A karawana jedzie...

    A karawana jedzie...

    (marz)

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Ośrodek balneologiczny rozrasta się. A kontrowersji i plotek wokół niego nie brakuje... Wyjaśniamy je.

    Czy to prawda, że pacjenci kąpią się w jaccuzzi w tej samej solance od rana do wieczora? Pytamy inż. Piora Sadowskiego, prezesa spółki Geotermia Marusza.


    - Według wzoru ciechocińskiego zainstalowaliśmy w naszym ośrodku jacuzzi, czyli wannę do do kąpieli solankowej z hydromasażem dla 5 osób - wyjaśnia inż. Sadowski - z tym, że w widzianym przez mnie jacuzzi w Ciechocinku solanka była zmieniana raz na dobę, a my opróżniamy wannę codziennie dwa razy: około 15.00 i około 20.00. Dodam, że w jacuzzi jest ciągły przepływ solanki i cyrkulacja zapewnia odpływ zużytej oraz dopływ świeżej. I jest ona cały czas filtrowana. Spokojnie: wszelkie warunki sanitarne i higieniczne są spełniane. Inaczej sanepid i inne służby nie wydałyby zgody na prowadzenie zabiegów. Każdy pacjent dostaje kluczyk do szafki, przebiera się w szatni i kąpie pod prysznicem, zanim wejdzie do wanny.


    Tylko z trzech wanien


    Przy okazji wyjaśniamy, gdzie odpływa zużyta solanka.

    W pobliżu Zakładu Medycyny Fizykalnej i Balenologii jest zbiornik o pojemności 15 tys. m. sześciennych, do którego z trzech działających w zakładzie wanien spływa solanka. Stąd przepompowywana jest do głównego kolektora ściekowego codziennie (oprócz sobót i niedziel) pomiędzy godz. 12.00 a 16.00. Czy są to jakieś szczególnie trujące ścieki? Inż. Sadowski śmieje się: - Lecznicza solanka nagle w rurach ściekowych zamienia się w truciznę? Tak niewielkie ilości, jakie spływają z naszego zakładu to kropla w morzu całej tablicy Mendelejewa, jaka płynie z całego miasta do oczyszczalni ścieków. Przecież co roku z ulic po zimie spływa do kanalizacji aż 1.400 ton soli, w tym na Starówce - płynie wprost do kanalizacji deszczowej, z wszystkimi brudami, olejami itp. Naprawdę, solanka z trzech wanien nie jest żadnym zagrożeniem.


    Prezes Geotermii dodaje, że jest zasypywany pytaniami na piśmie od radnych, którzy na otwarcie nowych etapów ośrodka w ogóle nie przychodzą. Musi odpowiadać na nie na piśmie prezydentowi, a ten z kolei przedstawia wyjaśnienia na sesji. - Po co to błędne koło? - pyta Sadowski - Czy nie prościej zadać mi te pytania bezpośrednio, w zakładzie? Chętnie każdemu radnemu wszystko objaśnię. I dalej robię swoje. Znacie przysłowie: psy szczekają, a karawana jedzie dalej?


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo