczyła awans do finałów mistrzostw świata. A nie tak dawno przecież - w Korei znalazła się aż w1/4 finału. Tylko pozazdrościć. Sukcesy "Jankesów" nie wzięły się z niczego. Coraz więcej amerykańskich piłkarzy występuje w silnych klubach Starego Kontynentu. Wymieńmy najbardziej znanych; Claudio Reyna jest nie tylko podporą reprezentacji, lecz również Manchesteru City. Na Wyspach świetne recenzje zbierają także: Carlos Bocanegra i Brian McBride (Fulham), Marcus Beasley ma pewne miejsce w składzie holenderskiego PSV. A są jeszcze: Landon Donovan, Josh Wollf, podpory MLS. Trener Bruce Arena skompletował bardzo ciekawy zespół, a federacja nie szczędziła sił i środków, by reprezentacja w komfortowych warunkach przygotowała się do finałów w Niemczech. Szkoleniowiec uważa, że jego reprezentacja uwielbia turnieje, z każdym meczem się rozkręca. Dlatego zapewnia, że powtórzenie wyczynu sprzed 4 lat to plan minimum.

    Nasi południowi sąsiedzi pragną w Niemczech powetować sobie niepowodzenie w EURO' 2004. Trzecie miejsce wywalczone w Grecji nie satysfakcjonowało. Także w odczuciu wielu fachowców prezentowali się najlepiej ze wszystkich reprezentacji. Mundial to jednak wyższa półka. A Czesi wracają na arenę mistrzostw świata po 12 latach. Poza tym mają problemy kadrowe. Do Niemiec nie przybył Vladimir Smicer, teraz kontuzji doznał znakomity strzelec Milan Baros. Z kadry dochodzą sygnały, iż zawodnik Aston Villi być może powróci nawet do domu. Kto będzie partnerem olbrzyma Jana Kollera? Po oficjalnym treningu typuje się Jana Poláka. Być może jest to tylko "zasłona dymna" przed meczem w Gelsenkirchen. Trener Karel Brueckner to jednak szkoleniowy wyga i na pewno znajdzie godnego następcę Milana.

    Reprezentacja Czech może także liczyć na doping swoich rodaków. Ale najważniejszym jej kibicem będzie z pewnością sam Pele, który nie wyklucza finału z jej udziałem właśnie.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo