Rząd dyskryminuje niepubliczne zakłady

    Rząd dyskryminuje niepubliczne zakłady

    Hanka Sowińska

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    To nie sejmowa debata o naprawie systemu lecznictwa wywołała wczoraj poruszenie wśród pracowników służby zdrowia. Więc co? - <i>Rząd chce dać podwyżki tylko osobom zatrudnionym, w publicznych placówkach. To nienormalne - </i>oburzali się szefowie niepublicznych lecznic w naszym regionie.

    Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy dotyczący podwyżek pensji w służbie zdrowia. Wyższe wynagrodzenie - średnio o 30 proc. od 1 października - mają dostać pracownicy publicznych zakładów, zatrudnieni na umowę o pracę i na kontraktach.


    Zaskarżą do trybunału


    A co z tymi, którzy leczą w niepublicznych placówkach? Ich autorzy projektu pominęli. - Założenie jest błędne i niesprawiedliwe. Dlaczego dyskryminuje się niepubliczne lecznice? - pyta dr Jarosław Katulski, dyrektor szpitala w Tucholi i szef Związku Powiatowych w Kujawsko-Pomorskiem.

    Jego zdaniem zawarte w projekcie rozwiązanie "uderza nie nie tylko pracowników niepublicznych szpitali i poradni, ale również w pacjentów". - Pieniądze na podwyżki mają pochodzić z kasy NFZ. Czyli ze składek ubezpieczonych. Dlaczego lekarze ze sprywatyzowanych placówek, u których oni się leczą, mają być gorzej wynagradzani?błąd. Mam nadzieję, że posłowie to naprawią. Jeśli jednak ustawa przejdzie w takim kształcie, na pewno zostanie zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego - zapowiada dr Katulski.


    W zdrowy rozsądek parlamentarzystów wierzy Janina Sawicka-Wierdak, dyrektorka niepublicznej przychodni na toruńskim osiedlu Rubinkowo. - Myślę, że to nie jest ostatnie słowo twórców ustawy. Lekarze z niepublicznych lecznic też mają coś do powiedzenia. W poradni pracuje prawie 30 osób. Średnia pensja brutto wynosi 1400 zł. Placówka została sprywatyzowana w 2002 r. - Kosztem wynagrodzeń przeprowadziliśmy kapitalny remont, kupiliśmy nowy sprzęt, a teraz będziemy pominięci. To niesprawiedliwe - ocenia.


    W Kujawsko-Pomorskiem działa 480 niepublicznych lecznic. - Jesteśmy w Polsce jedynym województwem, w którym połowa powiatowych szpitali została sprywatyzowana. Teraz zatrudnieni w nich lekarze i pielęgniarki dowiadują się, że są inną kategorią pracowników. To jest chore - oburza się Katulski.


    Projekt krytykuje także Ogólnopolski Związek Lekarzy i Naczelna Rada Lekarska; właśnie ze względu na nierówne traktowanie podmiotów.


    Na co cierpi rząd?


    Wczorajsza sejmowa debata o naprawie systemu ochrony zdrowia sprowadzała się do wystąpienia ministra zdrowia Zbigniewa Religi (powtórzył znane już pomysły resortu i rządu; nowością była propozycja włączenia funduszu chorobowego, administrowanego przez ZUS do NFZ oraz zwiększenie kontroli nad funduszem) i przedstawicieli klubów poselskich. Opozycja nie szczędziła krytyki. Według Ewy Kopacz (PO) "rząd cierpi na atrofię woli", bo nie przedstawił konkretnych projektów ustaw, które miałyby zmienić system ochrony zdrowia.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo